sobota, 17 maja 2014

Biegam, bo to jest teraz modne.

Kiedyś stroniłam od biegania. Uważałam, że to sport wysokiego ryzyka. Przeznaczony dla osób, które chcą schudnąć albo biegają, bo zwyczajnie im się nudzi. Będąc nastolatką próbowałam zwiększyć swoje wyniki i biegałam. Stosowałam rwane tempo, które kończyło się nie tylko kolką i zadyszką, ale okropnym zniechęceniem i utwierdzeniem się po raz kolejny w stwierdzeniu - bieganie nie jest dla mnie.

Dziwi mnie to, że wykształceni włefiści, z którymi miałam do czynienia od podstawówki, aż po koniec pierwszego roku studiów, nigdy nie wspomnieli o tym JAK trenować. Aby bieganie było nie tylko czymś co poprawia formę, ale tym co można pokochać. Rozumiem, że takie rzeczy to mówi się w miejscach, gdzie trenuje się "zawodowych" biegaczy. Gdzie ma się swojego trenera i wszystko opiera się na tym, by efektywny trening przełożył się na świetne wyniki w czasie walki o podium. Dziwię się, że żaden ze spotkanych na mojej drodze włefistów (a było ich o dziwo ośmiu), nawet nie wysilił się do tego by zarazić nas pasją biegania. Interesowały ich głównie nasze oceny - jesteś przeciętny - ok, nie ma o czym mówić. Jesteś trochę lepszy? - To może pojedziesz na zawody?


Teraz po wymuszonej przerwie wracam ponownie do biegania. Nie stosuję już rwanego tempa, ani biegania po to, by dzisiaj przebiec 5 km, by móc pochwalić się znajomym na facebooku. Biegam nie po to by schudnąć, biegam po to, by czuć się lepiej.

 Mam koleżanki, które chętnie, by ze mną pobiegały. Ale najpierw musiałyby kupić jakieś ekstra spodnie, gadżeciarski sprzęt i jeszcze najlepiej wybrać najlepszą trasę w dużym mieście, gdzie spotkają masę znajomych (to nic, że trzeba do niego dojechać nawet kilkanaście km).
Przecież co to za przyjemność z biegania na wsi?! Kto mnie zauważy? Nikt nie powie, że zaczęłam biegać! Bez sensu.
I niech nie zmyli Was tytuł tego posta. Wbrew pozorom nie biegam po to, by móc się chwalić, ani po to, bo tak modnie. Wybieram trasy raczej te leśne, na uboczu miasta, tam gdzie nie ma zbyt wiele asfaltu. Trzeba dbać o stopy i stawy.

Dobrze jest biegać z kimś (biegam z chłopakiem), nie tylko z powodu, że jest raźniej i bezpieczniej. Ale również dlatego, że osoby zarażone tą samą pasją w chwilach zwątpienia wzajemnie się motywują. Tak, w tym sporcie przychodzi kryzys. A szczególnie wtedy, gdy za oknem pada, nie chce się wyjść, albo ma się za sobą ciężki dzień.

Jak wygląda mój trening? Składa się z 10 tygodni. Zaczerpnięty jest z aplikacji pobranej na telefon. Od poniedziałku, zaczynam trzeci tydzień.

Źródło
I tutaj wcale nie chodzi o bieganie sprintem, tak szybko póki płuc nie wyplujesz. Chodzi o trucht, oddychanie dolną częścią płuc (czyli brzuchem) i marsz. Należy biegać zgodnie z możliwościami, nie po to by się przetrenować. Trzeba biec w takim tempie, aby można było prowadzić swobodną rozmowę z drugą osobą. Trenujemy mniej więcej co 2 dni. Organizm musi mieć czas, by odpocząć. Najczęściej biegamy popołudniami. 5 minut przed bieganiem poświęcamy na szybki marsz. A po bieganiu rozciągamy mięśnie. Poświęcenie czasu na trening, to nie tylko przyjemność, ale inwestycja w zdrowie.

Jakie są korzyści z biegania?
  • lepsza kondycja;
  • lepsze samopoczucie (dotleniony mózg, endorfiny);
  • zwiększona odporność;
  • poprawa krążenia;
  • zwiększenie pojemności płuc;
  • spalanie zbędnego tłuszczyku;
  • zmniejszone ryzyko występowania wielu chorób, w tym nowotworów;
  • ... dopiszcie w komentarzach to, o czym zapomniałam :D
Bieganie to tani sport. Wystarczy wygodna bluzka, spodnie, stoper i buty  (tutaj zalecane jest specjalne obuwie do biegania, póki co takowego nie posiadam, ale myślę, że niebawem przyjdzie pora by się w nie zaopatrzyć). Nie trzeba (choć można) iść do klubu fitness i płacić za wstęp. Biegać można dosłownie wszędzie. Nie ważne czy to to miasto, czy wieś. Sytuacja, nieco komplikuje się podczas zimy. Można przerzucić się na fitness lub okupić się w odpowiednie termoregulacyjne ubranie i dalej biegać.



Pora obalić mity dotyczące biegania (badanie przeprowadzone przez amerykańskich naukowców):
  • Bieganie ma związku ze wzrostem ryzyka zwyrodnień stawów - MIT. Bieganie opóźnia pierwsze symptomy choroby zwyrodnieniowej stawów nawet o 12 lat;
  •  Osoby w starszym wieku, które nie biegają rzadziej skarżą się na ból. MIT. Biegacze w wieku starszym narzekają na ból i zmniejszenie sprawności cztery razy rzadziej, niż osoby, które nie biegają;
  • Bieganie sprawia, że gorzej myślimy. MIT. Badania dowiodły, że osoby, które regularnie biegają uzyskują lepsze wyniki w testach zdolności kognitywnych;
  • Bieganie ma wpływ na raka układu pokarmowego. MIT. Kilka badań ukazało trzydziestoprocentowy spadek zapadalności na raka jelita grubego stosujących regularne treningi;
  • Bieganie sprawia, że mamy gorsze nastawienie do świata. MIT. Badania dowiodły, że osoby regularnie biegające lepiej radzą sobie z depresją, mają pozytywne nastawienie do otoczenia. A trening wpływa na polepszenie pewności siebie i wzrost poczucia własnej wartości.;
  • Ludzie nie nadają się biegania na długie dystanse. MIT. Skamieniałości ukazują, że praludzie biegali na bardzo długich dystansach. Można twierdzić, że ludzie rodzą się po to, by biegać.;
  • Bieganie skraca życie. MIT. Badania dowiodły, że osoby rozpoczynające przygodę z bieganiem po 60 żyją dłużej, niż ich rówieśnicy - zmniejszona szansa na atak serca u mężczyzn o 60%, u kobiet o 40%.  
Dla mnie takie informacje to tak duża dawka pozytywów, że zamierzam bieganie na stałe wpisać do swojego harmonogramu życiowego.
Dobrze jest dobrać trening do swoich możliwości. UWAGA! Osoby, których tusza nie pozwala na bieganie, mogą zacząć od marszu, by później powolutku stopniowo przejść do biegania. Całe gotowe plany treningowe znajdziecie w internecie :)

Zdjęcia pochodzą ze strony www.hdwallpapersarena.com

13 komentarzy:

  1. Post idealny dla mnie :) ostatnio namówiłam koleżankę do wspólnego biegania, zaczynamy od wtorku. Jeszcze nie mam planu i rozpisanego treningu, może skorzystam z przedstawionego przez Ciebie :))
    Dodałam post do zakładek. Kiedy przyjdzie kryzys to tu powrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy :)
      Trening póki co jest realny do realizacji, organizm ma wystarczającą ilość czasu by się przystosować. Oby było tak dalej :) a Tobie życzę wytrwałości i powodzenia :)

      Usuń
  2. W czasach szkolnych w przeciwności do Twoich nauczycieli wfu ja miałam 2 z prawdziwego zdarzenia - znali się na rzeczy, wiedzieli jak zmotywować do treningu, pokazywali szczegółowe techniki - ja raczej trenowałam sprint, ponieważ biegałam tylko na krótkie dystanse ale treningi z długimi biegami również były by zmotywować mięśnie do dłuższej pracy i poprawić wytrzymałość. Mile wspominam tamte czasy mimo iż był to poziom podstawowy - teraz chętnie wróciłabym do biegania ale kosztowało by mnie to trochę przygotowań;) np. znaleźć opiekunkę do synka. Po przeczytaniu Twojego posta zacznę trochę więcej myśleć na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałaś naprawdę prawdziwe szczęście :)
      Warto zainwestować czas w bieganie. Zamiast opiekunki możesz np. zainwestować w specjalny wózek do biegania (oczywiście zależy to od wieku dziecka, Twojego budżetu i tras po których mogłabyś biegać). W Polsce może to nie jest aż tak popularne, ale możliwe. I co ważniejsze spędzasz czas z dzieckiem i jednocześnie inwestujesz w swoje zdrowie ;)

      Usuń
  3. Staram się zmotywować do biegania. Dziękuję za ten wpis - dodał mi motywacji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam. Ja biegać nie mogę, ale jakoś specjalnie nad tym nie ubolewam, bo bieganie mnie nudzi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią, nie wszystko jest dla każdego ;)

      Usuń
  5. Ja za bieganiem nie przepadam, mimo, że wielokrotnie próbowałam się do tego przekonać. Wszystkie sporty, ale bieg nie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój mąż biega, a ja jestem leń ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie biegam, ale od września zaczynam :))

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja biegam by spalić troche brzuszka bo tylko z nim mam problem:( ;)

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *