wtorek, 4 marca 2014

Szampon koloryzujący MARION 64 orzechowy brąz.

Z natury kolor mój włosów jest typowo mysi, ciemny blond. Miałam ochotę sprawdzić jak będę wyglądała w włosach o dosłownie ton ciemniejszych. Nie chciałam ich farbować, bo kto bowiem zaczyna z farbowaniem, ten nie może przestać... ;) W dodatku nie byłam pewna, czy w ciemniejszym kolorze będzie mi dobrze. Dlatego też sięgnęłam po szamponetkę MARION. Dla mojej długości włosów (do połowy pleców) potrzebne były dwa opakowania.


Jaki był efekt? Zapraszam do dalszego czytania :)

Tym razem nie będę powielać opisu producenta, składu, sposobu użycia. Wszystko jest zamieszczone na wyraźnych zdjęciach. Aby je powiększyć należy kliknąć :)





Cena za jedną saszetkę to około 3,50 zł

 MOJA OPINIA:

Do każdej saszetki dołączona jest para rękawiczek, bez których naprawdę trudno wyobrazić sobie farbowanie włosów nawet szamponetką. Opakowanie nie jest ani zbyt poręczne, ani nie ułatwia współpracy. Chcąc do cna wycisnąć szampon zabrudziłam wszystko dookoła... Zapewne niezaprzeczalnym jest fakt, że brakuje mi wprawy bowiem farbowałam szamponetką swoje włosy po raz pierwszy (wcześniej ktoś mi zawsze pomagał, teraz po prostu złożyło się tak, a nie inaczej).

Szampon koloryzujący ma konsystencję lekko gęstą. Na zdjęciu obok w miseczce wyciśnięta jest jedna szamponetka. Kolor na pierwszy rzut oka lekko szokuje, w końcu miał być to orzechowy brąz a co mamy - ciemny brąz! Ale spokojnie, na włosach na pewno wyjdzie inaczej.

Na mokre włosy rozprowadziłam szapomnetkę. Zapach jest nieco chemiczny, ale na pewno nie drażnił moich nozdrzy. Mimo braku doświadczenia poszło mi to naprawdę łatwo i sprawnie. Producent radzi, aby szamponetkę pozostawić na włosach od 20 do 45 minut. Ja swoją trzymałam godzinę. Chciałam po prostu mieć efekt na trochę dłużej, niż kilka myć ;)

Producent radzi również aby płukać włosy tak długo, aż woda będzie czysta. Coś tutaj nie gra, bo u mnie woda nawet po piątym myciu była brudna! Zatem płukałabym włosy, aż spłukałabym kolor całkowicie? Dla mnie jest to absurdalna informacja, zarówno w przypadku tej szamponetki, jak i innych.
 Szampon koloryzujący nie stwarzał większych problemów ze zmyciem z przypadkowo pomalowanej skóry.

Jeśli chodzi o trwałość koloru. Utrzymał mi się do około 12 myć. Kolor schodził naprawdę stopniowo i równomiernie. Nie było jakiś miejsc, w których kolor jest bardziej lub mniej intensywny. Obawiałam się również, że kolor będzie w pewnym momencie wyblakły i rudy. Moje obawy okazały się niesłuszne, nic takiego nie miało miejsca. Sam kolor, orzechowy brąz przyciemnił moje włosy dosłownie o ton (no może dwa), pod słońce/światło orzechowy brąz wpadał w lekki rudy. Niestety zdjęcia tego nie ukazują... Różnica przed i po na żywo była naprawdę widoczna. Jedynie zdjęcia robione z lampą pokazują niewielką różnicę. Sama dziwię się, dlaczego kolor na zdjęciach z przed i po bez lampy wyszedł niemal identyczny.

Lewe zdjęcie PO, prawe zdjęcie PRZED. Zdjęcia zrobione z fleshem.

Lewe zdjęcie PO, prawe zdjęcie PRZED. Zdjęcia zrobione bez flesha

Czy jestem zadowolona?
Owszem, włosy nie ucierpiały na owej koloryzacji. Kolor utrzymał się dłużej niż owe 8 myć. Stwierdziłam jednak, że zostanę przy swoim naturalnym kolorze i mimo tego faktu nie żałuję ani wydanych pieniędzy, ani samej koloryzacji. W końcu zmiany czasem są fajne ;)  Jedyne na co mogę ponarzekać to to, że miałam ogromny problem z rozczesaniem włosów po spłukaniu. Poza tym nie straciły swojego naturalnego blasku i miękkości.

Znacie owe szamponetki? Używałyście jakiś innych kolorów?

16 komentarzy:

  1. Ja staram się już nie farbować, chociaż kusi mnie, bo mam mega prześwity :P
    Dobrze, że koloryzacja nie zaszkodziła Twoim włosom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko szamponetka, zatem nie są aż tak szkodliwe ;)

      Usuń
  2. Ja na szczęście też korzystałam w życiu tylko z szamponetek. Szczerze mówiąc na Twoich zdjęciach nie widać dużej różnicy, prawie nie ma żadnej. Ale masz rację zmiany czasami są fajne, chociażby dla poprawienia swojego samopoczucia. :)
    Aż mi się zachciało przefarbować włosy szamponetką na rudo, tak na chwilę właśnie na kilka myć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację i pisałam również o tym w poście, zdjęcia prawie nie pokazują różnicy z przed a po koloryzacji. Na żywo za to był efekt ciemniejszych włosów o dosłownie ton :)
      O rudym też myślałam, ale to chyba zbyt odważny krok :D

      Usuń
  3. Kiedyś używałam takich szamponetek, obecnie moje włosy muszą mieć już coś mocniejszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdego włosy są inne, zatem u każdego na pewno wyjdzie inny efekt ;)

      Usuń
  4. Miałam kiedyś i niestety u mnie nie zmieniła koloru włosów ani trochę. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może owa szamponetka jest dla Twoich włosów zwyczajnie za słaba?

      Usuń
  5. Szamponetki stosowałam, gdy byłam nastolatką i miałam ochotę na jakieś szaleństwo na głowie ;) Przerabiałam wówczas różne odcienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam takie epizody, jest co wspominać ;)

      Usuń
  6. Szamponetki bardzo lubiłam w gimnazjum, jako chwilowa zmiana koloru :) Później zdecydowałam się na hennę w żelu Venita, jest bardzo podobna do szamponetek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. henna zawsze kojarzyła mi się z mocnym przyciemnianiem (ewentualnie z tatuażami z henny :D). Nigdy nie słyszałam o farbowaniu włosów w taki sposób :)

      Usuń
  7. Nigdy nie farbowałam szamponetkami:)
    Ostatnim razem, kiedy farbowałam (ponad rok temu) zdecydowałam się na farbę Color&Soin:)

    OdpowiedzUsuń
  8. od zawsze byłam blondynką i kusi mnie, żeby zafarbować na ciemny brąz :D jednak boję się co by z tego wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj! jeśli będzie źle to przecież kolor się zmyje, a być może efekt będzie zniewalający? :)

      Usuń
  9. Hej dziewczyny :). Chciałabym się zapytać jak wygląda i sprawuje się szamponetka Marion 91 Miedź na włosach naturalnych ciemny brąz, bo mam ochotę na małą zmianę, a nie wiem czy warto i jaki kolor uzyskam ;). Ostatnio zrobiłam sobie włosy wspomnianym w poście szamponem 64 Orzechowy brąz właśnie, ale niestety nic nie widać za bardzo :), dlatego pomyślałam o miedzi.

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *