poniedziałek, 30 grudnia 2013

45. Wymarzone podróże - Kopa Kondracka, Tatry Zachodnie.

U wielu z Was można przeczytać o podsuwaniach, postanowieniach noworocznych, a ja zrobię troszeczkę na opak. :) Mimo, że za oknem szaro, a koniec roku zbliża się nieubłaganie przedstawię Wam kolejną z moich wypraw, która miała miejsce w gorące dni ubiegłych wakacji.

Jak zwykle wyruszyliśmy w okolicach godziny 7 z Kuźnic. Podążaliśmy niebieskim szlakiem w stronę Giewontu. Początkowo droga prowadzi przez las, po brukowanych granitowych kamieniach (tzw. „kocich łbach”).
Po drodze mijamy Kalatówki ( 1198 m n.p.m.) - polanę leżącej w Dolinie Bystrej w Tatrach Zachodnich. Na polanie znajduje się również Hotel górki PTTK Kalatówki, obok którego zimą czynne są dwa wyciągi narciarskie Kalatówki.


Naszym pierwszym śniadaniowym przystankiem była Hala Kondratowa (1333 m n.p.m.), dawna hala pasterska. Znajduje się tutaj najmniejsze schronisko polskich Tatr - Schronisko PTTK na Hali Kondratowej im. Władysława Krygowskiego. Dysponuje jedynie 20 miejscami noclegowymi. Po zabronieniu przez TPN wypasu na hali w celu ochrony wielu roślinności górskich, hala zaczęła zarastać lasem i kosówką. Co skutkuje coraz większym zmniejszaniem się powierzchni hali.




Schronisko PTTK na Hali Kondratowej.
Po przerwie ruszyliśmy zielonym szlakiem w stronę Giewontu (1894 m n.p.m.). Zegarki wskazywały okolicę godziny 9.00, niestety upał stawał się już coraz bardziej dokuczliwy, a i droga nie była wcale łatwa. Szlak prowadzi zakosami mocno pod górkę. Dolina Małego Szerokiego czaruje piękną górską roślinnością, otaczającymi szczytami i tego dnia również błękitem nieba.

Widok "z góry" na zielony szlak w prowadzący w stronę Kondrackiej Przełęczy.
Po kilku przystankach w końcu udało nam się dotrzeć na Kondracką Przełęcz (1725 m n.p.m). Naszym pierwotnym założeniem było zdobycie tego dnia Giewontu. Niestety będąc na Kondrackiej Przełęczy kilka minut po godzinie 10 kolejki na łańcuchach tuż pod Giewontem były ogromne. Po krótkim namyśle zrezygnowaliśmy z wejścia na Giewont, bowiem oprócz Kopy Kondrackiej, chcieliśmy tego samego dnia również zdobyć Kasprowy Wierch. W przeciwnym wypadku nasze plany ległyby w gruzach i zapewne naszą wyprawę musielibyśmy zakończyć na zdobyciu jedynie Giewontu. Czas bowiem, goni nieubłaganie ;)


Po kilku zdjęciach i posileniu się ruszyliśmy żółtym szlakiem w stronę Kopy Kondrackiej.



W tle zielony szlak w prowadzący w stronę Kondrackiej Przełęczy.


Można rzec z uśmiechem na twarzy, że Kopa Kondracka znajduje się za siedmioma górami, za siedmioma dolinami... Tego, czy aby na pewno jest siedem górek i dolin to nie potwierdzę, jednakże dochodzenie do każdej kolejnej górki budziło w nas nadzieje, że to już szczyt. A wejście budziło rozczarowanie, że to jeszcze nie tutaj! Takie "oszukiwanie się" zapewne wzbierało w nas więcej energii, niż gdybyśmy ciągle widzieli przed nosem szczyt i myśleli, że jeszcze tak daleko... ;)

Za nami oddalał się Giewont.





A wokół nas roztaczały się piękne krajobrazy :




Aż w końcu dotarliśmy na sam szczyt Kopy Kondrackiej (2005 m n.p.m.) Naszym oczom ukazał się nieziemski widok. Szczyt właściwie niezatłoczony, na pewno mniej popularny od Giewontu, ale jednak wyższy od niego o całe 111 m. Cudowny czas na małą przerwę, mimo mocnego i zimnego wiatru zatrzymaliśmy się tutaj na chwilę, aby odpocząć i podziwiać wspaniałe krajobrazy, szczyty polskich jak i zarówno słowackich Tatr. Nasze telefony wyraźnie poczuły, że są w innym kraju i pojawiły się małe problemy z łącznością.



W tle Czerwone Wierchy.

Granicznik strony Polsko - Słowackiej.
Po przerwie ruszyliśmy czerwonym szlakiem w stronę Kasprowego Wierchu (1987 m n.p.m.). Zdecydowałam, że o tej przeprawie opowiem Wam w kolejnym poście  KLIK :)

Podsumowując szlaki, które wybraliśmy nie należą do najtrudniejszych. Po drodze mijaliśmy rodziny z dziećmi, które naprawdę świetnie dawały sobie radę i mimo doskwierającego upału nie poddawały się. 

Pisanie o zdobyciu kolejnego szczytu Tatr, wybieranie tych kilkunastu zdjęć spośród kilkuset, sprawiło, że znów poczułam się tak, jak gdybym tam znowu była. Czułam bolące mięśnie, palące słońce, pot spływający po moim czole oraz ogromną radość i szczęście, bo kolejny cel osiągnięty, bo tak przepiękne widoki mam wokół siebie... :)

Przypominam o moim rozdaniu, które trwa do jutra do godziny 23.59 :)
http://networkerka.blogspot.com/2013/11/25-rozdanie-nr-1.html

15 komentarzy:

  1. uwielbiam takie widoki :) szkoda, że nie mam dobrej kondycji :)
    wszystkiego dobrego w Nowym Roku!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że moja kondycja mnie zawiedzie - ale nie było tak źle ;)
      Dziękuję i wzajemnie! :)

      Usuń
  2. Góry kocham i przeszłam już pasma Beskidu Śląskiego i Żywieckiego, ale Tatry mają w sobie coś co mnie przeraża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tatry to spora wysokość, niebezpieczeństwo i mała nutka osiągnięcia na pozór niemożliwego ;)

      Usuń
  3. WOW - widoki zapierają dech!!
    Żałuję, że nigdy w Górach nie byłam:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia. :)
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również życzę szczęśliwego Nowego Roku! :)

      Usuń
  5. Cudowne widoki *-* Zakochałam się ♥
    Uwielbiam górskie wycieczki choć dawno na takiej nie byłam,muszę to zmienić! : D
    Szczęśliwego Nowego Roku :*

    http://o-justbreathe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, góry są cudowne! :)
      Dziękuję i również życzę szczęśliwego Nowego Roku! :)

      Usuń
  6. Szczęśliwego Nowego Roku :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja we wrześniu byłam w Tatrach, uwielbiam je :)
    Jejku, jak mi się marzą Czerwone Wierchy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa! Witaj w klubie! Mieliśmy zaplanowane Czerwone Wierchy w czasie ostatniego pobytu, ale niestety pogoda pokrzyżowała nam plany. Mam nadzieję, że w najbliższe wakacje uda nam się je zdobyć :)

      Usuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *