niedziela, 29 października 2017

5 powodów, dla których warto uczestniczyć w szkole rodzenia.

O szkole rodzenia chciałam napisać jeszcze będąc w ciąży. I w sumie dobrze, że z komentarzem wstrzymałam się, aż do chwili, gdy zostałam mamą. Szczerze mówiąc nigdy nie sądziłam, że będę uczestniczyć w zajęciach. Pomysł pojawił się poniekąd pod wpływem chwili. Brałam udział w szkole rodzenia finansowanej z NFZ. Co zdecydowało o wyborze? To, że na zajęcia miałam dokładnie 10 minut drogi spacerkiem :) Ale przejdźmy do meritum.

1. Fajnie poznać inne przyszłe mamy.
Na szkole rodzenia 100% uczestniczek to pierworódki. Dla każdej z nas była to nowa sytuacja, każda z nas miała podobne pytania, wątpliwości i obawy. Fajnie było się z nimi spotkać i porozmawiać. Z kilkoma dziewczynami nadal utrzymuję kontakty. Jakoś tak lżej na sercu, gdy można wspólnie wyjść na spacer z wózkami i ponarzekać na płaczące dzieci ;)

2. Można rozszerzyć swoją wiedzę.
Od początku ciąży dużo czytałam. O ciąży, o porodzie, o pierwszych dniach życia dziecka. Wiele z omawianych rzeczy były dla mnie po prostu utrwaleniem tego, co wiedziałam. Nowinek było niewiele, ale miło było sobie to wszystko poukładać w całość.

3. Nauka oddychania.
Na szkole rodzenia duży nacisk był kładziony na poprawny oddech. Uczyłam się go, szło mi dobrze, ale w trakcie porodu o nim zapomniałam. I gdyby nie mąż, który na szkole rodzenia uczył się oddychać razem ze mną, w trakcie porodu mi nie przypomniał... nic by z tego nie było.

4. Nauka pielęgnacji noworodka.
No cóż. Uczyliśmy się na lalkach. Chyba nie będę oryginalna jeśli powiem, że gdy przyjdzie co do czego - nie wie się nic. Jednak jakiś tam przebłysk wiedzy w głowie pozostał. I na tej podstawie uczyłam się przewijania, chwytania i przebrania bobasa. Naprawdę nie było lekko. Szczególnie, że moje dziecko było pierwszym, z którym miałam tak na serio do czynienia, jeśli chodzi o opiekę.

5. Jak przetrwać połóg?
Połóg to temat traktowany nieco po macoszemu. Jednak krąży o nim tyle legend, że połogu bałam się najbardziej. Chyba bardziej, niż samego porodu. Moje obawy okazały się jednak niesłuszne. Bo o ile poród rozwalił moją psychikę na drobne kawałki, o tyle sam połóg był dla mnie o wiele bardziej łaskawy, niż nie jedna miesiączka. W momencie ściągnięcia szwów, czyli po niecałym tygodniu - połóg mogłabym uznać za skończony. Jednak miałam wiele wątpliwości, dziwnych wyobrażeń, które poniekąd na zajęciach były rozwiane.

Pewnie, gdybym w tym czasie pracowała, to udział w szkole rodzenia byłby dla mnie startą czasu. A tak... jakoś tak milej spędziłam te 10 tygodni. Bo tyle właśnie trwały łącznie zajęcia ;)

A Wy jak wspominacie szkołę rodzenia?


czwartek, 19 października 2017

Poród siłami natury oczami Networkerki.

Długo zastanawiałam się, czy opisać przeżycia związane z porodem. Z jednej strony chciałam to zrobić już dawno, gdy wspomnienia były bardzo świeże, otwarte niczym sącząca się rana. Z drugiej strony poniekąd bałam się rozpamiętywać, a chciałam też nabrać dystansu, pozwolić psychice i ciału powrócić na właściwe tory. Nie martwcie się, nie będzie to długi opis.

Urodziłam dokładnie w 38 tygodniu ciąży. O północy rozpoczęły się skurcze, jak na złość od razu regularne. Postanowiłam jednak nie śpieszyć się z wyjazdem do szpitala i poczekać do rana. Niestety owe rano nadeszło zbyt szybko, bo o godzinie 5 pękł worek owodniowy. Na samym szczycie skurczu poczułam i usłyszałam, jakby ktoś boleśnie przebijał balon. Wody sączyły się aż do samego końca.

Chciałam rodzić bez znieczulenia.
Moje plany odeszły w zapomnienie w momencie, gdy mimo minionych 5 godzin licząc od przyjazdu na porodówkę, rozwarcie wciąż miało 4 cm, a ja padałam z sił. Przez owy czas próbowałam łagodzić ból nieinwazyjnymi metodami, ale w końcu... poddałam się. Zgodziłam się na wszystko, co zaproponowali. Nawet na dolargan, którego tak bardzo chciałam się wystrzec.


Obdarta ze wstydu i godności.
Totalnie pourywany film, masa lekarzy i położnych wchodząca na porodówkę, a ja z rozłożonymi nogami, bez wstydu, bez godności, bez świadomości, konająca z bólu... Dokładnie tymi słowami mogę opisać swój poród. Oszczędzę wam wszystkich okołoporodowych zabiegów, które miałam wykonane, a które sprawiły, że poród stał się dla mnie zamiast pięknym... traumatycznym przeżyciem. Niestety zdaje sobie sprawę z tego, że to właśnie dzięki tym nieludzkim poczynaniom urodziłam... Na porodówce gdybym tylko miała siłę, zabiłabym ginekologa, który podejmował decyzje. Dziś jestem mu w pewnym stopniu wdzięczna.

Urodziłam siłami natury.
Czy jestem z tego dumna? Nie wiem. Bałam i boję się cesarskiego cięcia, tak samo, jak każdej możliwej operacji. Mimo, że było ciężko, ani razu nie błagałam o CC. Wiem, że dzięki SN dałam swojemu dziecku wszystko to, co mogłam dobrego dać. Dzisiaj wiem, że moje ciało było źle przygotowane na tą chwilę. Mimo, iż myślałam, że umiem oddychać  - nie umiałam, o czym dzielnie przypominał mi mój mąż. Głaskał po głowie, dodawał otuchy, podawał wodę, po prostu był, a to było dla mnie najważniejsze.

Tego bólu nie da się opisać. 
I podziwiam kobiety, które rodzić chcą jeszcze raz. Ja nie chce. Mimo przeogromnej miłości do swojego dziecia, mimo milionów buzujących we mnie endorfin, za takie przeżycia serdecznie dziękuję. Bolało jak nic nigdy w życiu. I nie dajcie sobie wmówić, że coś może w życiu boleć bardziej... Mimo, że skali bólu już nie jestem w stanie sobie wyobrazić i większość przykrych rzeczy odeszła w zapomnienie (po porodzie naprawdę się zapomina!), to z goryczą w ustach stwierdzam, że już nigdy nie będę gotowa ponownie doświadczyć cudu narodzin.

sobota, 30 września 2017

Vianek serum do twarzy. Cera naczynkowa.



Ci, którzy borykają się z problemem naczynkowej twarzy doskonale wiedzą, o czym mowa. Brzydkie pajączki, które ukryć może tylko tona pudru i korektora do twarzy. Może nie biją po oczach na kilometr, ale są i szpecą twarz. Na ratunek przychodzi Vianek z serum do cery naczynkowej. Testowałam go ponad miesiąc. Jak się sprawdza?

Kilka słów z opakowania...



Moja opinia.
Co rzuciło mi się w oczy najbardziej? Malutkie opakowanie. Pojemność jednak jest na tyle wystarczająca, by móc stoczyć walkę z widocznymi naczynkami na moich policzkach i w okolicach nosa. Plus za pompkę, to lubię w kremach najbardziej. Konsystencja jest rzeczywiście bardzo lekka, fajnie się rozprowadza i pięknie wchłania. Zapach? Raczej brak, ale mi to nie przeszkadza. Przejdźmy zatem do sedna - co z działaniem? Cały bity miesiąc co wieczór po kąpieli wklepywałam serum w moje widoczne naczynka. Efekt? Skóra wyraźnie nawilżona, jędrna i przede wszystkim naczynka nieco mniej widoczne. Bo nie oszukujmy się - serum nie wyeliminuje już tych naczynek, które powstały. Jedynie je wzmocni i sprawi, że będzie pojawiać się ich coraz mniej. Osobiście? Polecam :)

Cena: 15 ml / 20-30 zł https://rhea.com.pl/


wtorek, 29 sierpnia 2017

O książce, która kradnie serce...

Kiedyś byłam zawziętym molem książkowym. Zapewne za sprawą mojej ulubionej Pani Bibliotekarki, która odkładała co lepsze pozycje dla mnie i zawsze wiedziała, że trafi w mój gust. Potem czasy się zmieniły, ja zmieniłam miejsce zamieszkania i jakoś tak pozycje, które sama wynajdowałam nie zawsze trafiały w sedno. Już myślałam, że takich książek nie ma. Że może mam tak spaczony gust, że już nigdy przez żadną powieść nie zarwę nocy, aż wreszcie coś mnie pokusiło, by szukać dalej. I trafiłam!



"Po prostu bądź" - Magdaleny Witkiewicz to typ powieści, który kocham najmocniej na świecie. Lekka, ale trafiająca w punkt. 336 stron wchłonęłam dokładnie w dwa wieczory, z czego w jeden mimo opadających powiek, nie chciałam kończyć.

To opowieść o młodej dziewczynie, która nie ma w życiu lekko. Począwszy od domu rodzinnego, z którego z trudem udało się jej wyrwać, aż po życie dorosłe, które policzkowało ją na każdym kroku. I to w tak bolesny sposób, że aż nie sposób historię wyprzeć z pamięci. Nie jest to cukierkowa opowieść. To ciąg zdarzeń, które pisze samo życie. Aż chce się chłonąć więcej i więcej. Co najlepsze - brak przewidywalności, co naprawdę uwielbiam i w książkach, i w filmach. Nie brakuje miłosnych uniesień i rozczarowań.

Nie chcę zdradzać więcej.

Jestem w trakcie pochłaniania kolejnej powieści autorki, która chyba stanie się moją ulubioną! A tych, którzy lubią lekkie pozycje - odsyłam do czytania :)

piątek, 25 sierpnia 2017

Jak przerobić zwykły stanik na stanik do karmienia? DIY

Za nami dwa posty, w których prezentowałam, w jaki sposób przerobić staniki sportowe, na wygodne biustonosze do karmienia. KLIK i KLIK Nie byłabym sobą, gdybym zakończyła pracę tylko i wyłącznie na sportowym modelu. Tym razem do czynienia mamy z typem stanika bez fiszbin, bez usztywnień, z ramiączkami nieodpinanymi. Obiecuję, że będzie szybko, tanio i sprawnie :)

Krok 1.
Odprułam ramiączko wraz z kółeczkiem od reszty stanika.


Krok 2.
Tak, jak w poprzednich postach, do których Was odsyłam, wymierzyłam potrzebną długość ramiączka (u mnie 22 cm) i pozostawiając jedynie zapięcie odcięłam resztę.


Krok 3.
Przełożyłam przez kółeczko ramiączko z zapięciem i zszyłam. Dolną część przyszyłam, tak jak w poprzednich tutorialach do dolnej części stanika.


Krok 4.
I skończone! Rzućcie okiem, jak wygląda efekt z bliska :)




Oczywiście kroki wykonujemy z myślą o obu piersiach.
Piszcie, jak Wam się podoba :)

wtorek, 22 sierpnia 2017

Jak przerobić buistonosz sportowy na biustonosz do karmienia? cz 2. DIY

W poprzednim poście KLIK prezentowałam przeróbkę stanika sportowego o typie, który pierwotnie miał nieodpinane ramiączka. Teraz przyszedł czas na biustonosz, również sportowy, które owe ramiączka odpinane ma!

Zapraszam na krótki tutorial prezentujący, w jak szybki sposób stworzyć wygodny biustonosz do karmienia, w którym nie uciekają ramiączka, mimo odsłonięcia piersi.

Krok 1.
Pierwotnie stanik miał szerokie, żółte ramiączka, które nie do końca mi się spodobały dlatego też, zastąpiłam je czarnymi ramiączkami z zapięciami. Tak, jak w poprzedniej części, do której Was odsyłam KLIK, wymierzamy potrzebną ilość gumeczki lub ramiączka z innego stanika i rozbieramy lub tniemy na części pierwsze. U mnie 22 cm.


Krok 2.
Przyszywamy ramiączko/gumeczkę do dolnej części stanika i do górnej części ramiączka.


Krok 3.
Skończone! Spójrzcie na efekty:



Sposób jest naprawdę banalny i prosty. A przede wszystkim szybki i nie pochłania zbyt wiele nakładu finansowego :) Sama jestem ciekawa, jak się sprawdzi, gdy przyjdzie mi się mierzyć z macierzyństwem oko w oko.
A Wam jak się podoba?

sobota, 19 sierpnia 2017

Jak przerobić buistonosz sportowy na biustonosz do karmienia? cz 1. DIY

Do porodu zostało mi tak naprawdę... niewiele czasu. Jako pierworódka nie mam zbyt szerokiego pojęcia o laktacji, choć staram się ową wiedzę poszerzać, jak tylko mogę. Wiem jedno, chcę karmić piersią. A jako, że matka potrzebą wynalazku to trzeba ułatwić sobie sprawę z karmieniem. Oczywiście, że stanik do karmienia mogłam zakupić teraz lub po porodzie. Ale podobno kształt piersi zmienia się nieporównywalnie, w momencie, gdy laktacja się normuje. I nie ukrywajmy - po porodzie raczej nie będę miała siły, ani ochoty na wędrówki po sklepach w poszukiwaniu karmnika idealnego. Dlatego staram się radzić, jak się da już w momencie, gdy jeszcze mogę. Idę w wydaje mi się dość bezpiecznym kierunku wybierając stanik sportowy. Nie ma fiszbin, więc nie powinien uwierać, jest wygodny, a o to przecież chodzi, pozostała tylko do rozwiązania kwestia odsłonięcia piersi, możliwie tak szybko, jak się da i schowania, w jeszcze szybszym tempie.

Jak to zrobić, by ramiączko nie uciekało? 
Przedstawię serię 3 postów, w których zagoszczą staniki różnego rodzaju. I tym samym zaprezentuję 3 metody przeróbek. Oto pierwsza z nich!

Delikwent w kolorze fioletowym H&M to mój ulubieniec. Typ? Brak odpinanych ramiączek. Jak temu zaradzić, by ramiączka się odpinały, ale nie uciekały?

Krok 1.
 Odcinamy ramiączka, w moim przypadku tuż przy kółkach.


 Krok 2.
Potrzebujemy ramiączka od innego stanika lub gumeczki, a także zapięcia wskazanego na zdjęciach poniżej. Rozpruwamy je na części pierwsze i mierzymy jaka długość będzie potrzebna. U mnie było to 22 cm. Długość wyliczamy od bocznego szwa stanika, aż do ramiączka. Poniższe kroki nieco rozświetlą umysł ;)



Krok 3.
Przyszywamy ramiączko do dolnej części stanika, tak jak na zdjęciu poniżej.






Krok 4.
Nawlekamy zapięcie na gumeczki i zszywamy je.







Krok 5.
Skończone, spójrzcie na efekty!





Każdy krok oczywiście trzeba wykonać na obu stronach, w końcu mamy dwie piersi :)

Jak Wam się podoba?

środa, 16 sierpnia 2017

Revitol plus med - hipoalergiczny żel do higienty intymnej, dla młodych i dojrzałych kobiet.


Jak ważna jest dla Was higiena intymna? Dla mnie - nadrzędnie ważna. Mam sporo wymagań co do preparatów myjących, w końcu nie wyobrażam sobie bez nich ani jednego dnia. Dziś na tapetę idą żele hipoalergiczne do higieny intymnej - Revitol plus med, firmy Miravena cosmetics. Jak je oceniam? Zapraszam :)

Na opakowaniu znajdziemy wszystkie niezbędne informacje. Po więcej zapraszam >TUTAJ<




Pod lupę poszły dwa rodzaje żeli:
 - granat - pomarańcza dla kobiet w wieku menopauzalnym
 - malina - jabłko dla dziewcząt i młodych kobiet.

Osobiście testowałam ten dla młodych kobiet, żel dla kobiet w wieku menopauzalnym oceniała babcia wraz z mamą.

OPINIA:
Po pierwsze opakowanie - super, że jest z pompką. Szczerze mówiąc wybierając żel do higieny intymnej każdorazowo jednym z decydujących o zakupie punktów jest po prostu pompka. Jak dla mnie - wygodnie i dość higienicznie. Przy takiej dość luźnej konsystencji żelu sprawdza się perfekcyjnie. Ale dzięki temu, że konsystencja nie jest zbyt gęsta, to żel fajnie się pieni i łatwo spłukuje. Po kąpieli czułam wyraźne odświeżenie okolic intymnych, nie tylko fizyczne, ale również zapachowe. Zawsze wydawało mi się, że żele hipoalergiczne nie mogą pachnieć. A tu proszę! Pozytywne zaskoczenie. Fajna nuta zapachowa nie podrażnia, a nadaje pożądane uczucie świeżości. Jak wiecie, jestem w ciąży, więc wyczulona jestem na wszelkie zmiany wynikające ze stosowania taowych kosmetyków. Tutaj po raz kolejny plus - nie uczulił, nie podrażnił, przyjemnie odświeżył, a skoro tak, to podejrzewam, że i pozytywnie wpłynął na pH okolic intymnych.

Co do żelu dla kobiet w wieku menopauzalnym - odczucia podobne są do moich, jeśli chodzi o opakowanie, zapach i konsystencję, więc nie będę ich powielać. Jeśli chodzi o działanie - babcia z mamą przedstawiają opinię, że nie tylko fajnie odświeża, ale naprawdę wyraźnie nawilża.
Jesteśmy na mega plus!

Cena około 35 zł / 200 ml. Czasem można trafić taniej, głównie w sklepach internetowych.

A Wy? Jakie macie zdanie? :)

Fakt, iż otrzymałam produkty w ramach współpracy z firmą Miravena cosmetics nie wpłynął w żaden sposób na ocenę produktu.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Jak przerobić krótkie spodenki na spodnie ciążowe? DIY tutorial.


Pamiętacie post, w którym przerabiałam długie spodnie dżinsowe, na ciążowe? Jeśli nie, odsyłam Was >TUTAJ< Dziś pokażę Wam nieco inny sposób, niż ten, który prezentowałam w poprzednim poście. Zapraszam :)

Tym razem wykorzystałam krótkie spodenki, które wcześniej były spodniami 7/8, a że takich nie lubię, bez wahania odcięłam im nogawki i pozwoliłam aby dżins nieco się nadpruł, robiąc frędzelki.

Jako przedłużenie użyłam starej bluzki bez ramiączek z elastycznego materiału.


Krok 1.
Tym razem wycięłam tylko zamek razem z guzikiem i obzygzakowałam materiał na maszynie.


Krok 2.
Tak, jak poprzednio wsadziłam bluzkę w spodnie i upięłam ją szpilkami. A następnie przyszyłam na maszynie do szycia ściegiem prostym.


Krok 3.
Nadmiar materiału, który pozostał w spodniach obcięłam i tadam! Skończone :)

Przejdźmy zatem do efektów:




I to, w jaki sposób spodnie prezentują się na moim brzuchatku ;)


I jak Wam się podoba? :)

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Bionigree - serum oczyszczające do skóry głowy. Hit czy kit?


Są kosmetyki, do których podchodzę obojętnie, albo tak, jak w tym przypadku z pełną dozą ciekawości. Od dłuższego czasu borykała się z nawracającym łupieżem, który tak naprawdę łupieżem nigdy nie był, za to obfitował w masę strupów na skórze mojej głowy. Do tego dochodzą przetłuszczające się włosy. Wierzcie lub nie, ale mimo, że od jakieś 12 lat myję je dzień w dzień, to nadal nie pogodziłam się w ową niedogodnością. Marzy mi się po prostu, by móc myć głowę chociaż co dwa dni i aby przez te owe dwie doby cieszyć się świeżymi włosami. Serum oczyszczające do skóry głowy bionigree takie obiecanki składa. Ale jak ma to się w zderzeniu z rzeczywistością?

Informacje z opakowania:


Moja opinia:
Zacznijmy od opakowania, które jest naprawdę ładne kolorystycznie, ale nie załamujcie rąk! Nie będę Was nudzić tym co widzicie na zdjęciach ;) Zwrócę jednak uwagę na samo tworzywo, toż to jest szkło! I buteleczka i pipeta. O ile z buteleczką, jak widać jestem ostrożna, tak z pipetą moja przygoda była nieziemsko krótka. Już przy pierwszej aplikacji pipeta wyleciała mi z rąk (a już ją w myślach chwaliłam! Że tak długa, ze tak świetnie się nabiera serum i bum!). Niemal krzyczałam, bo stłukła się na drobny mak. Została tylko nakrętka. No dobra, miałam w zapasie inną pipetę, więc jakoś tam z nutką goryczy rozczarowania sobie poradziłam. Pierwsze co uderza po otworzeniu buteleczki to zapach. Nie wiem, jak inne użytkowniczki serum, ale ja wyczuwam masę różnych ziół, do tego stopnia, że mam wrażenie, iż pachnie jak lekarstwo. Spa dla nosa, to na pewno nie jest, ale idzie przeżyć ;) Konsystencja jest po prostu wodnista, lejąca. I bardzo dobrze, bo obawiałam się jakiegoś olejku. Przejdźmy zatem do meritum, czyli - działanie. Pierwsze co można wyczuć to przyjemne chłodzenie, aż niemal mrowienie skóry głowy. Po 30 minutach włosy są oczywiście tłuste, a po umyciu przyjemnie odświeżone. Mam wrażenie, że nawet nieco uniesione od nasady. O dziwo poznikały moje strupki na skórze głowy (allelujah!!). Do tego włosy zaczęły się ciut mniej przetłuszczać. Na tą chwilę potrafią zachować świeżość przez jakieś 36-40 h, od mycia, a nie tak jak było wcześniej, że były tłuste już po 24 h. Więc postęp jest i to duży! Mam wrażenie, jakby skóra głowy była odświeżona, odżywiona, niemal jak po peelingu. Ale żeby nie było tak łatwo kurację uskuteczniam również na swoim mężu, którego również dotyczy problem przetłuszczających się włosów. O dziwo - u niego spisuje się równie dobrze, wyraźnie mniej włosy się przetłuszczają. Ok, ale przejdźmy do minusów - cena 100 ml/96 zł lub 50 ml/59 zł czyli nie ukrywajmy sporo (chociaż z drugiej strony to dla mnie swego rodzaju wybawca od problemów ze skórą głowy, wart na pewno więcej). Poza tym taką buteleczkę trzeba zużyć w ciągu 4 miesięcy od otwarcia. 100 ml na dwie poddane kuracji głowy - jest ok, damy radę. Ale gdybym miała testować serum sama - kosmetyk mógłby się zmarnować, a tego bardzo nie lubię.


Znacie kosmetyk? Jakie są Wasze opinie? :)

Produkt otrzymałam w ramach współpracy, nie wpłynęło to jednak na moją opinię.

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona i matka. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Tagi

022semilac (1) 114semilac (1) 183 metry stachu (1) acerola (1) addidas (1) aerozol do gardła (1) Afryka (1) Ameryka Południowa (1) Ameryka Północna (1) ankieta (2) antyperspirant w kluce (1) asymetryczne szorty (1) azja (1) badanie (1) balsam do ciała (2) balsam do ust (1) Bałtyk (1) beta glukan z owsa (1) biedronka (1) bieganie (1) bioliq (1) bionigree (1) bioton (1) biustonosz do karmienia (3) bloker (1) blond (2) ból gardła (2) ból karku (1) ból pleców (1) brak objawów ciąży (1) bransloletka (4) bransoletka z zamka błyskawicznego (1) bransoletka z zawleczek (1) braun (1) brokatowy lakier (3) Bukowy Las (1) Burda Publishing Polska (1) care&go (1) cera problemowa (2) ciało (31) ciąża (7) ciąża latem (1) cienie do powiek (1) cisza pod sercem (1) copywriter (1) copywriting (1) Czarny Staw Gąsienicowy (1) Czarny Staw pod Rysami (1) czas wolny (1) czasopisma (1) Czerwone Wierchy (1) cztery pory roku (1) czyszczenie (1) czyszczenie zębów (1) czytnik ebook (1) depilacja (1) depilacja woskiem (1) dezodorant (1) dieta bez pszenicy (1) DIY (56) długie rękawiczki (3) Dolina Kościeliska (1) Dolina Pięciu Stawów Polskich. (1) dom (4) domowe ombre (1) dowartościowywanie (1) dylematy (1) edukacja (1) efektima (4) efektywny czas dnia (2) essence (2) etui filcowe (1) etui na aparat (1) etui na inkbook (1) etui na tablet (1) etui na telefon (1) etui z filcu (1) Europa (1) everest (1) eyeliner (1) farbowanie włosów (4) felieton (89) feminizm (1) finuu (1) fit (1) FM Group (27) forum dla przyszłych mam (1) garnier (2) gdzie nosić obrączkę (1) GEHWOL med (1) Giewont (1) gorvita (9) handmade (3) head&shoulders (1) horoskopy (1) horror (1) Inkbook (1) isana (1) iwostin (1) jak działa psychika psa (1) jak pokonać bezsenność (1) jak przedłużyć (1) jak przerobić (31) jak przestać być śpiochem (1) jak ruszyć z miejsca (1) jak skrócić (1) jak skrócić spodnie (1) jak stać się pewnym siebie (1) jak uszyć (13) jak uszyć legowisko (1) jak wychować psa (1) jak zacerować spodnie (1) jak zaszyć dziure w spodniach (1) jak zaszyć dziurę w jeansach" (1) jak zdać egzamin (1) jak zmniejszyć biustonosz (1) jak zrobić legowisko dla psa (1) jedzenie (2) Jelenia Góra (1) joanna (1) jogurt naturalny z dodatkami (1) Kalatówki (1) Karb (1) Karkonosze (3) Kasprowy Wierch (1) kąpiel (1) keczup (1) kierunek studiów (2) kobieta która... (7) kokardka na włosy (1) kolczyki (1) kołnierzyk bebe (1) komin (2) komin ze swetra (3) Kondracka Przełęcz (1) Kopa Kondracka (2) korektor rozświetlający (1) koronkowa wstawka (2) korpo biurwa (1) kosmetyki (1) kosmetyki do ciała (1) koszula damska (5) Kościelec (1) KPN (1) kredka do oczu (2) krem CC (1) krem do rąk (2) krem do stóp (2) krem do twarzy (3) krem pod oczy (2) krem przeciw blizom (1) krewniacy (1) książki (1) kuchnia (2) kulturalnie (1) kupujący (1) L'OREAL PARIS ELSEVE (1) lakier do paznokci (7) lakier do włosów (1) lampiony (1) legowisko dla psa (1) libster blog award (2) lifestyle (1) list do samej siebie (1) loreal (1) łagodzenie opuchnięć (1) łączenie kolorów hybryd (1) łupież (1) mahoń (1) malowanie paznokci (7) mała liczba gości na weselu (1) małe wesele (1) Małołączniak (1) Mały Kościelec (1) małżeństwo (1) manicure hybrydowy (5) marion (4) maseczka do stóp (1) maseczka do twarzy (3) maska do rąk (1) masło do ciała (1) masło fińskie (1) maść na bóle krzyżowe (1) maść na zakwasy (1) maść niedźwiedzi ząb (1) maść propolisowa (1) matowa pomadka (1) matowy lakier (1) maybelline (1) męska koszula (1) męska koszulka (1) męski sweter (1) mgiełka matująca (1) miasto 44 (1) mikroelemanty (1) million dollar lips (1) miłość od pierwszego wejrzenia (1) miodowy blond (1) miravena cosmetics (1) mleczko do demakijażu (1) moda ciążowa (2) Morskie Oko (1) motywacja (1) na której dłoni nosić obrączkę (1) na którym palcu nosić obrączkę (1) naturalny złoty blond (1) nawilżanie stóp (1) neutorgena (1) niebieski french manicure (1) niedoskonałości skórne (2) niepełni (1) no-scar (1) noscar (1) nowe mieszkanie (1) obrączka (1) oceania aromatic (1) odkurzanie (1) odkurzanie dla leniwych (1) odżywka do włosów (4) olejek (1) olx (1) ombre (3) opalizujący blond (1) opowiadanie (7) oral-b (1) Orla Perć (1) osuszacz do lakieru (1) pakowanie (1) palette (1) pantene (1) pastylki do ssania na gardło (1) paznokcie (21) pedi-spa (1) peeling do ciała (3) perfecta (1) perfumy (1) pewność siebie (2) philips (1) piąta pora roku (1) pielęgnacja paznokci (3) pielęgnacja twarzy (1) pierwszy raz (1) pierwszy trymestr (1) planowana ciąża (1) planowanie (1) platforma wiertnicza (1) płyn do higieny intymnej (1) płyn micelarny (2) płytka do zdobienia paznokci (2) pneumovit sept (1) podgrzewacz do wosku (1) podrażnione gardło (1) podróże (15) podszywanie prześwitującego materiału (2) podświadomość (1) pomadka (2) poradniki (1) poród (1) poszewka na jaśka (2) poszewki bez guzików (1) poszewki na poduszki (1) pośrednicy nieruchomości (1) powerpro aqua (1) pozytywnie (1) pozytywny egoista (1) praca (2) praca w korpo (1) prayforparis (1) projekt denko (1) przedłużanie (1) przełęcz ocalonych (1) Przełęcz pod Kopą Kondracką (2) przemoc (1) przepis (2) przepowiadanie przyszłości (1) przeróbka (20) przeróbka spódnicy (1) przeróbki (2) przesuszone dłonie (1) przyjaźń (3) przyjaźń damska (1) przyjaźń damsko męska (1) psychologia (16) puder CC (1) pumice (1) pupa (1) pytania (1) recenzja (2) recenzja filmu (24) recenzja kosmetyczna (2) recenzja książki (15) recenzje kosmetyków do ciała (1) recykling (30) relacje (1) relacje partnerskie (3) revitol plus med (1) rękawiczki bez palcowe (2) rogowacenie skóry (3) rozdanie (2) rozjaśniacz w sprayu (1) rozjaśnianie (1) rozmyślenia (1) sakwa na biodra (1) Scholl (1) schwarzkopf (1) secondhand (8) sekret (1) semi hard white (1) semilac (9) seriale (1) serum do cery naczynkowej (1) serum do skóry głowy (1) skóra sucha (3) skóra szorstka (3) skóra tłusta (2) skóra wrażliwa (3) skromna sukienka ślubna (1) Smerczyński Staw (1) Smocza Jama (1) sny (1) sok (1) sok pomarańczowy (1) spinka do włosów (1) spodnie ciążowe (2) spodnie z dziurami (1) spodnie z koronką (1) spotkanie bloggerek (1) spódnica (1) spódnica maxi (2) spódniczka z paskiem (1) spray do gardła (1) sprzątanie (1) sprzątanie dla leniwych (1) stanik do karmienia (3) stopy (2) streetcom (1) suche gardło (2) suche usta (3) suchy szampon do włosów (2) sweter (2) syoss (1) sypialnia (1) szampon (2) szampon koloryzujący (2) szczoteczka elektryczna (1) szkoła rodzenia (1) Szpiglasowa Przełęcz (1) Szrenica (1) szycie (17) ślub (5) ślub na głowie (1) Śnieżka (1) świeca zapachowa (1) świece (1) świecznik ze słoika (1) święta (1) tarka do stóp (1) Tatry (11) Tatry Wysokie (2) telewizja (1) top 5 (1) torebka (1) torebka na biodra (1) torebka nerka (1) TT hair (1) tunika (3) tusz do rzęs (2) tutorial (30) twarz (30) typy kupujących (1) urządzanie mieszkania (1) usta (1) utrata przyjaciela (1) uzależnienie od snu (1) venita (1) versatile blogger avard (1) vianek (1) vichy (1) walentynki (1) wax (1) wesele (1) wibo (1) wielkanoc (1) większa objętość (1) witamina C (1) witaminy (2) witkiewicz (1) włosy (20) włosy wpadające (2) włosy zniszczone (3) Wodospad Kamieńczyka (1) wpadka (1) Wrota Chałubińskiego (1) wróżbici (1) wygładzanie włosów (1) wykroje (1) wyniki (1) wzorki na paznokciach (1) z przymrużeniem oka (1) Zadni Granat (1) zaginięcia (1) zalotka do rzęs (1) Zamek Chojnik (1) zauroczenie (1) zbiór truskawek (1) Zbójeckie Skały (1) zdrowa dieta (1) zdrowie (2) ziaja (3) Zielony Staw (1) złote myśli (1) zmniejszanie żakietu (1) zmywacz do paznokci (1) zniszczone dłonie (1) zott (1) zrób to sam (6) zrób to sama (39) zwężanie spodni (1) żel do higieny intymnej (1) żel do mycia twarzy (2) żel do stóp (1) żel do ust (1) żel mineralny (1) żel na opuchnięcia (1) żel na siniaki (1) żel pod prysznic (2) żona araba (1) żwyioł deepwather horizon (1) życzenia (1)