środa, 21 września 2016

Po ślubie wszystko się zmienia...

Na wieść o moim zamążpójściu słyszałam wiele rad i opinii. Jedni gratulowali, inni przestrzegali i patrzyli na mnie ze współczuciem. Mimo wszystkich za i przeciw postawiłam na swoim. Bo co mi po opiniach innych ludzi? Ważne jest przecież nasze szczęście.... Chcecie poczytać, jakie rady słyszałam?

- Uważaj w co się pakujesz!
Mówiły rozwódki i rozwodnicy. Patrzyli z pogarą w oczach i sugerowały mi, że widzą moją naiwność. Mimo, że nie próbowałam wybijać im z głów ich przekonań, ani wdawać się w dyskusje, powtarzali jak mantrę, że po ślubie wszystko się zmieni. Że mąż zacznie zdradzać, albo że przesatnie być kochany i zacznie bić. Albo, że skończą się wspólne wieczory i sprawy, że małżeństwo to obłuda i że będę za parę lat żałować. Sugerowały, że spotka mnie ten sam los, co ich. Nie ma to jak komuś dobrze życzyć, prawda?

- Ale czy ty na pewno wiesz co robisz?!
Pytały z zażenowaniem w głosie stare panny i wieczne singielki (zwał, jak zwał). Bo przecież skończy się życie w stylu "hulaj dusza - piekła nie ma". - A nie skończyło się w momencie, gdy weszłam w związek? - Pytałam, a one kręciły głowami, stwierdzając, że ich nie rozumiem. Ba! Twierdziły, że ja po prostu pęknę i nie wytrzymam tyle z jednym facetem! A skąd mogły wiedzieć, jakie są moje oczekiwania? Skoro nawet nie pytały, tylko mierzyły świat swoją miarą.

- Obyście wytrzymali tyle co my!
Mówili staruszkowie, ze stażem małżeństwa równym kilkadziesiąt lat z ciepłem w głosie i oczach. Życzyli szczerze wszystkiego co najlepsze i powtarzali, że przepis na udane małżeństwo to ciągła rozmowa, akceptacja, miłość i przede wszystkim szczera, prawdziwa przyjaźń!

I chyba nie zdziwi nikogo, że tylko i wyłącznie te ostatnie słowa traktowaliśmy i traktujemy poważnie. Bo jako jedyne płynęły z serca, bez zbędnej zazdrości.

A po ślubie? Nic się nie zmienia, może poza faktem, że jest po prostu lepiej i więcej miłości, i że mam inne nazwisko, i obrączkę na palcu :)

niedziela, 18 września 2016

Lubię spędzać wolny dzień w łóżku, czyli jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.

Mówią, że w łóżku powinno się co najwyżej spać. Nie zaglądać do niego w ciągu dnia, bo sen nie nadejdzie w nocy. Zaścielać zaraz po przebudzeniu i zamykać, najlepiej w mikro sypialni i zapominać, aż sen zwali nas z nóg. A ja robię wszystko na przekór...

To w nim najbardziej wypoczywam.
Ale tylko po ciężkich i męczących dniach pracy. Uwielbiam leżeć na łóżku i jeść śniadanie. I kolacje i czasami obiady też. Uwielbiam leżeć z mężem i oglądać filmy lub czytać książki. Uwielbiam miękkość mojego łóżka, ciepło kołderki i kolącą ciszę. I jakoś nie mam problemów z zasypianiem, czy budzeniem się. Czasami w szkole średniej lub na studiach zdarzało mi się uczyć w łóżku i... nierzadko przy tym zasypiałam ;)

Najbardziej funkcjonalne to takie, które zawsze czeka.
Rozłożone, a najlepiej bez możliwości składania. Z posłaną kołderką i poduszkami. Które zawsze czeka z otwartymi ramionami, żeby przyjąć mnie do siebie. Takie leniwe dni dają początek czegoś większego, regenerują i napędzają do działania :)

Jako, że się przeprowadzam szukam idealnego łoża. Musi mieć zagłówek. I fajnie, jeśli będzie miało szuflady pod łóżkiem. Na oku mam kilka modeli z ikei. Jak myślicie, które wybrać?



A jak u Was? Z Waszymi łóżkami?

czwartek, 15 września 2016

Maść propolisowa 10% GORVITA


Informacje ze strony: http://www.gorvita.com.pl/new/produkty/kategorie-produktow/energia-i-witalnosc,15.html

Z witaminami A,E,F
Działanie maści jest związane z właściwościami propolisu znanymi jako silnie antybakteryjne, dezynfekujące i regenerujące naskórek. Łatwo przyswajalny kompleks witamin A, E, F przyspiesza proces jego odnowy, a naturalna alantoina i panthenol dodatkowo ją odżywia i nawilża. Pomocna w wielu problemach skórnych. Łagodzi uczucie dyskomfortu  wywołane lekkimi poparzeniami, mikrouszkodzeniami naskórka oraz po ukaszeniach owadów. Reguluje gospodarkę hydro-lipidową,  przywraca skórze elastyczność   i witalność. Polecana szczególnie do pielęgnacji skóry zanieczyszczonej, problematycznej   o tendencjach do łojotoku. Maść dobrze się wchłania i  nie pozostawia na skórze tłustej warstwy.
Ingredients / Składniki (INCI): Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE,Caprylic/Capric Trigliceride,Cetyl Alkohol, Cetyl Ricinoleate  Propolis, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, DMDM Hydantoin, Allantoin, Panthenol.


Sposób użycia:
Stosować zewnętrznie kilka razy dziennie lub w zależności od potrzeb, delikatnie wmasowując maść w skórę aż do wchłonięcia.
Składniki pochodzenia naturalnego. Testowany dermatologicznie. Produkt nie testowany na zwierzętach. Notyfikowany w CPNP.


Moja opinia:

Wygodna, zakręcana tuba. Kolor maści taki mocno brudna żółć. Baaardzo wyczuwalny zapach propolisu, takiego ostrego i prawdziwego. Nie lubię zapachu ani miodu, ani propolisu, więc tu akurat minus.

Co do skuteczności - fajnie sprawdza się na skaleczenia i otarcia. Zdecydowanie szybciej goją się rany. Maść nieco brudzi, dlatego trzeba nieco uważać po aplikacji i zabezpieczyć pościel, czy też ubrania.

Jak wiecie z innych wpisów, mam wyjątkowo suchą i wrażliwą skórę na stopach. Maść propolisowa skutecznie nawilża i pięty przestają już być tak okrutnie szorstkie. Ranki po obtarciach na stopach dużo szybciej się goją.

I dodatkowo - rozgrzewa stopy! Dla zmarzlucha takiego, jak ja - rewelacja!



 Możecie kupić w sklepach internetowych, lista na stronie gorvita.com.pl

Za możliwość przetestowania dziękuję firmie GORVITA


poniedziałek, 12 września 2016

Żel ze świetlikiem i kolagenem pod oczy i na powieki GORVITA.


Na co dzień pracuję przed monitorem komputera w klimatyzowanym pomieszczeniu. Poza pracą dużo czytam, korzystam z laptopa i telefonu. Nie oszukujmy się - to wszystko okrutnie wpływa na wysuszenie oczu i stan skóry wokół powiek. Ulgę miał przynieść żel ze świetlikiem i kolagenem GORVITA. Zapraszam na recenzję :)


Informacje ze strony http://www.gorvita.com.pl/new/produkty/rodzaje-produktow/oczy,18.html
Żel polecany do codziennej pielęgnacji skóry okolic oczu oraz powiek. Preparat łagodzi podrażnienia i obrzęki wywołane przemęczeniem i czynnikami zewnętrznymi: nadmierne nasłonecznienie, wiatr, kurz, pyłki, dym papierosowy, smog. Usuwa objawy świądu i pieczenia oczu spowodowanych nadmiernym przemęczeniem.
Kolagen i kwas hialuronowy zawarte w składzie hamują rozkład włókien kolagenowych w skórze
, wnikając głęboko w jej strukturę, powodując długotrwałą redukcję zmarszczek. Przywraca jędrność, doskonale je nawilża i odżywia.
Wyciągi ziołowe z zielonej herbaty, oczaru wirginijskiego, chabru bławatka i babki lancetowatej wzbogacone naturalną allantoiną i D-panthenolem, skutecznie obkurczają rozszerzone naczyńka, łagodzą obrzęki oraz uczucie zmęczenia i pieczenia oczu. Stosowany regularnie redukuje przyspieszone procesy złuszczania się naskórka wywołanego częstym stosowaniem kosmetyków do makijażu wokół oczu.



Ingredients / Składniki ( INCI): Aqua, Propylene, Glycol, Euphrasia Officinalis Extract, Glycerin, Camellia Sinensis Extract, Centaurea Cyanus Extract, Plantago Major Extract, Hamamelis Virginiana Extract, Soluble Collagen, Olive Oil Peg – 7 Esters, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Panthenol, Carbomer, Triethanolamine,DMDM Hydantoin.


Składniki pochodzenia naturalnego. Przebadany dermatologicznie. Produkt nie testowany na zwierzętach. Nie zawiera barwników i kompozycji zapachowych.
Notyfikowany w CPNP.
Sposób użycia:
Stosować zewnętrznie kilka razy dziennie lub w zależności od potrzeb. Delikatnie wmasowując żel w okolicę oczu i powiek. Nie stosować bezpośrednio do worka spojówkowego. Żel można stosować pod makijaż.

Moja opinia:

Mała poręczna tubka, a w niej żelowa konsystencja kosmetyku o lekko żółtym zabarwieniu i przyjemnym, ziołowym zapachu.

Wchłania się zadziwiająco szybko. Nawet pokuszę się o stwierdzenie, że przy kontakcie ze skórą żel automatycznie zaczyna działać. Po aplikacji czuć wyraźne nawilżenie i napięcie skóry. Nie pozostawia tłustego filmu.

Świetnie nawilża też same oczy. Kiedyś musiałam stosować krople, gdy po intensywnej pracy przed monitorem dokuczał mi stan "suchego oka". Swędzenie i uczucie uporczywego piasku pod powiekami powodowało niezły dyskomfort. Teraz jeden żel załatwia dwie sprawy - nawilża i skórę, i oko.

Stosuję go dwa razy dziennie. Przed pójściem spać i rano pod makijaż.  Dobrze współgra z korektorem, nic się nie waży ani nie odcina.

Co do opuchnięć i sińców - no cóż, moje sińce pod oczami są tak bardzo ze mną nierozłączenie, że żaden kosmetyk je nie pobije. Owy żel daje wyraźną ulgę, chłodzi zmęczone oczy i nadaje im lekkości.

Na pewno wrócę do żelu nie raz.
Kupić go można poprzez sklepy interneowe. Lista sklepów na stronie gorvita.com.pl

Za możliwość przetestowania dziękuję firmie:



A Wy? Znacie już żel pod oczy ze świetlikiem i kolagenem?

piątek, 9 września 2016

Żel z arniką i bursztynem GORVITA, czyli sposób na siniaki.


Skóra na moim ciele jest tak delikatna, że aż woła o pomstę do nieba. Wystarczy lekkie uderzenie, nawet przypadkowe, bym nabawiła się siniaka. A co dopiero mówić o prawdziwym, bolesnym uderzeniu? Sińce i opuchlizna niejednokrotnie wprawiają w zakłopotanie bliskie osoby z mojego otoczenia. Z pomocą miał przyjść żel z arniką i bursztynem od firmy GORVITA, jak się sprawdził?

Najpierw kilka słów od producenta, ze strony :

http://www.gorvita.com.pl/new/produkty/kategorie-produktow/energia-i-witalnosc,20.html

Działanie żelu jest związane z naturalnymi właściwościami arniki górskiej i ekstraktu z bursztynu stosowanych od lat m.in. w medycynie ludowej. Poprawia krążenie w ściankach naczyń włosowatych dlatego polecany jest szczególnie do pielęgnacji skóry podrażnionej. Naturalne ekstrakty ziołowe zawarte w składzie przyspieszają proces regeneracji naskórka oraz zmniejszają sińce i opuchnięcia wywołane różnymi czynnikami zewnętrznymi. Łagodzi podrażnienia po ukąszeniach owadów. Żel dobrze się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy jednocześnie nawilża i uelastycznia skórę (panthenol i alantoina). Polecany dla każdego rodzaju cery przez cały rok.
 
Sposób użycia:
Stosować zewnętrznie kilka razy dziennie lub w zależności od potrzeb, wmasowując żel w skórę aż do wchłonięcia.
 
Ingredients / Składniki ( INCI): Aqua, Propylene Glycol, Arnica Montana Extract, Succinum Extract, Glycerin, Carbomer, Triethanolamine, Paraffinum Liquidum, Ethylexyl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Polyglyceryl- 3 - Methylglucose Distearate, Allantoin, Panthenol, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, DMDM Hydantoin.

Składniki pochodzenia naturalnego. Przebadany dermatologicznie.
Produkt nie testowany na zwierzętach.
Notyfikowany w CPNP.



Moja opinia:
Żel zamknięty jest w dużej, wygodnej w aplikacji tubie z zamknięciem typu klik. Bursztynowo-biały kolor i zapach żelu pobudza zmysły. Szybko się wchłania i przede wszystkim nie zostawia klejącej się warstwy, a za to porządnie nawilża skórę. Bardzo wydajny i przyjemny w dotyku.

Jeśli chodzi o siniaki - znikają dużo szybciej, co prawda po jednej aplikacji tylko łagodnieją, ale już po kilku razach ustępują miejsca pierwotnemu wyglądowi skóry. Jest się w stanie obejść bez tych zielonych plam, które często towarzyszom "gojeniu" się siniaków.

Przy ukąszeniach, na pewno nieco łagodzą swędzenie, ale nie dają takiego ukojenia, jakiego bym oczekiwała. Za to dużo szybciej wchłaniają się ranki i zaczerwienienia, spowodowane przez nagminne drapanie się ukąszeń.



Zdecydowanie będę do żelu wracać, niejednokrotnie.

Za możliwość przetestowania dziękuję firmie GORVITA.



A Wy? Mieliście już okazję testować żel?


wtorek, 6 września 2016

RABKA SPA MINERALE żel GORVITA - recenzja.


Moja cera w ostatnim czasie kaprysi okrutnie. Dermatolodzy rozkładają ręce odsyłając mnie z jednego badania, na drugie... Nie przeczę, że zaczynam chwytać się naturalnych, bądź jakichkolwiek innych metod, by wybrnąć z patowej sytuacji. Nawet nie potrafię opisać słowami swój entuzjazm, gdy otwierałam paczkę od firmy GORVITA i ujrzałam żel dedykowany skórze problematycznej. Jak się sprawdził?

Informacje ze strony:  http://www.gorvita.com.pl/new/produkty/kategorie-produktow/energia-i-witalnosc,56.html
RABKA SPA MINERALE  (  żel  )
Do  ochrony  skóry suchej i wrażliwej z problemami dermatologicznymi. Na  bazie leczniczej wody mineralnej z Uzdrowiska Rabka wzbogacony wyciągami ziołowymi z żyworódki pierzastej i lawendy
  • Tworzy na powierzchni naskórka ochronny  film pełniący funkcję bariery  blokując wnikanie alergenów, kolonizację bakteryjną i grzybiczą,
  • Chroni przed nadmiernym wysuszeniem – nawilża, natłuszcza, zmiękcza i wygładza skórę.

Zastosowanie:
Zawarta w składzie, bogata w mikroelementy i biopierwiastki, wodorowęglanowo-chlorkowo- sodowa – bromkowo – jodkowo – borowa lecznicza woda mineralna z Uzdrowiska Rabka, stosowana jest od lat w balneologii jako naturalny i skuteczny środek pomocny przy problemach skórnych. Wzbogacona o naturalne ekstrakty żyworódki  i lawendy (wykazujące działanie synergiczne) znajduje zastosowanie jako środek wspomagający przy problemach skóry trądzikowej, łojotoku, łuszczycy, grzybicy  i alergii skórnej ( jony manganu i wapnia). Wspomaga leczenie atopowego zapalenia skóry.
Wyrób szczególnie polecany  wskazany dla osób będących w trakcie lub po zakończeniu leczenia dermatologicznego (łuszczycy, rybiej łuski, zmian kontaktowych, egzemy) w celu wspomagania i utrzymania optymalnych efektów terapii.

Preparat polecany szczególnie:
  • do pielęgnacji skóry trądzikowej, łojotokowej,
  • przy łuszczycy, grzybicy,
  • przy zmianach alergicznych skóry,
  • do pielęgnacji skóry ze skłonnością do wysypek i zaczerwień,
  • w celu wzmocnienia naturalnej bariery ochronnej naskórka,
  • do pielęgnacji skóry podrażnionej nadmiernym opalaniem,
  • do codziennej pielęgnacji skóry.

Sposób użycia wyrobu:
Kilka razy dziennie lub w zależności od potrzeb nałożyć warstwę żelu ( do ok. 3mm) na skórę i pozostawić do zaschnięcia. Żel nie pozostawia tłustej warstwy, nie brudzi odzieży i łatwo się usuwa podczas mycia.
Wyrób  może być stosowany w każdym wieku zarówno u dzieci ( od 2-go roku życia) jak i dorosłych oraz osób starszych.

Skład: Aqua ( modyfikowany roztwór leczniczej wody mineralnej : wodorowęglanowo-chlorkowo- -sodowej – bromkowo – jodkowo – borowej z  Uzdrowiska Rabka S.A., Kalanchoe Pinnata Extract, Lavandula angustifolia (Lavender) Flower Extract, Propylene Glycol, Gliceryne, Carbomer, Triethanoloamine, Polisorbate- 20.
Składniki pochodzenia naturalnego.
Przeciwwskazania:
Nadwrażliwość na  składniki preparatu.
Unikać kontaktu z oczami i błonami śluzowymi. Nie stosować na podrażnioną lub uszkodzona skórę. U dzieci wyrób może być stosowany tylko pod nadzorem dorosłych

Opakowanie :
Butelka o pojemności 200 ml.
Butelka z pompką o pojemności 200 ml

Przechowywanie:
Przechowywać w temperaturze 5-250 C. Chronić przed słońcem.
Data produkcji i ważności na spodzie opakowania zewnętrznego i bezpośredniego."


Moja opinia:

Żel zamknięty jest w dużej 200 ml tubie z wygodnym atomizerem, z funkcją zabezpieczającą przed wylaniem. Żel sam w sobie jest gęsty, mega wydajny, świetnie się rozprowadza na skórze. Bezbarwny kolor i świeży, aż wręcz niemal niewyczuwalny zapach. Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy i rzeczywiście - tak, jak obiecuje producent nie brudzi.

Żel możemy zamówić ze stron internetowych, szczegóły na stronie gorvita.com.pl

Co najbardziej mnie urzekło? Wyciąg z żyworódki pierzastej. Kiedyś hodowałam ową roślinkę i sok z jej liści działał zbawiennie na wszelkiego rodzaju wypryski, oparzenia, trudno gojące się rany. A sama żyworódka ma działanie antybakteryjne, antywirusowe, grzybobójcze i regenerujące naskórek.
Byłam ciekawa, jak żel sprawdzi się na moich "kaprysach" na twarzy. Nie ukrywam, że twarz "styrana" różnego rodzaju maściami, preparatami odkażającymi usilnie wolałała o nawilżenie. Ale jakiego kremu użyć, by nie zatkać porów i nie zaszkodzić jeszcze bardziej?

Żelu mineralnego GORVITA! Nie tylko wyraźnie nawilżył skórę, w końcu pozbyłam się suchych, wiszących skórek. Po kilku dniach zauważyłam, wyraźne gojenie się wyprysków. Dużo mniej zaczęło się ich pojawiać. Nie wiem, czy to zasługa tylko żelu, bo stosowałam w tym czasie inne preparaty, ale wiem na pewno, że wyraźnie pomógł skórze w regeneracji.

Żel fajnie sprawdza się jako baza pod makijaż, mam wrażenie, że redukuje produkcję sebum i jakby sprawia, że makijaż nieco dłużej niż zwykle pozostaje na twarzy.


Od tej chwili żelem przyodziewam całą twarz. Wystarczy tylko połowa jednej pompki - aby rozprowadzić żel na całej twarzy i cieszyć się fantastycznie nawilżoną skórą. Jestem za na 100 %.

A firmie GORVITA dziękuję za możliwość przetestowania żelu i za ukojenie dla mojej cery.



Mieliście już przyjemność testować żel mineralny? :)


piątek, 2 września 2016

"Oj córuś moja córuś, ty już długo panienką nie będziesz..." - czyli wyznania mężatki po ślubie.

Mówią, że własny ślub jest najpiękniejszym dniem w życiu. Że wszystko co najwspanialsze i najcudowniejsze dzieje się właśnie TEGO dnia. I teraz, gdy emocje nieco opadły mogę owe dwa powyższe zdania z ręką na sercu potwierdzić.

Jak było?
Stresująco, aż do wyjścia z USC. Niezapomnianie do ostatnich sekund wesela. Wzruszająco podczas wypowiadania słów przysięgi i wymianie obrączek. Przepięknie od samego początku do końca. Bez cukierkowych zdań nie da się tego dnia opisać. Zdecydowaliśmy się na ślub cywilny, o czym wiecie z TEGO posta. Po toaście w urzędzie rozpoczęliśmy zabawę weselną w restauracji w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół. Szczerze mówiąc na żadnej imprezie w życiu nie wybawiłam się tak długo i tak dobrze, jak na własnym weselu. Przeżyliśmy ten dzień i noc na 210%.

Nasz pierwszy taniec?
Był totalną improwizacją. Wybraliśmy piosenkę i na 3 tygodnie przed po raz pierwszy do niej zatańczyliśmy. Po czym stwierdziliśmy, że damy radę i wysłaliśmy utwór do DJ. Później już nie wracaliśmy do owego "tematu", aż do pierwszego tańca. Wiedzieliśmy, że ma to wyglądać naturalnie, bez żadnych zbędnych przedstawień i popisówek. To mój mąż podobno bardziej stresował się niż ja. Ale to ja z przerażeniem zapominałam podstawowych kroków. Na szczęście w miarę umiejętnie wybrnęliśmy z sytuacji.

Szczęście czujemy aż po dzień dzisiejszy.
Prawdziwa ulga. Dzień był piękny, ale stres, który towarzyszył nam podczas przygotowań skutecznie sprawił, że czuję się przeogromnie uradowana, że jest już PO. I na pewno pozostanie do końca życia w naszych wspomnieniach.

A jak wyglądał Wasz dzień? :)

sobota, 23 lipca 2016

Semi hardi white - czyli jak uratować połamane paznokcie?


Gdy już udało mi się zapuścić paznokcie dzięki hybrydom semilac i kształtu migdałka, zapomniałam o kontynuacji piłowania i straciłam 4 piękne paznokcie u prawej ręki. Na lewej wciąż miałam długie, zadbane paznokcie. Jak żyć? Nie chciałam ich skracać, przecież nie po to je hodowałam, by teraz tak szybko się ich pozbyć. A nierównych paznokci też nie chciałam posiadać. Z pomocą przyszedł prezent od Pana Macieja z semilac dołączony do zestawu lakierów hybrydowych. Dziś przedstawię Wam mojego wybawcę smi hardi white i pokażę, jak krok po kroku przedłużyć paznokcie.


To idealna metoda na kruche paznokcie.
Masz cienkie, krótkie, rozdwajające się paznokcie? Z pomocą przyjdzie semi hard. Odpowiednio utwardzony i nałożony zapewni mocny i twardy paznokieć. Semilac prezentuje cztery kolory semi hard: clear - 29 zł / 7 ml, white  37 zł / 7 ml, milk 37 zł / 7 ml i rose (delikant róż) 37 zł / 7 ml.

Jeszcze nie próbowałam pewnej metody, ale myślę, że nadejdzie i na to czas - gdy nadłamie mi się paznokieć myślę, że semi hard "załata sprawę". Na pewno dam Wam znać, jaki przyniesie efekt owy eksperyment :)

Długa płytka w kilkanaście minut!

1. Pierwszy krok? Trzeba zacząć od przygotowania płytki paznokcia, wypolerowaniu i odtłuszczeniu. Następnie nakładamy bazę na paznokcie i utwardzamy w lampie.


2. Doklejamy szablon i budujemy. Szablony można kupić w wielu kosmetycznych sklepach, a także na allegro. Moje są jednorazowego użytku.



3. U mnie przedłużenie złożyło się z trzech bardzo cienkich warstw. Każda warstwa była utwardzana w lampie uv 2 min. Nie pokrywałam całej płytki paznokcia, bo nie widziałam w tym sensu.


4. Ściągnęłam pęsetą szablon i zaczęłam nadawać moim szkaradom kształt. Moje nowe paznokcie są mega twarde, piłowanie odbywa się niemal jakbym piłowała swoje naturalne paznokcie. Postawiłam po raz kolejny na delikatny migdał. Znów przemyłam cleanerem i zaczęłam zabawę od nowa. Baza, lakier, lakier i top. Każdą z warstw utwardzałam 2 min w lampie uv 36 w.





I oto efekt.



Użyłam kolorków, które już gościły na tym blogu: 035 bright lavender, 021 turquoise i 032 biscuit.





Dodatkowo wskazujący i mały palec potraktowałam syrenką, a serdeczny i kciuk folią transferową.


A tak wyglądają szablony:



Jedyny mankament semi hardi white? To, że przy użyciu koloru lakieru innego, niż biały od wewnętrznej strony widać, że "coś" się działo z tymi paznokciami, sami zobaczcie: ;)


I tutaj lewa ręka z naturalnymi paznokciami:



To był totalny eksperyment. Każdy paznokieć prezentuje się zupełnie inaczej. Folia transferowa nie zrobiła na mnie zbyt dużego wrażenia, raczej rzadko będę sięgać po ten efekt... A Wam jak się podoba? I co sądzicie o semi hard?

Za możliwość przetestowania semi hard white dziękuję firmie semilac :)


wtorek, 19 lipca 2016

5 historii o pośrednikach nieruchomości.


Szukacie swojego mieszkania lub domu? A może chcecie wynająć mieszkanie lub sprzedać swój dom? Uważajcie na pośredników i wybierzcie rozsądnie.

Doświadczył nas spory zaszczyt. Kupiliśmy swoje własne M! Ale nim to nastąpiło, czekała nas długa droga przez mękę. Męka dotyczyła weryfikacji swoich pragnień, niuansów, zderzenia z rzeczywistością, jakimi są pośrednicy i właściciele nieruchomości. Przedstawię Wam 5 historii, mało i średnio zabawnych. Wszystkie wydarzyły się naprawdę. Zapraszam do lektury ;)

1. Pośrednik kasownik.
Typ człowieka, który nie ma czasu na zbędne pierdzielenie. To klienci do niego przychodzą, bo on nie zajmuje się poszukiwaniem ich. Nie ma na to czasu. A gdy już się zjawi, sprawnie umawia na wizytę w mieszkaniu. Nim się obejrzeliśmy wcisnął nam do podpisania umowę o wyłączność, z jakże piękną prowizją 4%! Szybko przeliczasz czytelniku i już wiesz, że w razie zakupu przyjemność kupna mieszkania kosztowała by nas co najmniej 10 000 zł więcej. Zastanawiałeś już się jakie wakacje lub marzenia spełnimy pośrednikowi ofiarując mu tą kwotę? A może wiesz, co za ten hajs dokupilibyśmy lub wyremontowali w kupowanym mieszkaniu? Oburzyliśmy się i próbujemy negocjować. Pośrednik coś tam przebąkuje, że później z szefową ustalimy szczegóły, a teraz szybko podpisujcie, bo za chwilę ma kolejne spotkanie. Podpisujemy i dopiero w domu doczytaliśmy drobnym druczkiem uwagę, że wyrażamy zgodę na NIEnegocjowanie podpisanej kwoty prowizji. A takie było piękne mieszkanie!


2. Pośrednik dręczyciel.
Byliśmy już po kilku wizytach w przeróżnych mieszkaniach. Wiedzieliśmy już, że pośrednicy będą chcieli zedrzeć z nas każdy grosz tylko za sam fakt, że to my SAMI znaleźliśmy ich ofertę mieszkania i wykonaliśmy do nich telefon. Bogaci w nowe doświadczenia z dużym sceptycyzmem oglądaliśmy mieszkanie. Musieliśmy wypytywać o każdy szczegół, bo pośrednik nie dawał z siebie nic więcej, poza faktem włożeniem klucza w zamek drzwi wejściowych. Zażenowani zaangażowaniem pośrednika i wyglądem mieszkania rzuciliśmy, że jeśli się zdecydujemy to sami (z naciskiem na słowo sami) zadzwonimy. Przez kolejne kilka dni nękał nas telefonami. Nie odbieraliśmy, bo pracowaliśmy. Po tygodniu wydzwaniania trafił na mój wolny dzień. On tylko chciał się grzecznie dowiedzieć, czy już się zdecydowaliśmy... Nasza decyzja była oczywista.


3. Pośrednik maruda.
- 3 piętro. Kto w ogóle mieszka na 3 piętrze? - Dyszał pod nosem pan po 50tce maszerując po schodach. - A te okna? Czemu takie brudne? - Kontynuował w mieszkaniu. - No ale spójrzcie Państwo na tą świetną panoramę miasta! Już niebawem wyremontują Wam balkon. - Stwierdził z grymasem na twarzy. Bo okno wychodziło na zajezdnię tramwajową, a na balkon baliśmy się wyjść, w obawie czy się nie zarwie. Pan pośrednik był na tyle autentyczny, że od razu odebraliśmy w jasny sposób jego emocje i opinię o mieszkaniu. Dziękujemy mu za niezmarnowany czas ;)

4. Pośrednik żartowniś.
Myślicie, że opowiedziałam już o wszystkich typach pośrednika? Otóż nie, zdarzają się i żartownisie. Godzina przed spotkaniem - sms, czy wizyta aktualna? Tak, odpowiadamy. Na pół godz przed spotkaniem, gdy jesteśmy już w drodze do mieszkania, dostajemy smsa, czy możemy przełożyć wizytę. Oczywiście, że nie! W odpowiedzi otrzymujemy informację, że ok, widzimy się na miejscu. Na miejscu dzwoni telefon, że nasza biedna pani pośrednik zaginęła w korkach i nie dotrze, ale rozchichotana informuje, że właściciel mieszkania już jedzie i pokaże nam gniazdko. Na właściciela też trzeba było trochę poczekać. Do śmiechu nam po prostu nie było, profesjonalizm przeszedł wszystko. Tym bardziej, że pośredniczka już pół godz wcześniej wiedziała, że nie dotrze w porę. Mieszkanie odrzuciło nas przede wszystkim ceną i niemiłym właścicielem.

5. Wścibski pośrednik.
Zmęczeni po pracy chcieliśmy TYLKO zobaczyć fajne z pozoru mieszkanie. Nie chcieliśmy rozmawiać o tym co jemy na obiad, gdzie mieszkają nasi rodzice, ani czy jesteśmy wierzący. Domyślaliśmy się, że owy Pan próbował z nami nawiązać miłe relacje. Dla nas był po prostu wścibski. Chciał wiedzieć za dużo i mówił o wszystkim, tylko nie o mieszkaniu. Kilkukrotnie zwracaliśmy mu uwagę, po czym zniecierpliwieni pożegnaliśmy się. Przyszliśmy o godz 20 do mieszkania nie na pogawędkę, tylko w konkretnym celu.

O zakupie decyduje przede wszystkim wygląd mieszkania, ale to w jaki sposób zostało zaprezentowane to klucz do sedna sprawy. Tak spartolić sprawę, potrafią tylko niektórzy. Inna sprawa, że gdyby na maksa zależało nam na którymś z mieszkań, pewnie nawet pośrednik - zmora, by nas nie wystraszył. Niestety gra nie była warta świeczki ;)

A Wy jak wspominacie pośredników nieruchomości? :)

niedziela, 10 lipca 2016

Creme care mleczko oczyszczające NIVEA.

Nivea kojarzy mi się przede wszystkim z dzieciństwem. Małe, okrągłe, granatowe pudełeczko było receptą na pozbycie się "makijażu" z przedszkolnego balu przebierańców, na suchą skórę, do nawilżenia dziecięcej buźki. Zawsze był w moim domu i zawsze moja skóra pozytywnie na ten krem reagowała, pozostało tak aż po dzień dzisiejszy. Gdy dostałam propozycję testowania mleczka oczyszczającego zgodziłam się niemal od razu!

Kilka informacji z opakowania:


Cena: 13-17 zł / 200 ml

Moja opinia:
Pierwsza rzecz, która zwróciła moja uwagę to opakowanie. Butelka dość solidna z zamknięciem typu klik-on, dzięki któremu zawartość nie wycieka w ekstremalnych sytuacjach, nawet podczas podróży. Dobrze dopasowuje się do kształtu dłoni. Zapach - typowa nivea. Ja go uwielbiam :) na skórze pozostawia przyjemnie pachnący film. Lekko tłusty, ale niezbyt nachalny. Zmywa makijaż tak, jak tego oczekuję. Szybko i bezboleśnie. Nie podrażnia oczu - za co mega plus!! Nie ma mowy o pieczeniu, ani jakimkolwiek łzawieniu. Nie podrażnia skóry, za to fantastycznie oczyszcza, delikatnie nawilża i przygotowuje twarz do dalszej pielęgnacji. Nie wiem jak radzi sobie z tuszem wodoodpornym, bo po prostu takiego w swojej kosmetyczce nie posiadam. Konsystencja - typowe mleczko do demakijażu. Szczerze? Nie widzę minusów!! Mimo, iż kosmetyk dostałam za darmo, fakt nie wpłynął na moją opinię. Naprawdę polecam, dobry kosmetyk w dobrej cenie.


A Wy? Miałyście już okazję testować kosmetyk? :)



O MNIE

Moje zdjęcie
24-latka z uśmiechem patrząca na życie. Mol książkowy, zakochany w podróżach. Etatowiec, w wolnych chwilach przerabiający ubrania i grzebiący w DIY. Lubi pisać, od zawsze. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Proszę, pomóż mi się rozwijać :)

Ankieta bloggowa 2016

Chcę poznać Was i Wasze opinie na temat bloga. Jak Wam się go czyta, co Wam się podoba, a co Was zniechęca i nudzi? Proszę Was o wypełnien...

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *