środa, 29 stycznia 2014

60. Jak zmniejszyć żakiet? Z rozmiaru 42 na 38. DIY.

Dzisiaj publikuję 60 post, czekałam na ten numerek, by pokazać Wam coś specjalnego. Coś, na co porwałam się prawie jak z motyką na słońce, bez podstawowej wiedzy. Po tytule już wiecie, że chodzi o zmniejszenie żakietu. Może wydawać Wam się to błahą sprawą (a szczególnie doświadczonym krawcową), dla mnie była to najtrudniejsza rzecz, jaką robiłam. Wielokrotnie prułam i zszywałam od nowa, przeklinałam mój pomysł. Zaklinałam się, że już wolę kupić nowy żakiet, niż przerabiać jakikolwiek następny. Odkładałam żakiet do szafy w połowie rozpruty, a za kilka dni wracałam do niego znowu. Ale ani razu przez myśl nie przeszło mi zdanie, że się poddaję. Pewnie dlatego mi się udało ;)


Mimo, że moje instrukcje być może zawierają kilka błędów (jeżeli ktoś je dostrzeże to proszę nich da mi znać), pokażę Wam co zrobiłam z żakietem krok po kroku. Nie korzystałam z żadnych filmików, ani poradników. Całość "opracowałam" w swojej głowie. Jeśli chodzi o szycie jestem samoukiem. Zatem zapraszam!
Owy żakiet kupiłam w sh za 4 zł. Spodobał mi się materiał i kolor. Nie było żal mi go pruć, w końcu na czymś muszę się nauczyć ;)

 1. Pierwsze co zrobiłam to odprułam podszewkę (wokół rękawów) i same rękawy. Mój aparat niestety oszalał przez kolor żakietu, co widać na zdjęciach. ;)


2. Następnie przymierzyłam to co po żakiecie zostało i skróciłam go, obcinając trochę dołu. I w tym momencie popełniłam błąd, bowiem ten element raz, że powinnam pozostawić na sam koniec, dwa jak się później kazało obcięłam za dużo podszewki. Podszewka była obcięta na równi z materiałem, a trzeba jej sporo naddać przed podwinięciem, żeby się nie ciągnęła. Na błędach w końcu człowiek się uczy.


3. Następnie rozłożyłam żakiet upinając szpilką tak, aby nowy żakiet był zapinany klasycznie, zamiast zakładany tak jak to było wcześniej. Kolejno wymierzyłam ile mniej więcej powinien być zwężony żakiet. Przefastrygowałam i obcięłam to co zbędne.. Tutaj też popełniłam błąd, zrobiłam zbyt wąskie pachy, później wszywając rękawy musiałam pruć i znów wszywać.


4. Następnie rozprułam całkiem podszewkę i na tylnej części żakietu (na plecach), zrobiłam dwie zaszewki. Całość przeszyłam na maszynie. Tego etapu niestety nie ujęłam na zdjęciach.

5. Przyszedł w końcu czas na rękawy, zaznaczyłam ile powinny być zmniejszone. Zwęziłam osobno podszewkę i materiał żakietu. Przeczyłam oczywiście na maszynie ;) Szwy powinnam rozprasować, dowiedziałam się o tym, gdy mój żakiet już był skończony.




6. Gdy skończyłam zwężanie rękawów przyszedł czas na wszycie ich. Był to najdłuższy i najtrudniejszy etap. Najpierw należało zmniejszyć szerokość ramion, wszyć materiał, następnie poduszki i dopiero podszewkę rękawa do podszewki żakietu. Dopasowanie ich, tak aby nic się nie ciągnęło, nie marszczyło i wyglądało dobrze, zajęło mi wiele godzin. Niby prosta czynność, ale w tym przypadku okazała się naprawdę trudna. Z tej złości zapomniałam zrobić zdjęcia.

7. Mając wszyte nareszcie rękawy przyszedł czas na zszycie podszewki. Starałam się wszyć ją tak, aby prujące się brzegi poszewki były schowane do środka. Myślę, że bardziej uzmysłowią Wam to następne fotografie.




 8. I w końcu nadszedł czas na podwinięcie dołu żakietu. Tyle ile dałam radę podwinęłam maszyną, resztę ręcznie. Gdy skończyłam zorientowałam się, że powinnam podkleić tą część flizeliną żeby usztywnić. Być może jeszcze w przyszłości rozpruję i poprawię swój błąd.



Oto efekty:



I jeszcze kilka ujęć na bliższe spojrzenie na nowy żakiet.







Jednym z kilku pierwszych  napisanych przeze mnie zdań w tym poście, było zarzekanie się, że więcej żadnego żakietu zmniejszać nie będę. Kupując czerwony żakiet, również wpadł mi w oko żakiet koralowy, rozmiar 48. Wzięłam go również do przeróbki. Długo leżał w pojemniku z materiałami. Kilka dni temu zaczęłam przy nim grzebać. Bogatsza o nowe doświadczenia być może podejmę się kolejnej próby zmniejszania. O efektach oczywiście dam znać :)

Z tej przeróbki mimo, że nie jest idealna jestem naprawdę dumna. :) Ile zyskałam? Wydałam 4 zł, a taki żakiet nowy kosztuje co najmniej w granicach 60 zł. Biorąc pod uwagę czas, który upłynął mi na przeróbce, pewnie łatwiej i szybciej byłoby wydać po prostu trochę więcej pieniędzy. Jednakże satysfakcja z dokonania własnej przeróbki jest bezcenna i to mi się najbardziej podoba :)

Zapraszam do wypełnienia ankiety znajdującej się w prawym górnym rogu.

20 komentarzy:

  1. nie mam zdjęcia po :( ja do szycia niestety mam dwie lewe ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wszystko gra - mały błąd mi wcześniej wyskoczył ;)

      Usuń
  2. Sama miałam zbyt duży żakiet, ale go oddałam bo sama na pewno nie dałabym rady go zmniejszyć, a u krawcowej by się nie opłacało. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt. Cena jaką zapłaciłabyś za zmniejszenie u krawcowej byłaby zbyt wysoka w porównaniu do kupna nowego żakietu. Zawsze można spróbować samemu, nic się przecież nie traci ;)

      Usuń
  3. Brawa za wytrwałość! Podziwiam, bo ja to bym na pewno kupiła droższy w swoim rozmiarze, za szycie się nie biorę :D

    Kasieńka :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow!! You are really good!!! I am helpless with such things, though. Thx for sharing your great tutorial!! Lovely blog here Would you like to follow each other on GFC? Please let me know on my blog so I can follow back. Thank you.
    xox
    Lenya
    FashionDreams&Lifestyle

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie dużo pracy, gratuluję, sama bym się tego nie podjęła.
    Zastanawiam się tylko czemu ten dolny guzik jest tak nisko, troszkę to w oczy razi (przynajmniej mnie, ale ja zawsze zwracam uwagę na szczegóły) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dolny guzik musiałam zostawić, bo po starej wersji żakietu pozostała dziurka na guzik. Jej zaszycie byłoby jeszcze bardziej widoczne i mniej efektowne niż pozostawiony guzik ;)

      Usuń
  6. Świetnie Ci to wyszło :) Nie dała bym rady zrobić czegoś takiego sama :) Jeśli za pierwszym razem wyszło Ci coś tak fantastycznego to pewnie jeszcze troszkę nauki i cierpliwości i będziesz cuda robiła na maszynie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cuda siłą rzeczy się nie da, ale może coś fajnego, kto wie ;)

      Usuń
  7. Fantastyczna przeróbka :) szczerze mówiąc ja też zazwyczaj największą satysfakcję mam z ciuszka który podczas szycia "dał mi trochę popalić" :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Grunt to się nie poddawać, bo efekt osiągnęłaś świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rewelacyjny efekt. Jestem pod wrażeniem pracy, którą włożyłaś w zmniejszenie. Nie sądziłam, że żakiet i to jeszcze z podszewką da się zmniejszyć domowym sposobem bez uszczerbku na jego urodzie. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Szczerze mówiąc mi nawet do głowy nie przyszło, że takie zmniejszenie z fajnym efektem może być niewykonalne ;)

      Usuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *