piątek, 12 września 2014

Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?

Znacie owy tytuł? Widywałam książkę kilkukrotnie w księgarniach, ale zawsze coś stało na przeszkodzie, by wspomnianą pozycję kupić i przeczytać. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Dorawałam się do wspomnianego egzemplarza w formie ebooka niczym sęp. Mimo bardzo udanego związku, w którym jestem, chciałam wyssać całą wiedzę zawartą w książce. Bo kim jest zołza? Z kim Wam się kojarzy? Mi z okrutnym, nadętym, wrednym i fałszywym babsztylem. Zatem jak można kochać zołzy!? A no można. I potwierdziło to ponoć wielu mężczyzn. Gdzie zatem jest pies pogrzebany?
Chcecie wiedzieć więcej? - zapraszam dalej :)





Sprawa zmienia kształt, gdy autorka wyjaśnia, kim wg niej jest zołza. To kobieta silna, pewna siebie, niezależna, znająca pewne sztuczki, które chętnie wykorzystuje wobec facetów. To kobieta z klasą. Nikogo nie udaje, bo nie musi. A wszystko w imię podtrzymania iskry pożądania. To nie wcale taka wredna baba... ona wie, jak ułożyć słowa i czyny, by przemówić do faceta bez zbędnego zrzędzenia.


Czytając książkę w pewnych kwestiach zgadzałam się z autorką całą sobą, w innych momentach miałam ochotę bić się tabletem po głowie lub rzucać nim po ścianach, nie dowierzając, że baba może pisać takie głupoty. Bo jak to? Skoro zależy mi na facecie na początku znajomości to mam udawać, że jest wręcz przeciwnie? Co za absurd! Ale czytałam dalej. Głównie ze względu na łatwy i humorystyczny język. Miałam też nadzieję, że w końcu dowiem się dlaczego mężczyźni kochają zołzy.

Im dalej czytałam, tym wiele spraw stawało się dla mnie jasnych... Miałyście drogie kobiety taką sytuację, gdy uganiał się za wami facet, którym nieszczególnie byłyście zainteresowane? Ja miałam. I im bardziej go olewałam, tym on bardziej się nakręcał. Im rzadziej się z nim widywałam, tym coraz bardziej za mną tęsknił, szalał. Im rzadziej odbierałam telefony, tym on bardziej się zakochiwał... Co tu dużo mówić, byłam dla niego (z niewiadomych mi wtedy powodów) ideałem kobiety. A ona dla mnie? Namolnym kolesiem, który nie za bardzo rozumiał, że mi nie zależy. Kim tak naprawdę byłam? Byłam zołzą. Niezależną, mającą swoje zainteresowania i życie, nie będącą na każde skinienie, nie pierwszą lepszą. Ale jednak ciągle miłą i uprzejmą zołzą (nie miałam serca być wredną).

Innym razem - wraz z moim coraz to większym zaangażowaniem w relacje z innym mężczyzną, coraz bardziej go traciłam, aż w końcu odchodził. Dlaczego? Przecież ja tak bardzo się starałam, tak bardzo mi na nim zależało, tak wiele rzeczy robiłam by mu dogodzić... a on? Po prostu odszedł. Byłam miłą dziewczyną, która mu się znudziła.

Znacie takie przypadki z autopsji?


Oczywiście książka nie jest instrukcją obsługi do umysłu każdego mężczyzny. Wszyscy jesteśmy różni. Ponoć kobiety uwielbiają zakupy - ja nieszczególnie, to co? Nie jestem kobietą? Jestem i to 100%. Z tym wyjątkiem, że nie lubię zakupów. Tak samo nie każde "zagranie" zołzy spodoba się każdemu mężczyźnie. Jednego będzie to kręcić, inny stwierdzi, że babie nie zależy i szkoda czasu.

Książkę napisała kobieta - to może przemawiać niekorzystnie no bo... co kobieta może wiedzieć o męskich umysłach? Ale, ale! Autorka poparła swoje słowa wielokrotnymi wywiadami z mężczyznami, doświadczeniem swoim i swoich znajomych. Coś w tym może być, prawda?

Jestem jednak zdania, że warto zapoznać się z radami autorki. Niektóre potraktować z przymrużeniem oka, inne wziąć sobie do serca. Po co? Po to żeby żyło nam się lepiej z naszymi mężczyznami, a im z nami.

Jeśli Twoje małżeństwo lub związek wisi na włosku, a nie do końca chcesz się z nim rozejść co szkodzi wypróbować metody, skoro i tak jest źle. Najwyżej metody się nie sprawdzą, nic nie tracisz, możesz tylko zyskać.
Jeśli szukasz faceta i chcesz go zatrzymać przy sobie na dłużej (pod warunkiem, że będzie Twoim "ideałem") metody zawarte w książce być może sprawią, że go oczarujesz na dłużej? Naprawdę polecam, warto poznać czyjś inny światopogląd. Człowiek uczy się w końcu przez całe życie.

A Wy? Czytałyście książkę?

P.S. Mam już kontynuację poradnika "Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy?" - na pewno przeczytam awwww <3

15 komentarzy:

  1. Zołza kojarzy mi się z wredną szmatą, bez szacunku dla ludzi, czy to kobiet, czy facetów. A poradników szczerze nie znoszę i nie mogłabym ich czytać. Bo w czym ci ludzie są lepsi, że mówią nam jak żyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy wszystkie rady zawarte w poradnikach trzeba traktować jak wyrocznie?

      Usuń
  2. Nie czytałam jej, ale wielokrotnie oglądałam na sklepowych półkach. Jeśli tylko dorwę się do niej to przeczytam z przyjemnością. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nominowałam Cię do Versatile Blogger Award, czyli "7 faktów o mnie". Zapraszam do zabawy! :)

      Usuń
  3. O, chciałabym przeczytać drugą część. Ale pierwszą uwielbiam, choć w związku nie jestem, to pomysł świetny. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. czytałam już jakiś czas temu... z ciekawości. jestem w szczęśliwym związku ;)
    zgadzam się, że wszystko zależy od faceta. dobrze, że ja nie trafiłam na takiego, który wymaga specjalnych sztuczek i tresury ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki nie czytałam. Słyszałam o tej teorii i patrząc na jedną moją znajomą... to prawda :D.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa interpretacja :) Dla mnie zołza również kojarzy się z wrednym, wyrafinowanym babskiem :D A książki nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie definicja zołzy jaka pierwsza przychodzi nam do głowy mija się z tym, co podaje nam autorka. Jednak bycie miłą zołzą naprawdę (niestety) działa. Niestety, bo gdy mi zależy, to jak mogę być taką zołzą? Więc dla mnie rady w książce są nieprzydatne, ale jakże prawdziwe! Jak to dobrze, że istnieją jeszcze mężczyźni, którzy nie kochają zołzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z opisu wynika, że jestem zołzą dla swojego faceta i nie zawsze w dobrym słowa tego znaczeniu ;-) Książkę chętnie bym przeczytała, jako ciekawostkę, czasem dobrze jest sięgnąć po coś lżejszego czy humorystycznego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli znajdują się wyjątki od reguły :D

      Usuń
  9. Masz rację, trochę naciągane, ale pewnie coś w tym jest. Jestem poniekąd zołzowata i daję radę :D Nie dla każdego oczywiście, ale zdarza mi się ;) Kurczę w wolnej chwili sięgnę po tą książkę z miłą chęcią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam, warto :D choćby do zaspokojenia własnej ciekawości :D

      Usuń
  10. Niedawno czytałam, to bardzo lekka lekturka na dwa wieczory. Albo do autobusu. Dla mnie momentami było nudno i o tym samym, może dlatego że z natury jestem nieco zołzowata. Najciekawsze są przykłady ;) Chętnie przejrzę drugą część, może tam znajdę coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *