niedziela, 31 sierpnia 2014

Produkty pełnoziarniste - czy na pewno takie zdrowe?

Dzisiejsza tematyka pewnie zaskoczy Was tak samo, jak jakiś czas temu zszokował mnie opis książki "Dieta bez pszenicy" autorstwa Williama Davisa.

Rewolucyjna książka amerykańskiego kardiologa przekonująca, że wycofanie pszenicy z codziennego jadłospisu jest skutecznym sposobem na utratę wagi oraz pozbycie się tak zwanego pszennego brzucha. Dzięki radom Williama Davisa mamy szansę uporać się z licznymi problemami zdrowotnymi. Książka "Dieta bez pszenicy" może na zawsze zmienić nasze podejście do zdrowego żywienia. 


Ale jak to? Pszenica jest zła? Przecież polecana jest przez wielu dietetyków. Totalna rezygnacja z ciasta, pierogów, naleśników, płatków śniadaniowych, krakersów, muffinek, gofrów, pieczywa białego i ciemnego, babeczek, wafelków, ciastek - czyli dosłownie wszystkiego co zawiera pszenicę, może prowadzić do lepszego życia? Przecież to jedzenie to czysta przyjemność. Zainteresowana czym prędzej pożyczyłam książkę od koleżanki i przeczytałam ją niemal jednym tchem, między jedną, a drugą podróżą w pociągach TLK.

Smutne jest to, że to nasi rodzice od dziecka dają nam "samo zdrowie" w postaci pełnoziarnistego chleba. Wielu dietetyków, lekarzy, media, wszyscy głośno powtarzają: jedz pełnoziarniste, zdrowe produkty. Przerażające jest to, że te na pozór zdrowe produkty są przyczyną wielu chorób: celiakii, cukrzycy, cholesterolu, osteoporozy, chorób serca, nowotworów, problemów ze stawami i skórnych (w tym trądziku i przetłuszczających się włosów), problemów z poprawnym funkcjonowaniem mózgu i wszystkich związanych z tym chorobami oraz wiele, wiele innych.

Tak niewielu ludzi wie, jaki ma wpływ na zdrowie człowieka niewinna kromka chleba. Autor książki swoje wnioski zapisał na podstawie obserwacji własnych pacjentów i przeprowadzonych dotychczas badań. Szokujące jest jednak to, że wiele badań zostało po prostu zaniechanych...
Dzięki totalnemu wykluczeniu z diety pszenicy nie tylko odzyskali prawidłową wagę, ale zniknął cholesterol, cukrzyca, przestały postępować choroby mózgu i poprawiła się ich jakość życia. Oczywiście nic nie działo się tak po prostu, z dnia na dzień. Wspomniana poprawa zdrowia była efektem co najmniej 3 miesięcznej diety bez pszenicznej.


Trudno jest sobie wyobrazić kolacje bez pachnącej, świeżej bułeczki. Trudno zjeść hot doga czy kebaba bez... bułki. Pszenica jest tak naprawdę w 70% produktów, które wielu z nas je na co dzień, które po prostu są tanie.

Pszenica zabija i niszczy organizm człowieka powoli i stopniowo. Efekty przyjdą potem...

Autor książki nie tylko wyjaśnił konkretnie i w prosty sposób, jak pszenica wpływa na organizm człowieka i poszczególne jego narządy, ale również pokazał, że życie bez pszenicy jest możliwe. W książce zawarł cały program diet oraz radzenia sobie z odstawieniem pszenicy. Bo tak, pszenica uzależnia. Tak samo jak papierosy, alkohol czy narkotyki. I skutki odstawienia mogą być podobne do tych, które pojawiają się w trakcie walki z nałogami.

Zapraszam Was do przeczytania wspomnianej pozycji. Pozwoli nie tylko zrozumieć DLACZEGO ta "zdrowa pszenica" ciągle funkcjonuje w przemyśle i ma się dobrze. Jak wpływa na ludzkie ciało i dlaczego lekarze znów proponują łagodzić objawy, niż leczyć...
Pozwoli uzdrowić Waszych bliskich, pod warunkiem, że w pełni wykorzystają wspomniane rady.
Wydaje mi się, że jeżeli medycyna bezradnie rozkłada ręce w przypadku cukrzycy, czy cholesterolu, mówiąc, że to choroby nieuleczane, warto zaryzykować. Podjąć trud wyzbycia się pszenicy ze swojej diety i przekonać się o efektach. Życie bez ciągłych leków, jest dużo lepsze.
Warto wziąć pod lupę najmniej podejrzany składnik diety - pszenicę i sprawdzić, czy nie jest naszym wrogiem.

Zdjęcie pochodzi ze strony www.wall.alphacoders.com

48 komentarzy:

  1. Ja chyba jednak zamieszkam na bezludnej wyspie :) Wszystko nam szkodzi, a mi najbardziej powietrze, którym oddycham od urodzenia. Ach ten Kraków... :) Mam nadzieję, że już za kilka lat przestanę się dusić tym czyściutkim powietrzem.
    Po książkę chętnie sięgnę jak przypłynie do mnie gotówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Bardzo długo nie byłam świadoma, że to właśnie Kraków ma najbardziej zanieczyszczone powietrze w Polsce, a takie piękne miasto... O_o

      Usuń
  2. Wow... Nie sądziłam, że pszenica może być szkodliwa. Ale gdybym nie jadła pieczywa to ja chyba w ogóle bym nic nie jadła :/ Nie potrafię wyobrazić sobie wykluczenia jej z mojego jadłospisu. Chociaż Twój post mocno mnie zaszokował i chyba muszę sięgnąć po tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że ja też jestem mocno uzależniona od pszenicy :( a to niestety da we znaki w przyszłości. Czas pokonać wroga!

      Usuń
  3. Teraz już nawet oddychanie szkodzi... :( Degradacja wszem i wobec :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam wolę jeść wszystko co lubię. Mam wrażenie, ze dieta bezglutenowa to kolejna moda dzięki której producenci zarabiają mnóstwo kasy. Bo skąd niby nagle wysyp sklepów z żywnością bezglutenową w dużych miastach? To jest po prostu modne. Dodatkowo te produkty są bardzo drogie w porównaniu z normalnymi. Według mnie jest za dużo książek propagujących zdrowe żywienie na milion sposób, każdy naukowiec, lekarz ma swoją teorię popartą oczywiście badaniami. Ja nie do końca wierzę w te wszystkie badania, a szczególnie ich rezultaty, niezależnie od tego czy ktoś twierdzi, ze pszenica jest niezdrowa czy wręcz odwrotnie. Od wieków chleb był głównym pożywieniem milionów ludzi, nagle nas zabija? Takie teorie są dla mnie mocno przesadzone szczególnie, że obecność glutenu w diecie działa na każdego inaczej i wiele osób po jego odstawieniu nie zauważy różnicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, zasadnicza kwestia, o której nie wspomniałam w poście. Nasi pra i prapradziadkowie jedli głównie pszenne produkty i rzadziej narzekali na otyłość, zdecydowanie rzadziej chorowali (i nie mam tutaj na myśli przeziębień czy wirusów). Dlaczego? Jedną sprawą może być fakt, że wtedy mało wiedziało się o leczeniu, o chorobach. Po prostu medycyna nie była tak rozwinięta. A druga sprawa, że tamta pszenica nie była tak zmodyfikowana genetycznie, jak jest teraz. Co dalej - nie była tak szkodliwa, jak jest teraz. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że wtedy była zdrowa.
      Każdy ma wybór co chce jeść. Nie każdy musi stosować się do diet. Sprawa zmienia się, gdy człowiek jest chory, a lekarz twierdzi, że to choroba nieuleczalna. Brak insuliny, czy też leku na zmniejszenie cholesterolu, może doprowadzić go do śmierci. Mając dostęp do takiej wiedzy nie widzę niczego złego w spróbowaniu czegoś innego. Czegoś co nie powinno zaszkodzić, a mogłoby tylko pomóc. Jeśli nawet nie przyniosłoby pożądanych efektów, to zawsze ma się świadomość, że chociaż się spróbowało.

      Usuń
    2. Pewnie, że tak niech każdy próbuje czegoś nowego jeśli ma taką potrzebę. Ja nie mam nic przeciwko, że ktoś inny chce stosować nawet dietę opartą na sałacie, po prostu mnie takie diety odrzucają. Za dużo tego wszystkiego jest w internecie i w księgarniach przez co mamy do czynienia z ludźmi którzy są fanatykami zdrowej żywności, fanatycznie analizują swoje posiłki i produkty które spożywają. To jest dla mnie po prostu śmieszne, bo jedzeniem powinniśmy się cieszyć, a ograniczanie się we wszystkim przynajmniej dla mnie jest raczej udręką. A Ty przechodzisz po przeczytaniu tej książki na dietę bezglutenową czy to tylko recenzja?

      Usuń
    3. Post miał na celu nie tylko zrecenzowanie książki, ale zwrócenie uwagi na choroby, które być może można uleczyć odstawiając pszenicę z diety. Piszę "być może", bo sama nie jestem chora i metody nie testowałam. U jednych może przynieść zadowalający efekt, u innych nie zmieni zdrowia wcale.
      Przyznam szczerze, że uwielbiam wiele dań opartych głównie na pszenicy. Życie bez nich byłoby dla mnie trudne. Na tą chwilę jedynie staram się ograniczyć pszenicę w swoim jadłospisie. Nad jej zupełnym wyeliminowaniem pokusiłabym się pewnie dopiero wtedy, gdyby moje zdrowie zaczęło szwankować. Wiem, że takie myślenie to coś w stylu "mądry Polak po szkodzie", ale tak jak sama napisałaś - jedzenie to spora przyjemność. ;)

      Usuń
  5. Denerwują mnie takie apokaliptyczne i ekstremalne wizje snute przez wielkich naukowców, autorów tego typu lektur. Od lat pszenica towarzyszyła człowiekowi, i nikt jakoś szczególnie z tego powodu nie cierpiał. Raczej ludzie cierpieli głód, kiedy pszenicy nie było. Owszem, pszenica jest opryskiwana kilka razy, zanim będzie się nadawała do skoszenia, i to może być przyczyna jej szkodliwości. Dietetycy powtarzają, że dieta eliminacyjna ma sens jedynie przy alergiach bądź nietrawieniu niektórych produktów, w innym wypadku może przynieść więcej szkody niż pożytku, patrz: dieta Dukana.

    Przez rok byłam z córką na diecie bezpszennej, więc mogę powiedzieć coś na ten temat. Przez ten czas nauczyłam się piec sama żytni chleb i nie jadłam niczego, co choćby obok pszenicy leżało. Nie zauważyłam poprawy zdrowia ani u siebie, ani u córki, dlatego też po roku powróciłyśmy do normalnej diety.

    I nie jest przerażające to, że rodzice dają dzieciom pełnoziarniste pieczywo. No bo co w tym przerażającego? Przerażające są włosy albo robactwo w jedzeniu, pieczywo - w żadnym wypadku :) takie "odkrycia" i wzbudzanie kontrowersji wokół normalnej codzienności służą jedynie nabiciu kasy kolejnemu znawcy tematu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam już w komentarzu wyżej, jak to było z tą pszenicą kiedyś, a jak jest dzisiaj i wcale nie miałam na myśli oprysków. Bo pryskane jest niemal wszystko, poza tym co samodzielnie wyhodujemy w ogródku.

      Życie z pszenicą czy też bez, nie wywarło na Ciebie żadnego wpływu. A mnie ciekawi, jak w rzeczywistości taka dieta sprawdziłaby się u osób cierpiących na wspomniane przeze mnie choroby ;)

      Usuń
    2. Właśnie przodkowie jedli niezmodyfikowane, nieoczyszczone pieczywo własnej produkcji na naturalnym zakwasie z nasionami i bez sztucznych dodatków (takich jak guma guar, lecytyna sojowa, aromaty ...)
      Ja mam nietolerancję na gluten i od ponad 1,5 roku nie jem produktów z glutenem, mlekiem, jajkami, orzeszkami ziemnymi, oszyszczonego (białego) ryżu i dań gotowych, Czuję się o niebo lepiej i przytyłam (miałam straszną niedowagę) :)

      Usuń
  6. Ja staram się eliminować z mojej diety produkty pszeniczne, oczywiście nie w stu procentach.
    Chleb pszenny zastąpiłem żytnim, naleśniki robię z mąką razową, a na śniadanie wcinam płatki owsiane. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że trzeba znaleźć złoty środek. Alkohol jest jednym z najgorszych narkotyków, ale pity rzadko nie wywołuje złych skutków zdrowotnych.
    Cukier jest zabójcą, sól jest zabójcą, pszenica też może być zabójcą, ale w małych ilościach nie są szkodliwe.
    Trzeba zdrowo jeść i dużo się ruszać i powinniśmy być zdrowi.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dieta w ogólnym stanie organizmu jest niesłychanie ważna i istotne jest to, aby każdą terapię traktować holistycznie. Niestety, wiąże się to z chodzeniem od lekarza do lekarza, tak jak np. odwiedzając alergologa przy alergicznych problemach ze skórą, warto jest także udać się do dermatologa.

    Odstawienie leków w wielu przypadkach to głupota. Znachor z Nowego Sącza uśmiercił w ten sposób kilku ludzi, którzy mu ślepo zaufali. Nasze wykluczenie z diety pszenicy także wiązało się z pewną desperacją, bo wszystkie metody farmaceutyczne zawiodły. Nie pomogło. Na szczęście w końcu trafiłyśmy na dobrego alergologa i problemy się skończyły.

    Jeśli ktoś faktycznie jest uczulony na pszenicę, bądź nie trawi glutenu [nie uważam, że to jest moda, sporo osób jest zwyczajnie uszulonych na gluten], taka dieta może pomóc coś osiągnąć. Jeśli chcesz poeksperymentować, to spróbuj - bez pszenicy da się normalnie funkcjonować, trzeba tylko uważnie czytać etykiety na produktach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, odstawienie totalne leków na rzecz wierzeń, czy medycyny naturalnej to totalna głupota. Szczególnie jeśli nie jest się pewnym, jaki będzie efekt. Mi bardziej chodziło o zastosowanie tej diety następująco: chory odstawia pszenicę na jakiś czas, jednocześnie wciąż zażywając leki. Po jakimś czasie życia bez pszenicy poddaje się badaniom mającym stwierdzić, czy coś się zmieniło w jego zdrowiu. To wszystko. Być może okaże się, że już nie potrzebuje leków, a może wręcz przeciwnie.

      Usuń
  9. dziadek mojego chłopaka je głównie bułki, ciasta, pierogi itd.. odkąd pamiętamy . ma już 84 lata i trzyma się dobrze :)
    ciągle mówią, że coś jest szkodliwe.. ja już nie chcę o tym słyszeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duże znaczenie mają też predyspozycje genetyczne i z tym już nie możemy dyskutować. Zależnie od ich skłonności jednemu dany składnik diety zaszkodzi i wspomoże rozwój chorób, na innym nie zrobi wrażenia. ;)

      Usuń
  10. Ze wszystkim jest tak samo. Masło zdrowe, masło szkodzi. Pszenica zdrowa, a nie jednak szkodzi. Mięso dobre, ale też nie jeść go za dużo. Myślę, że nic nie jest dla nas tak naprawdę szkodliwe, jeśli tylko jemy z umiarem ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. No tak, ale biały chleb a chleb żytni na zakwasie to zupełnie różne produkty. Moim zdaniem tytuł posta jest ciut mylący i może powodować niepotrzebne emocje. Wszystko szkodzi, cukier, sól, mleko, nawet cynamon, ale jeśli jemy z umiarem to nic nam nie grozi. Inną sprawą jest nietolerancja glutenu, ale mnie to nie dotyczy więc nadal będę zjadać bułeczki na śniadanie (ale nie codziennie, bo jem głównie chleb żytni) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pytanie, czy ten chleb żytni nie ma w swoim składzie pszenicy?

      Usuń
    2. Nie ma, bo pieczemy go sami w domu tylko z mąki żytniej :)

      Usuń
    3. To nieco zmienia postać rzeczy ;)

      Usuń
    4. Nie, nie zmienia. Od ok. 1960 roku zastąpiono prawie wszystkie zboża wersją zmodyfikowaną. Do dzisiaj nie znajdziecie już tego zboża, które jedli ludzie 50 lat temu. Jedynie co pozostało bez glutenu można znaleźć np. tutaj (pierwszy z brzegu wynik z wyszukiwarki): http://www.celiakia.pl/produkty-dozwolone

      To, że ktoś kupuje mąkę razową i mówi, że był 1 rok na diecie bezpszennej, to jakieś nieporozumienie. To nie tylko pszenica jest problemem. Jest masa innych zbóż, które też są problemem. Wiele państw w tamtych latach zleciło naukowcom stworzenie rośliny, która będzie "cudownym lekiem" na głód na świecie. I teraz mamy: nowa pszenica chyba z 10 razy większe plony i odporna na coś tam (nie pamiętam bo z głowy piszę). Resztę zbóż też spotkało to samo.

      Także opowiadanie, że przez całe tysiąclecia ludzie jedli chleb i im nie szkodził, to i teraz im nie szkodzi, jest nieporozumieniem. A to, że ktoś ma dziadka, który ma ponad 80 lat i zawsze jadł chleb też nie wnosi do dyskusji. Osoba, która początek swojego życia oparła na normalnej żywności na pewno zbudowała innej klasy organizm niż my teraz budujemy. Poza tym kiedyś ludzie nie jedli tyle GMO i sztucznych dodatków. To wszystko razem wpływa na ocenę. Nie można powiedzieć, że ktoś od 80 lat coś je i nic mu nie jest. To jest bardzo duże spłycenie tematu.

      Usuń
    5. Dziękuję za stronę i opinię. Nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele z tego co jem zawiera gluten... Podziwiam za samozaparcie i wytrwałość, ale jak widać warto :)

      Usuń
  12. A ja myślę, że nie ma sensu popadać w paranoję :) Z lekką rezerwą podchodzę do takich "kasowych sukcesów" jak wspomniana przez Ciebie książka. Nie twierdzę, że pszenica jest zdrowa, ale jak wspomniałam na początku - równowaga. Przeginanie w jedną czy w drugą stronę wcale dobre nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jem wszystko co mam pod ręką :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jem wszystko co mam pod ręką :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Odchudzałabym się, ale za bardzo kocham jedzenie. :D W sumie jako przyszła pani dietetyk powinnam propagować co zdrowe, ale uważam, że świat popada w paranoję. Człowiek musi czasem niezdrowo zjeść, żeby poczuć, że żyje. A przecież lepiej zgrzeszyć tak niż ulegać gorszym pokusom!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest dla ludzi. Gorzej, jeśli to niezdrowe jedzenie wychodzi mu później naprawdę bokiem. Ale każdy ma swój wybór i może decydować, jak chce żyć i co jeść ;)

      Usuń
  16. Przeczytałam książkę i ponad roku temu w 100% wyeliminowałam pszenicę ze swojego jadłospisu. I jako chomik doświadczalny mogę śmiało stwierdzić, że pozbyłam się wszelkich dolegliwości, jakie mnie wcześniej dopadały. Nawet nie miałam pojęcia, że to sprawka pszenicy. Dopiero potem zaczęłam łączyć ze sobą fakty. I wyszło mi, że to właśnie ona mi szkodzi. Cokolwiek każdy tu napisze, jedno jest pewne - w czasach naszych dziadków (czyli przed 1978 r.) pszenica zwykle nie szkodziła ludziom. Jednak nie każdy wie, że po tym czasie (czyli w latach 80'tych) pszenica uległa modyfikacji genetycznej, dlatego tak zmieniona pszenica jest nietolerowana i wręcz trująca dla bardzo wielu ludzi (często nieświadomych). Od tej modyfikacji upłynęło zbyt mało czasu, by ludzkie organizmy mogły przystosować się do trawienia 48-genowej pszenicy. Co innego jej poprzedniczki, jak samopsza czy płaskurka które miały po 12 i 24 białka łatwe do strawienia. Dzisiejsza wersja pszenicy jest tak "ulepszona", że nijak nie da się jej strawić, a to co nie zostaje strawione, pozostaje sobie w jelitach dla bakterii, które pożywiając się tymi resztkami produkują wzdymające nasze brzuchy gazy. To żadna apokalipsa, to zwykła reakcja organizmu na ciąg chemicznych przemian. A wiadomo, że nic w przyrodzie nie ginie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jest jest ktoś, kto przetestował na sobie wspominaną dietę :) Mogłabyś zdradzić, jakie dolegliwości ustąpiły? I czy przy "odstawianiu" pszenicy jest tak ciężko, jak opisywał to autor?

      Usuń
    2. Ja też mogę się dopisać razem z żoną. Żona jest twarda bo już od ok. 1.5 roku nie je w ogóle glutenu (chleb, bułki, makaron, mąka z glutenem, ciasta itp.) Ja podobnie ale miałem w tym czasie ok. pół roku ponowną przygodę z glutenem i wiem co wróciło. Teraz znowu jestem bez glutenu i widzę czego ponownie się pozbyłem. Dla mnie to głównie pozbycie się brzucha jak piłka (teraz bez ćwiczeń jest praktycznie płaski), denerwujących gazów, wyprysków na skórze itp. Teraz jest luz :) Ale nie podchodzimy do tego aż tak rygorystycznie i czasem zjemy pizzę albo bułkę (np. w góry). Wtedy jednak widać jak znowu wyskakują syfy na twarzy. Jednak dopóki nie wstawiam tego jako regularne pożywienie to brzuch jest w normie. Czasem większy, czasem mniejszy ale nie jest o piłka. Po prostu bezpośrednio po zjedzeniu jest lekko większy ale po paru godzinach wraca do normy :)

      Usuń
    3. Aha.. zapomniałem o odstawieniu. Trudne to jest bo nagle rezygnujesz z wielu, wielu smakołyków i dań, które uwielbiasz. Ale jak przebrniesz przez początek mąk piekielnych to potem się cieszysz :) Jednak u nas zaczęliśmy się przez to lepiej odżywiać więc nagle odkrywasz mnóstwo warzyw, owoców, bakalii, orzechów, które wcześniej były ci obojętne. Teraz sobie nie wyobrażam, że ich nie jem. Jest mniej głodny, chociaż mniej jem niż kiedyś. Praktycznie nie boli mnie głowa, a kiedyś non stop. Szybciej wracał głód, teraz powoli. Owszem są dni kiedy jest bardzo głodny ale to są rodzynki. Kiedyś takie rodzynki to były gdy nie byłem głodny :)

      Ogólnie polecamy :)

      Usuń
  17. ja się powoli zabieram do decyzji o diecie bez glutenu. u mnie to nie łatwe bo popularne zastępcze produkty sa u mnie juz na liście zakazanej między innymi ziemniak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziemniak nie jest zakazany. Trzeba go jeść ze skórką i nie jeść go codziennie. Wtedy jest OK.

      Usuń
  18. Czuję się co najmniej zszokowana, nie mówiąc o tym, że nie wyobrażam sobie życia bez tych smacznych rzeczy jak płatki :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam być szczery? Nie wyobrażam sobie życia bez pszenicy. To raz.
    W dzisiejszych czasach chyba wszystko już szkodzi... nawet to co było uznawane za niegdyś zdrowe. To dwa.
    Sądzę że jeżeli zrównoważymy spożycie pszenicy to nie będziemy musieli z niej rezygnować. To trzy.

    Jedna muffinka mniej, lub rezygnacja z pełnoziarnistego pieczywa nas nie zabiją. A jeżeli mają pomóc... czemu nie? Jednak ja bym pszenicy całkowicie z diety nie wykluczał. Nie od razu... :)

    OdpowiedzUsuń
  20. hehe ja to jem wszystko jak leci :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Pszenica to zwykła białą mąka, uboga w błonnik, bogata w cukry. Polecam mąkę żytnią, kukurydzianą (tą szczególnie dla bezglutenowców i osób z autoimmunologiczną niedoczynnością tarczycy), owies, siemię lniane, słonecznik, z tego można fajne chleby upiec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, a ten cukier w niewinnej pszenicy zwiększa stężenie glukozy u cukrzyków... Koniecznie będę musiała przetestować wspomniane mąki. Ciekawi mnie czy są zbliżone w smaku do pszenicy?

      Usuń
    2. Żytnia ma gluten. Nie mają: kukurydziana, ziemniaczana, ryżowa. A zresztą czytaj tu np. http://www.celiakia.pl/produkty-dozwolone/

      Usuń
  22. Zaskoczył mnie ten wpis, bo jak do tej pory o szkodliwości pszenicy nie słyszałam. Próbowałaś tą dietę? Wpływa ona faktycznie korzystnie na organizm? Zaciekawiło mnie to bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam tej diety. Post oparłam jedynie na informacjach, które są zawarte w książce. Jak widać po komentarzach post wzbudził wiele emocji, ale znalazły się wśród nich osoby, które korzystały z diety ;)

      Usuń
  23. Na własnym przykładzie mogę stwierdzić, że zwykłe ograniczenie pieczywa powoduje, że mój brzuch wraca do przyzwoitych rozmiarów. Piszę ogólnie "pieczywa" ponieważ sama go nie wypiekam,a trudno jest orzec, co tak naprawdę w piekarni kombinują. Niektóre wypieki są napompowane powietrzem, można zjeść bochen chleba i ciągle być głodnym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie tyczy się to bułek, które nieraz są napompowane jak balony. I masz rację, można jeść, jeść i ciągle jest się głodnym... A tyłek rośnie ;)

      Usuń
  24. o tak,coś w tym jest,ja sama jakiś czas temu nie jadłam w tygodniu chleba,tylko na weekend w nagrode bułeczkę...i efekty były widoczne !

    OdpowiedzUsuń
  25. Kilka dni temu kupiłam sobie tę książkę i jestem w trakcie czytania :) moja gastrolog od dawna mi radziła bym wykluczyła pszenicę z diety ale ciężko jest to zrobić :(
    czasami miałam okresy w których mega ograniczałam jej spożycie i faktycznie czułam się o niebo lepiej!

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Tagi

022semilac (1) 114semilac (1) 183 metry stachu (1) acerola (1) addidas (1) aerozol do gardła (1) Afryka (1) Ameryka Południowa (1) Ameryka Północna (1) ankieta (2) antyperspirant w kluce (1) asymetryczne szorty (1) azja (1) badanie (1) balsam do ciała (2) balsam do ust (1) Bałtyk (1) beta glukan z owsa (1) biedronka (1) bieganie (1) bioliq (1) bioton (1) bloker (1) blond (2) ból gardła (2) ból karku (1) ból pleców (1) brak objawów ciąży (1) bransloletka (4) bransoletka z zamka błyskawicznego (1) bransoletka z zawleczek (1) brokatowy lakier (3) Bukowy Las (1) Burda Publishing Polska (1) care&go (1) cera problemowa (2) ciało (29) ciąża (4) ciąża latem (1) cienie do powiek (1) cisza pod sercem (1) copywriter (1) copywriting (1) Czarny Staw Gąsienicowy (1) Czarny Staw pod Rysami (1) czas wolny (1) czasopisma (1) Czerwone Wierchy (1) cztery pory roku (1) czyszczenie (1) czytnik ebook (1) depilacja (1) depilacja woskiem (1) dezodorant (1) dieta bez pszenicy (1) DIY (51) długie rękawiczki (3) Dolina Kościeliska (1) Dolina Pięciu Stawów Polskich. (1) dom (3) domowe ombre (1) dowartościowywanie (1) dylematy (1) edukacja (1) efektima (4) efektywny czas dnia (2) essence (2) etui filcowe (1) etui na aparat (1) etui na inkbook (1) etui na tablet (1) etui na telefon (1) etui z filcu (1) Europa (1) everest (1) eyeliner (1) farbowanie włosów (4) felieton (84) feminizm (1) finuu (1) fit (1) FM Group (27) forum dla przyszłych mam (1) garnier (2) gdzie nosić obrączkę (1) GEHWOL med (1) Giewont (1) gorvita (9) handmade (3) head&shoulders (1) horoskopy (1) horror (1) Inkbook (1) isana (1) iwostin (1) jak działa psychika psa (1) jak pokonać bezsenność (1) jak przedłużyć (1) jak przerobić (27) jak przestać być śpiochem (1) jak ruszyć z miejsca (1) jak skrócić (1) jak skrócić spodnie (1) jak stać się pewnym siebie (1) jak uszyć (13) jak uszyć legowisko (1) jak wychować psa (1) jak zacerować spodnie (1) jak zaszyć dziure w spodniach (1) jak zaszyć dziurę w jeansach" (1) jak zdać egzamin (1) jak zmniejszyć biustonosz (1) jak zrobić legowisko dla psa (1) jedzenie (2) Jelenia Góra (1) joanna (1) jogurt naturalny z dodatkami (1) Kalatówki (1) Karb (1) Karkonosze (3) Kasprowy Wierch (1) keczup (1) kierunek studiów (2) kobieta która... (7) kokardka na włosy (1) kolczyki (1) kołnierzyk bebe (1) komin (2) komin ze swetra (3) Kondracka Przełęcz (1) Kopa Kondracka (2) korektor rozświetlający (1) koronkowa wstawka (2) korpo biurwa (1) kosmetyki do ciała (1) koszula damska (5) Kościelec (1) KPN (1) kredka do oczu (2) krem CC (1) krem do rąk (2) krem do stóp (2) krem do twarzy (3) krem pod oczy (2) krem przeciw blizom (1) krewniacy (1) książki (1) kuchnia (2) kulturalnie (1) kupujący (1) L'OREAL PARIS ELSEVE (1) lakier do paznokci (7) lakier do włosów (1) lampiony (1) legowisko dla psa (1) libster blog award (2) lifestyle (1) list do samej siebie (1) loreal (1) łagodzenie opuchnięć (1) łączenie kolorów hybryd (1) łupież (1) mahoń (1) malowanie paznokci (7) mała liczba gości na weselu (1) małe wesele (1) Małołączniak (1) Mały Kościelec (1) małżeństwo (1) manicure hybrydowy (5) marion (4) maseczka do stóp (1) maseczka do twarzy (3) maska do rąk (1) masło do ciała (1) masło fińskie (1) maść na bóle krzyżowe (1) maść na zakwasy (1) maść niedźwiedzi ząb (1) maść propolisowa (1) matowa pomadka (1) matowy lakier (1) maybelline (1) męska koszula (1) męska koszulka (1) męski sweter (1) mgiełka matująca (1) miasto 44 (1) mikroelemanty (1) million dollar lips (1) miłość od pierwszego wejrzenia (1) miodowy blond (1) mleczko do demakijażu (1) Morskie Oko (1) motywacja (1) na której dłoni nosić obrączkę (1) na którym palcu nosić obrączkę (1) naturalny złoty blond (1) nawilżanie stóp (1) neutorgena (1) niebieski french manicure (1) niedoskonałości skórne (2) niepełni (1) no-scar (1) noscar (1) nowe mieszkanie (1) obrączka (1) oceania aromatic (1) odkurzanie (1) odkurzanie dla leniwych (1) odżywka do włosów (4) olejek (1) olx (1) ombre (3) opalizujący blond (1) opowiadanie (6) Orla Perć (1) osuszacz do lakieru (1) pakowanie (1) palette (1) pantene (1) pastylki do ssania na gardło (1) paznokcie (21) pedi-spa (1) peeling do ciała (3) perfecta (1) pewność siebie (2) philips (1) piąta pora roku (1) pielęgnacja paznokci (3) pielęgnacja twarzy (1) pierwszy raz (1) pierwszy trymestr (1) planowana ciąża (1) planowanie (1) platforma wiertnicza (1) płyn do higieny intymnej (1) płyn micelarny (2) płytka do zdobienia paznokci (2) pneumovit sept (1) podgrzewacz do wosku (1) podrażnione gardło (1) podróże (15) podszywanie prześwitującego materiału (2) podświadomość (1) pomadka (2) poradniki (1) poszewka na jaśka (2) poszewki bez guzików (1) poszewki na poduszki (1) pośrednicy nieruchomości (1) powerpro aqua (1) pozytywnie (1) pozytywny egoista (1) praca (2) praca w korpo (1) prayforparis (1) projekt denko (1) przedłużanie (1) przełęcz ocalonych (1) Przełęcz pod Kopą Kondracką (2) przemoc (1) przepis (2) przepowiadanie przyszłości (1) przeróbka (18) przeróbka spódnicy (1) przeróbki (1) przesuszone dłonie (1) przyjaźń (3) przyjaźń damska (1) przyjaźń damsko męska (1) psychologia (16) puder CC (1) pumice (1) pupa (1) pytania (1) recenzja (1) recenzja filmu (24) recenzja kosmetyczna (2) recenzja książki (14) recenzje kosmetyków do ciała (1) recykling (30) relacje (1) relacje partnerskie (3) rękawiczki bez palcowe (2) rogowacenie skóry (3) rozdanie (2) rozjaśniacz w sprayu (1) rozjaśnianie (1) rozmyślenia (1) sakwa na biodra (1) Scholl (1) schwarzkopf (1) secondhand (8) sekret (1) semi hard white (1) semilac (9) seriale (1) skóra sucha (3) skóra szorstka (3) skóra tłusta (2) skóra wrażliwa (3) skromna sukienka ślubna (1) Smerczyński Staw (1) Smocza Jama (1) sny (1) sok (1) sok pomarańczowy (1) spinka do włosów (1) spodnie z dziurami (1) spodnie z koronką (1) spotkanie bloggerek (1) spódnica (1) spódnica maxi (2) spódniczka z paskiem (1) spray do gardła (1) sprzątanie (1) sprzątanie dla leniwych (1) stopy (2) streetcom (1) suche gardło (2) suche usta (3) suchy szampon do włosów (2) sweter (2) syoss (1) sypialnia (1) szampon (2) szampon koloryzujący (2) Szpiglasowa Przełęcz (1) Szrenica (1) szycie (16) ślub (4) ślub na głowie (1) Śnieżka (1) świeca zapachowa (1) świece (1) świecznik ze słoika (1) święta (1) tarka do stóp (1) Tatry (11) Tatry Wysokie (2) telewizja (1) top 5 (1) torebka (1) torebka na biodra (1) torebka nerka (1) TT hair (1) tunika (3) tusz do rzęs (2) tutorial (25) twarz (29) typy kupujących (1) urządzanie mieszkania (1) usta (1) utrata przyjaciela (1) uzależnienie od snu (1) venita (1) versatile blogger avard (1) vichy (1) walentynki (1) wax (1) wesele (1) wibo (1) wielkanoc (1) większa objętość (1) witamina C (1) witaminy (2) włosy (19) włosy wpadające (2) włosy zniszczone (3) Wodospad Kamieńczyka (1) Wrota Chałubińskiego (1) wróżbici (1) wygładzanie włosów (1) wykroje (1) wyniki (1) wzorki na paznokciach (1) z przymrużeniem oka (1) Zadni Granat (1) zaginięcia (1) zalotka do rzęs (1) Zamek Chojnik (1) zauroczenie (1) zbiór truskawek (1) Zbójeckie Skały (1) zdrowa dieta (1) zdrowie (2) ziaja (3) Zielony Staw (1) złote myśli (1) zmniejszanie żakietu (1) zmywacz do paznokci (1) zniszczone dłonie (1) zott (1) zrób to sam (1) zrób to sama (36) zwężanie spodni (1) żel do mycia twarzy (2) żel do stóp (1) żel do ust (1) żel mineralny (1) żel na opuchnięcia (1) żel na siniaki (1) żel pod prysznic (2) żona araba (1) żwyioł deepwather horizon (1) życzenia (1)