wtorek, 14 października 2014

Moja przygoda z ombre hair. Czyli jak poradzić sobie z nieudanym ombre?

Dzisiejszy post mam nadzieję, że będzie otuchą dla tych, którym ombre po prostu nie wyszło albo są osobami, które przechodzą z blondu na naturalny kolor włosów. Pomoże Wam zamazać tą różnicę brzydkiego odrostu tak, aby wyglądało to na efektowne ombre. Posiadaczką ombre jestem już od ponad miesiąca i tak dobrze mi z tym faktem, że postanowiłam się w końcu moimi perypetiami z Wami podzielić. Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam :)


Nigdy nie miałam rozjaśnianych włosów, nigdy nie odważyłam się aby stać się typową blondynką, ale ombre... hmm czemu nie? To nic, że wyszło z mody. Przecież nigdy go nie miałam i chcę spróbować. Przeglądając internet w poszukiwaniu porad jak rozjaśnić delikatnie włosy, natrafiłam na spray rozjaśniający Joanny. Niedrogi, a ponoć skuteczny. Nie mogłam go nigdzie znaleźć :( Mogłam go kupić w sklepie internetowym firmy Joanna, ale z przesyłką wyszłoby mi jakieś 20 zł. A za tą cenę mogłam mieć dwa rozjaśniacze. No cóż, odczekałam aż zejdzie mi z włosów mahoniowa szamponetka, o której pisałam TUTAJ (a czekałam na to aż 7 tygodni!!). W międzyczasie obejrzałam tony filmików na youtube, przeczytałam mase porad na blogach i stronach interentowych, i stwierdziłam, że przecież ja też umiem zrobić sobie ombre hair. Fryzjerom nie ufam, wolałam poeksperymentować sama. Ruszyłam na poszukiwania rozjaśniacza (taki był mój cel). Będąc w Dayli, była akurat promocja farb Palette E210 super jasny blond. Z 16 zł na 9 zł. Wzięłam jasny blond z aktywatorem rozjaśniania. I przystąpiłam do działania.

 Farbę podzieliłam na dwa razy, bo stwierdziłam, że całe opakowanie to chyba będzie zbyt wiele. Akurat producent przewidział takie rozwiązanie i na aktywatorze wyznaczył gdzie jest mniej więcej połowa. Dodał dwie saszeki proszku rozjaśniającego, a tubkę z farbą nie problem było podzielić na pół.
I o tyle, o ile przy pierwszym farbowaniu byłam delikatna i uważałam, to przy drugim dałam ciała na całej linii...

Przy pierwszym farbowaniu nałożyłam miksturę na końcówki, odczekałam 10 minut i położyłam farbę na wyższe partie, uważnie rozcierając, tak aby nie powstały zacieki, jakieś brzydkie krechy. Całość spłukałam po 35 minutach. Producent radził, aby farbę spłukać po 30-45 min. Czyli na końcówkach farba była 35 minut, a na wyższej partii 25 minut. Gdybym potrzymała farbę jeszcze przez 10 minut efekt byłby zadowalający. I to pół opakowania wystarczałoby w zupełności. Niestety obawiałam się efektu platny, że za mocno mi rozjaśni, że zamiast ombre będę miała gigantyczne odrosty itd.. Umyłam głowę i otrzymałam bardzo delikatne ombre. Po pierwsze za nisko (blond były tylko końcówki), po drugie było prawie że niezauważalne.
Odczekałam dwa dni i postanowiłam poprawić moje ombre z użyciem pozostałości opakowania Palette. Wyciskając wszystko do miseczki było mi jakoś tej farby mało, za mało... Pomyślałam sobie, że pewnie kolor chwyci tylko delikatnie i nie ma co się szczypać. Całość trzymałam na włosach 45 minut.  Nie robiłam delikatnych rozsmarowanych przejść, nie czekałam 10 minut pomiędzy nałożeniem farby na jedną długością włosów, a drugą. Bo przecież taka ilość farby na tyle włosów, to raczej nie ma szans się udać. I takie myślenie to był okropny błąd, nigdy go nie popełniajcie!

Rozjaśniło mi włosy i to konkretnie. Nie było przejścia ombre... Wyglądało to tak, jakbym miała odrosty. Czyli efekt, którego tak bardzo chciałam uniknąć. Tym razem rozjaśniłam zbyt wysoko. Było źle, szczególnie, gdy miałam rozpuszczone włosy. Efekt znikał, gdy zaplotłam warkocz, zrobiłam kok lub związałam gumką. Wtedy było znośnie. Nie wiedziałam co mam zrobić, przecież często chodzę w rozpuszczonych włosach. Kolejne farbowanie?! Tego moje włosy nie zniosą..

Efekty po drugim farbowaniu:

Przeczytałam mase tematów na forach, w których dziewczyny prosiły o pomoc co zrobić ze spapranym ombre przez... fryzjerkę. Zapłaciły 100 zł, 200 zł i nie raz więcej za podobny efekt do mojego. Porada była jedna - idź do fryzjera. Autorki tematów na forach, składały reklamacje i sprawa się wyjaśniała. A ja co miałam zrobić? Miałam wyjście, aby poczekać tak z pół roku, aż włosy odrosną i wtedy znów spróbować delikatnie rozjaśnić, żeby zamazać tą brzydką linię przejścia z jednego koloru na drugi. Ale ludzie! To jest, aż pół roku! Nigdzie nie znalazłam porad, jak naprawić brzydkie ombre, co teraz zrobić? Jak żyć panie premierze...

Znów uruchomiłam wyszukiwarkę i szukałam domowych sposób na przyciemnienie włosów. Jest ich naprawdę sporo nawet nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić. Są to płukanki głównie ziołowe. Mnie najbardziej zainteresowały te z kawy. Niestety dwie kuracje nie przyciemnyły moich włosów, a ja nie miałam siły i cierpliwości by znów bawić się z mieszanką. Nie wytrzymałam i kupiłam kolejną farbę. Tym razem padło na Marion 691 naturalny blond.

Użyłam farby naprawdę niewiele, najwięcej i najdłużej trzymałam w miejscach, gdzie powstały owe brzydkie "odrosty ombre". I to w końcu było to, czego oczekiwałam! Zamazało tą brzydką różnicę, farba delikatnie przyciemniła niechciane pasma zbyt jasnych kolorów, pojawiło się nieco bardziej płynne przejście. Co do samego produktu nie mam zastrzeżeń - producent dołącza do opakowania buteleczkę z aplikatorem i rękawiczki. Znacznie ułatwia to farbowanie.

Zapach pozostawia wiele do życzenia w obu przypadkach. Niestety są to farby, nie zdarza im się pachnieć i nie taka jest ich rola ;)

Jeżeli chodzi o sam wpływ farby Palette czy też Marion na moje włosy - owszem, stały się lekko suche, trochę bardziej sianowate (w końcu to rozjaśniane i farbowanie hello!), ale generalnie jakiegoś wielkiego zniszczenia moje włosy nie odczuły. Myślałam, że będzie gorzej. Masa odżywki, podcięte końcówki i jako tako sprawa rozchodzi się bez echa zniszczenia.



Dla mnie to było jedyne wyjście, by poprawić ombre. Jest świetnie. Dobrze czuję się w takich włosach i mimo perypetii nie żałuję decyzji. Polecam!

12 komentarzy:

  1. Bardzo ładnie i naturalnie... podoba mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Efekt końcowy - Super!!!
    www.antymarka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wygląda efekt końcowy. :)
    Ja miałam ombre jakieś dwa lata temu... cóż... wyszło tragicznie. Teraz jak tylko będę chciała coś takiego zrobić z włosami to pójdę do fryzjera... Powrót do normalności moich włosów trwał 1,5roku... Nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz bardzo ładne włosy :) Ja tylko rozjaśniałam na długości.

    OdpowiedzUsuń
  5. masz piękne włosy :) efekt końcowy bardzo fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie chciałam się bawić w ombre - szkoda mi było włosów, a po lecie i bez farby mam jaśniejsze końcówki włosów od słońca ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny efekt osiągnęłaś :)

    Co powiesz na wzajemną obserwację ? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie, jest lepiej ;) Z farbą jednak zawsze trzeba uważać, a kolor z opakowania uzyska może 10% farbujących... No ale nic, grunt, że udało się uratować włosy. Ja po nieudanym rozjaśnianiu czekałam ponad rok czasu, by odrosły i ścięłam za ucho, ale w przypadku twoich ślicznych długich włosów, to by była zbrodnia ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem pod wrażeniem ;) Aczkolwiek ja już zrezygnowałam z farb chemicznych całkowicie.

    OdpowiedzUsuń
  10. w zeszłym roku sobie zrobiłam sama ombre. związałam włosy w kitkę i pomazałam rozjaśniaczem. a miałam włosy ciemnobrązowe. ombre wyszło rude, baaardzo ciekawy efekt i byłam zadowolona naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie wyglądają ombre na włosach, sama lubię takie rozjaśnienie końcówek, świetnie się czuję w czymś takim. Sama chcę kiedyś zrobić sobie takie bardzo jaskrawe jak na przykład niebieskie czy płomienno czerwone, może się kiedyś odważę. Sama robię tak na szybko http://www.open-youweb.com/jak-zrobic-ombre-hair/ u siebie. Ale wiadomo że dobrze poznawać nowe sposoby za co pięknie dziękuję za ten wpis.

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *