piątek, 11 lipca 2014

Porozmawiajmy o pseudo przyjaźniach.

Często widzę w internetach sentencję, że dobry przyjaciel przyjdzie wyciągnąć Cię z więzienia, a prawdziwy przyjaciel będzie siedzieć obok Ciebie mówiąc "cholera, spieprzyliśmy to". Jak je widzę, to się gotuję. Ja wiem, że chodzi tutaj o wsparcie duchowe wspomnianego przyjaciela, że nie opuścił w niedoli, że można było z nim konie kraść, że szedł w zaparte i uciekał razem przed policją.... bla bla bla. Szczerze? Wolę rozsądnego przyjaciela. Takiego, który zamiast siedzieć razem ze mną w pace i narzekać, jak to jest źle, zrobi coś by mnie uwolnić.


Przecież nie taka jest idea przyjaźni. Nie chodzi o to by robić tylko i wyłącznie te same rzeczy, szczególnie te nieodpowiedzialne rzeczy. Nie chodzi o to by pakować się w gówno, bo przyjaciel przecież też tam jest. W przyjaźni chodzi o to, że należy mówić wprost, gdy coś się pieprzy. Ostrzegać, nie raz dawać pstryczka w nos, by naprowadzić na właściwą drogę. Nie tylko po prostu być i służyć wsparciem, ale czasami również patrzeć uważnie i pilnować, by przyjaciel nie spieprzył sobie życia. A jeśli je spieprzy, to chociaż próbować mu pomóc je naprawić. Oczywiście nic na siłę.

Nie rozumiem dlaczego społeczeństwo tak często woli zwracać uwagę na sentymenty, a bo Ewa odwiedzą Cię co tydzień, zawsze pyta co u Ciebie i w sumie to ona jest taka biedna, więc nie mogę jej odmówić towarzystwa. To nic, że nie przychodzi bezinteresownie, knuje za plecami kolejne intrygi, miesza, kłamie no ale... Przecież trzeba wybaczać! Nawet jeśli się wie, jak pusty jest przyjaciel i jak bardzo robi nas w konia, trzeba przy nim trwać. Bo szkoda kończyć przyjaźń mającą swe korzenie w piaskownicy.
Rzecz jasna generalizuję. Nie wszyscy wierzą ślepo w przyjaźń, tak jak nie wszyscy wierzą w miłość od pierwszego wejrzenia.

Miałam w swoim życiu kilka koleżaneczek, które zarzekały się, że łączy nas wielka przyjaźń. Oczywiście miały w tym swój większy lub mniejszy cel. Czasem chodziło o to, by podstępem zabrać mi lalkę w przedszkolu, spisać zadanie lub by skłócić mnie z inną osobą. A czasem chodziło o to, że... taka była ich fałszywa natura? Dlatego przyjaciółkami moimi nigdy nie zostały. To nie jest tak, że mnie nie da się oszukać. Nikt nie jest idealny, szczególnie ja. Czasami ma się chwile słabości, w których obok czyhająca pirania zwana "przyjacielem" z utęsknieniem czeka i wykorzystuje ten czas. By rozlać swój jad i wyssać co najlepsze...



Jak to zrobić by nie plątać się w przyjaźnie fejki?

Nie ma idealnej recepty. Trzeba być czujnym. I to niezależenie czy mam na myśli przyjaciela płci żeńskiej lub męskiej. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. To, że jest się facetem czy babą nie oznacza, że ma się predyspozycje do bycia bardziej lub mniej prawdziwym przyjacielem. Trzeba poznawać nowych ludzi, uważnie ich słuchać i obserwować. Może to brutalne, ale sądzę, że nie wszyscy zasługują na miano przyjaciela.

Co innego to kwestia tego co wysyłasz do świata. Czy sam jesteś dobrym materiałem na przyjaciela? Czy jesteś pozytywną osobą, czy tylko ciągle narzekasz, że przyjaźń jest przereklamowana. To wszystko wraca. W bardziej lub mniej bezpośredni sposób. Pisałam już o pracy z podświadomością, byciu pozytywnym egoistą i prawie przyciągania. Często wystarczy zacząć od pracy nad sobą, by wszystko zmieniło się na lepsze.

12 komentarzy:

  1. W sumie poruszyłaś słuszny temat. Po części zgadzam się z Tobą, że przyjaciel powinien wspierać i pomóc przebrnąć przez życie dobrze, bez problemów, ale z drugiej strony to musi być osoba, która będzie chciała zrobić z Tobą to czego inne Ci odmówią. Nie, nie mówię tu o przyjacielskim seksie (w sumie to chętnie bym przeczytała o Twoim podejściu do tego tematu, bo często się o nim słyszy we współczesnym świecie), lecz o rzeczach banalnych jak skakanie w kałużach czy pójście na straszną dla nas karuzelę po prostu by potowarzyszyć komuś, dla kogo jest się bliskim :) Bez przesady, żeby pakować się razem do paki, ale z drugiej strony takie teksty, które królują w necie są powiedzmy sobie szczerze zabawne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Żeby nie było, że odmieńcem jestem - nie praktykuję przyjacielskiego seksu, ale zastanawia mnie Twoja opinia, bo poruszasz ostatnio takie tematy, na które każdy ma inną opinię i mnie ciekawi :]

      Usuń
    2. Hm... dość ciekawa kwestia, ale dla mnie równie oczywista. Przyjaciel to przyjaciel, relacja jakby siostrzana, braterska. I na tym powinno to się zakończyć. Nie akceptuję czegoś takiego jak "przyjacielski seks". W ogóle samo to określenie trochę mnie dziwi ;) Oczywiście wypowiadam się tylko i wyłącznie w swoim imieniu. Bo przecież są ludzie, którym to jak najbardziej odpowiada i u nich przyjaźń na tym nie cierpi.

      Usuń
    3. Nie no wiadomo, że każdy ma swoje podejście i wypowiada się w swoim imieniu, ale kwestia często dość sporna musisz przyznać. I szczególnie bolesna gdy dziewczyna poczuje do przyjaciela coś więcej, a on stwierdzi, że to miała być tylko taka przyjaźń.

      Usuń
    4. Dlatego też w przyjaźniach damsko-męskich powinny być ustanowione konkretne granice i zasady, jasne dla obu stron. Generalnie przyjaźnie damsko-męskie to dość trudny temat. Mi nigdy nie udało się takiej przyjaźni utrzymać, brakowało właśnie tych twardych zasad.

      Usuń
  2. U mnie niestety nie każda przyjaciółka okazała się prawdziwą przyjaciółką. Od tamtego czasu jestem bardzo nieufna w stosunku do ludzi. Bardziej przeżywałam porażki w przyjaźniach niż te w miłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tak samo. ;)

      Usuń
    2. I ja także, zawiodłam się na wielu osobach. Szybko wybaczam, ale nie zapominam, w pewnym stopniu ta osoba jest już dla mnie skreślona.

      Usuń
  3. Jestem bardzo nieufną osobą w stosunku do nowo poznanych ludzi i powoli przełamuję bariery. Z wyczuciem dobieram koleżanki. A przyjaciółkę mam jedną od lat i mogę na nią liczyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, czy istnieje prawdziwa przyjaźń. Tak naprawdę każdy z nas jest egoistą (choćby nie wiem jak tego się wypierał), poza tym bardzo ważny jest też status społeczny i kasa. Lekarz nie będzie przyjaźnił się ze śmieciarzem, a sędzia z bezdomnym.
    Ktoś powiedział, ze prawdziwą przyjaźń mogą tworzyć tylko osoby o podobnym poziomie materialnym. I coś w tym jest.
    Kiedyś myślałem, że fajnie by było mieć prawdziwego przyjaciela. Teraz myślę, że nie ma się co napinać. Fajnie, że są w ogóle jacyś znajomi.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak to już bywa z tymi przyjaźniami że nie zawsze są one prawdziwe ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uważam, że czasami lepiej mówić, że się nie ma przyjaciół, bo po co nadawać łatki żeby fajnie brzmiało jedynie? Czy ktoś jest przyjacielem okaże się kiedy zajdzie konieczność okazania wsparcia i pomocy. Muszę też dodać, że sama także na miano przyjaciela zasługiwać nie muszę. Dostrzegam jednak u wielu osób autokoncentrację, że tak powiem: napiszę o swoim problemie, dana osoba ustosunkuje się w jednym zdaniu i zaczyna nawijać o sobie.

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *