piątek, 20 grudnia 2013

40. Recenzja filmu "Stalingrad" (2013).

"Stalingrad" jest filmem można powiedzieć, że "na topie". Opisy i zwiastuny, z którymi się zapoznałam, sugerowały ukazanie wielkiej miłości gdzieś w cieniu wojny. Nie przepadam za filmami, w których króluje tylko wojna, ale połączenie wojny z wątkiem miłosnym to zdecydowanie film dla mnie. I głównie z tego względu wybrałam się do kina.

http://1.fwcdn.pl/po/95/53/559553/7580982.3.jpg?l=1384249826000

Dociekliwi widzowie i fascynaci II wojny światowej, zapewne znają Bitwę stalingradzką ze szczegółami. W mojej głowie widniały jedynie blade prześwity wyniesione z lekcji historii.

"Stalingrad" może nie wciąga od samego początku, bo w końcu widz decyduje się obejrzeć film z myślą o zobaczeniu fabuły o wojnie, a początek nawiązuje do scen z trzęsienia ziemi w Japonii z 2011 roku. Można zadać pytanie - co ma 2011 rok do 1942? I gdzie ta wojna? W kolejnych minutach wszystko się wyjaśnia.

Uwięzionym pod gruzami dzieciom czekającymi na pomoc, ratownik opowiada historię swojej mamy, która od zawsze mówiła mu, że ma pięciu ojców. Dokładnie w tym momencie przenosimy się do 1942 roku, do Stalingradu, gdzie właśnie trwa bitwa...

Muszę docenić efekty i dźwiękowe i te, ukazujące się na ekranie. Na pierwszy rzut oka widać, że efekty w filmie niejednokrotnie są przerysowane czy też sztuczne, z myślą o widzu oglądającym go na ekranie 3D. Ubolewam nad faktem, że nie miałam możliwości, aby w takiej postaci obejrzeć film.

Wracając do samej historii, wojna wojną, śmierć śmiercią, jednakże, jak świat światem w każdej dramatycznej sytuacji rozpala się gdzieś iskierka nadziei, czy też ludzkiej życzliwości. Znam historie z Auschwitz, w których rozkwitała miłość między więźniami. Miłość w patowych warunkach, nie mających szans na przetrwanie. Podobnie jest w "Stalingradzie", pojawia się wątek miłości między Rosjanką a esesmanem. Sytuacja jest dość zabawna, a jednocześnie dramatyczna, bo łączą ich zupełnie inne odczucia, on widzi w niej cień zmarłej żony, ona w nim szanse na przetrwanie. Mimo, że nie rozumieją swojego języka z czasem rodzi się między nimi iskierka uczucia.

Jednakże to nie w tym miejscu toczy się główny wątek. Pięciu rosyjskich żołnierzy broniąc ojczyzny poznaje Katyę - młodziutką Rosjankę. Zadziwiająca jest więź, która się miedzy nimi tworzy. Pełne podziwu są uczucia, które nie była w stanie wypaczyć w nich nawet wojna. Kultura, pamięć o drugiej osobie, poszanowanie uczuć kompana, nieskazitelny dżenelmenizm,  a jednocześnie zabijanie z zimą krwią wroga i obrona ojczyzny. To wszystko przeplata się w każdej scenie. Paradoksalny splot wydarzeń. Piękno i głębia uczuć cisną z oczu łzy.

Jak się film kończy? Oczywiście nie zdradzę, pozostaje mi jedynie zaprosić do oglądania.

Film ma naprawdę wielu przeciwników i zwolenników. Powtarzam to w każdej mojej recenzji - moja ocena jest w pełni subiektywna. Nie każdego ujmie za serce fabuła, w końcu nie każdy lubi takie "klimaty". :)

7 komentarzy:

  1. Chyba nie moje klimaty, chociaż ciekawy wątek miłosny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jakoś ostatnio nie lubię takich filmów. Trochę mi się 'przejadły' już za dużo jest obrazów właśnie o tej tematyce. Ale pewnie kiedyś obejrzę, gdy będzie już dostępny w innej formie nie tylko w kinach. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może obejrzę. Oglądałaś może film 1920 Bitwa Warszawska? Jak wypada porównanie? :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety "Bitwy Warszawskiej" nie widziałam, przymierzam się do zakupu i jej obejrzenia ;)

      Usuń
  4. Zachęciłaś mnie do obejrzenia tego filmu - chciałabym wyrobić sobie moją własną opinię o nim :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :)
      Z chęcią poznałabym Twoje zdanie :)

      Usuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *