niedziela, 8 grudnia 2013

34. Wymarzone podróże - na Czarny Staw pod Rysami przez Morskie Oko. Tatry.

Tatry - o moim zauroczeniu nimi pisałam już o nich wcześniej
Na Czarny Staw pod Rysami udaliśmy się z moim ukochanym i paczką znajomych, podczas ostatniej wyprawy w ubiegłe wakacje. Wystartowaliśmy baardzo wcześnie. Już w okolicach godziny 7.30 byliśmy na Palenicy Białczańskiej. Mimo, że dzień zapowiadał się upalnie idąc drogą było kilkanaście stopni na plusie co dało się wyraźnie odczuć.

Mimo wczesnej pory, drogą nad Morskie Oko podążało pieszo już sporo ludzi, niektórzy świetnie przygotowani, inni pchający wózki z dziećmi, a jeszcze inni podążający w... szpilkach. Wiele osób ułatwiało sobie podróż wsiadając do bryczki. Serce mi się krajało na widok każdej przejeżdżającej bryczki obładowanej ludźmi będącymi w pełni sił i zdrowia (o ile jeszcze można ich tak nazwać), na czele siedział baca z biczem w ręku i bił konie ile się dało, gdy te na kolejnym zakręcie po prostu nie dawały rady... Dla mnie to jest ciężki temat... Z chęciom wyrzuciłabym takich ludzi z bryczki i kazała im zamienić się miejscami z końmi. Dla takowego bacy to jest wyśmienity biznes, dla turystów atrakcja - tylko dlaczego kosztem tych biednych zwierząt?

Pod tym względem tatrzański szlak uważam za najgorszy z możliwych. Może i otaczają go piękne krajobrazy, góry, wodospady, lasy. Jednakże widok koni przeżywających katusze niczym w obozie koncentracyjnym niweczy całe piękno.


Naszym pierwszym przystankiem by odsapnąć były Wodogrzmoty Mickiewicza.




Drogę na Morskie oko prowadzi kręta szosa, ścina ją kilka kamiennych skrótów (wejść pod górkę). Warto nimi podążać, zaoszczędza się sporo czasu :)


Dochodzimy do "zajazdu" koni, miejsca w którym bryczki kończą bieg. Pojawiają się pierwsze górzyste widoki. Mimo upału, w górach nadal gdzieniegdzie leży śnieg.


Tuż nad Morskim Okiem wyłania się schronisko PTTK.


Nad Morskim Okiem siadamy i robimy sobie przerwę śniadaniową, jest w okolicach godziny 9.30. O takiej porze nie ma tutaj jeszcze aż tak dużego tłoku. Wracając znad Czarnego Stawu pod Rysami, kamienisty brzeg Morskiego Oka był zaludniony niczym nadbałtyckie plaże w sezonie.



Po przerwie ruszamy dalej. Kamienistą ścieżką idziemy w stronę Rys. Po drodze mijamy ciekawą kapliczkę. Z uśmiechem na twarzy robimy zdjęcia i idziemy dalej.

Wydawać by się mogło, że Morskie Oko wcale nie jest tak ogromne. A jednak przejście na drugi brzeg zajmuje około 40 minut.

Brzeg Morskiego Oka, po drugiej stronie Schronisko PTTK.
Teraz przyszedł czas na mozolne podejście pod górę wśród kamienistych ścieżek. W tym miejscu pojawia się coraz to większy tłok, a i upał daje o sobie coraz bardziej znać. Za nami w tle widać oddalające się Morskie Oko.



W końcu dochodzimy do Czarnego Stawu pod Rysami. Przecudowny widok, krystalicznie czysta woda. Po dłuższym odpoczynku wracamy do domu. :)



Przyznam szczerze, że marzyło nam się wejście na Rysy. Niestety czasowo nie bylibyśmy w stanie wrócić w porę na Palenicę Białczańską, nie mówiąc o powrocie do Zakopanego, gdzie nocowaliśmy. Będąc pod Czarnym Stawem pod Rysami, było około godziny 12. Na Rysy wg drogowskazów pozostało 3 godz i 20 minut. Doliczając przystanki i kolejki na łańcuchach, na Rysach bylibyśmy w okolicach godziny 17, a gdzie tutaj jeszcze zejście? Nawet nie wspominam o naszych siłach, których pewnie by nam zabrakło. Jednakże temat Rysów nie zostaje dla nas zamknięty i mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda nam się ten szczyt zdobyć. :)

Trasa łatwa i przyjemna, piękny krajobrazy, niestety im bliżej godzin południowych tym więcej tłoku. Wyprawę polecam nawet dla rodzin z małymi dziećmi (chociaż osobiście nie wiem czy bym się odważyła).

5 komentarzy:

  1. Oo uwielbiam góry! Jednakże ja z racji braku czasu jeżdżę w Beskid niski i Bieszczady- z racji, że znajdują się bliziutko mojej miejscowości. Zrobiłaś mi ochotę na spacer po górach, a tu niestety pogoda nie prędko pozwoli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, że ja też tęsknię za spacerami po górach :)

      Usuń
  2. uwielbiam to miejsce. Czarny Staw pod Rysami wygląda bajecznie.
    Też mi strasznie szkoda tych koni, co ciągną te wielkie wozy z "turystami".

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *