poniedziałek, 28 października 2013

12. Wymarzone podróże - na Kościelec przez Czarny Staw Gąsienicowy. Tatry.

Tatry - to pięknie miejsce. Szczególnie dla tych, którzy kochają góry.
Zapierające dech w piersiach widoki, klimat i wyzwania, to jest to, co chciałby się oglądać i doświadczać częściej.

Mój urlop w Tatrach miał miejsce w najpiękniejsze i zarazem najgorętsze dni ubiegłego lata. Następnego dnia po przyjeździe do Zakopanego, wyruszyliśmy zdobyć Kościelec (2155 m n.p.m.). Miała być to łatwa i przyjemna trasa, w sam raz na rozgrzewkę i pierwsze w życiu bliskie spotkanie z Tatrami Wysokimi. Co się okazało? O tym napiszę w dalszej części mojego posta :)

Przed godziną 7 rano udaliśmy się do Kuźnic, skąd wyruszyliśmy niebieskim szlakiem na Boczań (1224 m n.p.m). Droga zdecydowanie pod górkę, kamienista, wokół las, widoki prawie żadne, w końcu wszystko co najpiękniejsze dopiero przed nami.



Docierając do stóp zbocza o nazwie Skupniów Upłaź, naszym oczom ukazują się pierwsze, nieśmiałe widoki. Tutaj też robimy sobie przerwę na śniadanie i kilka zdjęć.






Mijamy Przełęcz między Kopami (1499 m n.p.m.) i idziemy dalej niebieskim szlakiem na Halę Gąsienicową. Naszym oczom ukazuje się cudowny widok, w oddali widzimy nasz cel - Kościelec.


Pogoda jest wspaniała, wczesny, piękny letni poranek, idealna widoczność. Niestety mimo wczesnej pory powoli zaczyna doskwierać nam upał. W Schronisku Murowaniec łapiemy oddech i robimy sobie kolejną przerwę na małe "co nieco" ;)

Podążając dalej niebieskim szlakiem dochodzimy do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Jesteśmy oczarowani krystalicznie czystą, lodowatą wodą i krajobrazem. Tutaj coraz wyraźniej widzimy nasz szczyt, który zaczyna nas przerażać. Pojawiają się pierwsze wątpliwości, czy jako nowicjusze damy radę?




Ostatni rzut oka na Czarny Staw Gąsienicowy z bliska i wyruszamy czarnym szlakiem na Karb (1853 m n.p.m.). Droga dość mocno pod górę, męczącą, ale widoki coraz piękniejsze. Należy uważnie przyglądać się oznakowania szklaku, bo miejscami "kamienny chodnik" zlewa się z krajobrazem i bardzo łatwo można zboczyć, a tam już tylko ruchliwe kamienie... Zimą lub deszczową porą, musi być tutaj szczególnie niebezpiecznie.

Na Małym Kościelcu (1866 m n.p.m) naszym oczom ukazuje się z oddali Kasprowy Wierch, Giewont, Kurkowiec, Zielony Staw, Czerwone Stawki i oczywiście Czarny Staw Gąsienicowy.



Kościelec tuż pod Karbem wydawać by się mogło, że staje się coraz bardziej groźny i stromy. Odganiamy myśli, że może nam się nie udać i wędrujemy dalej.



Na szczyt prowadzi kręta, usłana z kamieni ścieżka. Niejednokrotnie trzeba wchodzić na czworaka, czy wspinać się, jednym słowem dobre miejsce by przezwyciężyć swoje słabości. Przy podejściu ewidentnie daje się odczuć brak sztucznych ułatwień w postaci (chociażby) łańcuchów.  Po drodze mamy dwie rynienki i to one sprawiają techniczne trudności. Jedną mniej więcej w połowie - jest to miejsce, gdy pojawia się pierwszy poważniejszy kryzys i pierwsza myśl "chyba odpadam". Wąskie miejsce, bardzo małe wyżłobienia skalne, chwila namysłu i paniki - jak wejść? Druga rynienka jest już przy samym szycie, o ile pierwszą pokonałam sama z pewnymi trudnościami, tak przy tej drugiej, nieoceniona dla mnie okazała się pomoc innych turystów. Tutaj należy podkreślić, że im wyżej znajdowaliśmy się w górach, tym ukazywało nam się coraz więcej przyjaznych twarzy, które z chęcią zamieniły dwa słowa, dodały otuchy czy po prostu pomogły. Inaczej z kulturą jest chociażby na Kasprowym Wierchu, gdzie ludzie są już równi i równiejsi, więcej w tym temacie napisałam TUTAJ.

I w końcu szczyt. Mało miejsca, sporo ludzi, zapierający dech w piersiach widok. Radość z przezwyciężenia swoich barier, szczyt zdobyty! Tylko jak tu teraz zejść? ;) Wiadome jest od zawsze, że lepiej się wchodzi, niż schodzi, mniejsze obciążenie dla stawów. Poza tym wchodząc, tą ogromną przestrzeń mamy za sobą. Schodząc, patrzymy jej prosto w twarz, co niejednokrotnie mroziło mi krew w żyłach. Trzeba było wspomagać się czterema kończynami i niejednokrotnie tyłkiem. Niezawodne okazują się ochraniacze na dłonie (ja miałam rękawice rowerowe), chronią przed ostrymi skałami.

Widoki ze szczytu:



I tutaj ponownie Czarny Staw Gąsienicowy:



Schodząc, na szycie Karb odbijamy na niebieski szlak, schodzimy w dół, aż do czarnego szlaku. Ucinamy sobie krótki odpoczynek przy Zielonym Stawie i dochodząc do Przełęczy między Kopami wchodzimy na żółty szlak, idąc Doliną Jaworzynki dochodzimy do Kuźnic. Dobrze, że Dolinę Jaworzynki wybraliśmy do zejścia, podejście tym szlakiem byłoby o tyle trudne, że początkowo (patrząc od strony Kuźnic) szlak wiedzie po prostym terenie, a później przeistacza się w trudne, strome i mozolne podejście.



Zielony Staw


W górach czasami miło jest się zaskakiwać, miał być to miły przyjemny szlak - okazał się pełnym wrażeń i niezapomnianym przeżyciem. Mimo adrenaliny i chwil zawahania - było warto! :)

Kościelec gorąco polecam tym, którzy kochają góry i jeszcze go nie zdobyli ;)

11 komentarzy:

  1. przecudowne widoki, uwielbiam nasze polskie góry :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak pieknie! I pogoda wspaniala :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham góry !!!!
    my w tym roku byliśmy w Tatrach na początku września :-)
    pod Kościelcem miałam okazje być w tamtym roku i niestety spanikowałam przed wejściem na niego, wydawał mi się nie do zdobycia - jak widać jednak można

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, Twoje zdjęcia krajobrazów znacząco zachęciły mnie do odwiedzin tego miejsca! Byłam raz w górach - BIeszczadach, jednak nie polubiłam się z nimi tak bardzo jak z polskim morzem :]

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj jak zazdroszczę. Miałabym niesamowitą ochotę na tego rodzaju klimaty w tym roku:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Łaał! Nie udało mi się wejść na Kościelec, byłam tuż pod Karbem, ale tak wiało, że nie szło ustać na nogach i zeszliśmy... Ale jeszcze tam wejdę! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie weszłam na Kościelec, byłam tuż pod Karbem, ale tak wiało, że nie szło ustać i bezpieczniej było zejść... jeszcze kiedyś tam wejdę :) Uwielbiam Tatry :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudownie! Uwielbiam klimat Tatr...

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *