czwartek, 5 czerwca 2014

Jaki kierunek studiów najlepiej wybrać?

Czy są na sali maturzyści, którzy stoją przed dylematem wyboru kierunku studiów? A może czytają ten wpis rodzice, których dzieci nie do końca wiedzą, w jakim profilu dalej się kształcić? Nie możecie tego nie przeczytać.
Tak naprawdę wcale nie musisz być maturzystą, ani rodzicem maturzysty. Może tak po prostu chciałbyś uzyskać wykształcenie wyższe lub zdobyć kwalifikacje, dla własnej satysfakcji, a może dlatego, bo wymaga tego od Ciebie pracodawca. A może decyzje co do podjęcia kierunku studiów masz daleko przed sobą, bo póki co stoisz przed wyborem szkoły średniej/zawodowej? Wszystko jedno. Ważne, abyś wybrał dobrze.



Czym się kierować? Prognozami ekonomistów, specjalistów od rynku pracy? A może tym, co doradza wujek mający kancelarię prawniczą? Kogo posłuchać?


Najlepiej siebie i swoich zainteresowań.

O tyle ile wybór kierunku studiów pierwszego stopnia mam za sobą, o tyle mogę powiedzieć, że jest już pozamiatane. Z perspektywy czasu, w pewnym stopniu żałuję, że nie wybrałam psychologii. Tematyka od zawsze mnie interesowała, już w gimnazjum wiedziałam, że chciałabym swoją pracę wiązać z psychologiom i pisaniem. Niestety z czasem wszystko poszło nie tak.

W szkole, w domu, w mediach, wszędzie słyszałam, że jest bieda i trzeba kształcić się tak, by pracę znaleźć. Zatem wybrałam obleganą ekonomię. Bo przecież jest do wszystkiego. A jak to mówią, gdy coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Tematyka ekonomii, może i nie jest dla mnie interesująca. Po prostu obyłam się z nią na tyle dobrze, by móc spokojnie przez trzy lata studiów z nią obcować. Jednakże ciągle z utęsknieniem spoglądałam w kierunku psychologii. Niestety wtedy górę wzięły opinia innych, że kierunek nie dla mnie, że pracy nie znajdę, że lepiej nie studiować itd. Pozostało mi zatem jedynie poszerzanie swoich zainteresowań we własnym zakresie. Dochodzę jednak do wniosku, że szkoda jest czasu na żałowanie. Wszystkie decyzje podjęłam ostatecznie ja, zatem i innych obwiniać nie mogę.


Interesujesz się wzornictwem? Szyciem, a może konstrukcją samolotów? Zrób wszystko by wykształcić się w ulubionej dziedzinie. Wtedy praca stanie się przyjemnością. I co z tego, że na rynku pracy jest masa krawców? Zawsze masz wybór. Albo pracujesz na stanowisku, które nienawidzisz, wykonujesz pracę, której nie znosisz i gnijesz od środka, albo robisz to co kochasz i z tego się utrzymujesz. A gdy robisz to co kochasz, to wkładasz w to całe swoje serce, wtedy nie może się nie udać.

Nie patrzcie na prognozy, statystki, oferty pracy. Przemyślcie czym naprawdę chcecie się zawodowo zajmować. Co sprawia, że czas płynie szybko, a każda minuta poświęcona na pasje daje Wam wiele szczęścia. I pomyślcie, czy może warto w tym kierunku zdobyć wykształcenie. Czy może już teraz macie wszystko, by móc wykorzystać swoją pasje tak, by dzięki niej zarabiać na życie.

Drodzy rodzice, nie wymuszajcie na dzieciach decyzji odnośnie wyboru kierunku studiów. Znam wiele osób, które są "ofiarami dobrych rad" rodziców. Dziś może i zaszli daleko, ale czy są szczęśliwi? Zdecydowanie nie, mają żal do rodziców, że nie mogli rozwiać się w tym co naprawdę ich interesowało. I mam tutaj na myśli nie tylko profil szkoły, kierunek studiów, ale również wszystkie dodatkowe zajęcia, kursy, szkolenia. Pozwólmy dzieciom być tymi, kim naprawdę chcą być. Pozwólmy znaleźć im własną drogę do szczęścia i spełnienia.

A jak to jest u Was i z Waszymi wyborami? Koniecznie podzielcie się doświadczeniami :)

Zdjęcia pochodzą ze strony http://all-free-download.com/

8 komentarzy:

  1. jej bez przesady, piszesz o ludziach, którzy poszli za radą rodziców i może i dobrze zarabiają, ale nie są szczęśliwi. Przecież ludzie, którzy dobrze zarabiają w tym kraju mają przynajmniej jeden powód więcej do szczęścia, a jeśli ich na to stać to mogą iść na studia w każdym wieku, choćby po to aby rozwijać wiedzę, która od dawna ich interesowała, np. psychologia. Nie mówię absolutnie żeby spełniać niespełnione marzenia rodziców o byciu lekarzem, ale ja mam doświadczenia z młodzieżą, która kończąc studia nie wie co chciałaby studiować, oni wtedy wiedzą tylko tyle, ze chcą mieć w przyszłości pracę, dla wielu nieukierunkowanych (bo np. nie mają wybijających się zdolności, np. matematycznych, czy technicznych) rada kogoś dorosłego, zajrzenie do statystyk, rozeznanie w rynku pracy, porozmawianie z doradcą zawodowym jest jak najbardziej wskazane. Niestety prawda jest taka, że jak pójdziesz z pasji na filozofię, to pracy nie znajdziesz, więc ja się tak do końca z tym kierowaniem pasją niestety nie zgadzam. Na względzie trzeba mieć predyspozycje, sytuację na rynku pracy, statystyki osób studiujących na danych kierunkach i wiele innych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc post, miałam na myśli osoby, które wiedzą czym chciałyby się zawodowo zajmować z życiu. A niestety lub stety pojawiają się wokół nich doradcy, którzy sieją tylko zamęt. Jestem jak najbardziej za wszelkimi instytucjami, które pomagają wybrać kierunek dalszej edukacji osobom, które naprawdę tego potrzebują. Nie każdy jest stworzony do tego by pracować na etacie, tak samo, jak nie każdy ma predyspozycje, by prowadzić swój własny biznes. Dlatego osoba po wspomnianej filozofii niekoniecznie odnajdzie się (jeśli ją znajdzie) na etatowym stanowisku, ale za to świetnie spełni się w całkowicie innej roli zawodowej. Wiele instytucji nakręca ludzi tak, by żyli i myśleli zgodnie z utartymi schematami. To nic, że własnym kosztem. Myślę, że realizując się i wybierając drogę życiową warto mieć na uwadze swoje marzenia i pasje. :)

      Usuń
  2. Poszłam na studia Rolnictwo, rodzice dumni, ale ja się dusiłam.. Rzuciłam studia, mama zaakceptowała decyzję od razu i tylko żałowała, że zaczęłam drugi rok, a nie od razu złożyła na coś innego. Tata długo miał mi to chyba za złe, jak to stwierdził 'do niczego nie dążę'.. Dążę, ale do swoich pragnień, a nie czyichś marzeń ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zupełną rację. Nie ma sensu dusić się tam, gdzie nie nasze miejsce ;)

      Usuń
  3. Zawsze bawiło mnie przekonanie, że powinno się wybierać studia po których "jest praca". Nie ma czegoś takiego. Studia nie dają "gwarancji zatrudnienia", moim zdaniem mają rozwinąć człowieka intelektualnie. Kuniec kropka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z własnej woli wybrałam etnologię, ale żałuję trochę gdyż jako etnolog pracować bym nie chciała, nie fascynuje mnie to. Musiałam postawić na coś humanistycznego, bo orłem z przedmiotów ścisłych nie byłam. Zastanawiam się co mi jednak te studia dały prócz 'fajnego' spędzenia 5 lat poza domem oraz tytułu magistra...bo pracy na pewno nie. Ubolewam nad tym, że w szkole większego nacisku na języki obce nie położyłam i odebrałam tym samym sobie szansę na dostanie się np. na filologię angielską...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako ofiara wyborów rodziców podpisuję się obiema rękami.

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *