czwartek, 31 grudnia 2015

Co wydarzyło się u mnie w 2015 roku? I co planuję w 2016?


Podsumowań naszedł czas. Koniec roku zbliża się nieubłaganie, a ja chciałabym przystanąć i podkreślić grubą kreską to, co było.

2015 - rok zderzenia z rzeczywistością.

Dojrzałam do ważnej decyzji, którą odwlekałam od kilku lat i rzuciłam studia. Z perspektywy czasy doszłam do wniosku, że nie mogłam postąpić lepiej. Cieszę się, że każdego dnia doceniam swój wybór coraz bardziej. Odetchnęłam i wpadłam w wir dorosłości. Gdzieś się pogubiłam i nagle zabrakło mi czas na bloggowanie. W ciągu roku pracowałam w 6 miejscach (!) i pisałam, co warto zrobić z pracą, której się nienawidzi. Będąc dzieckiem napatrzałam się wystarczająco bardzo na dorosłych, którzy chodzili do pracy z grymasem na twarzy, a wracali z jeszcze większą frustracją. Przekonałam się na własnej skórze, jak to jest wykonywać obowiązki, które nie tylko stresują, nudzą, ale po prostu się ich nienawidzi. Udało mi się też znaleźć pracę, która szczytem marzeń może nie jest, ale... przynajmniej nie spędza mi snu z powiek, nie odbiera chęci do życia, a nawet pozwala marzyć i wierzyć w lepsze jutro. Dość często nawet udaje mi się wracać do domu z uśmiechem na twarzy. A to już spory progres.

Pisałam też, jak bloggowanie zmieniło moje życie. Doceniłam jeszcze bardziej swoją pasję - pisanie i szycie. Dlatego rozwinęłam zakładkę FELIETONY i powstał nowy cykl na blogu "Kobieta, która...".

Spędziłam cudowne kilkanaście dni w Tatrach, pobytu nie opisałam niestety na blogu, ale myślę, że wszystko przed nami. Chętnie powspominam moje tatrzańskie podróże i podzielę się z Wami wrażeniami.

A jak było z Waszej strony? 

W ciągu roku odwiedziło mnie 13 659 unikalnych użytkowników, a 20% z Was to moi stali czytelnicy, co cieszy mnie ogromnie. Wciąż trafialiście na mój blog wyszukując przeróbek ubrań, dlatego top 10 postów najczęściej wyświetlanych w minionym roku to:

Jak estetycznie zmniejszyć rozmiar biustonosza? DIY

Jak zmniejszyć żakiet? Z rozmiaru 42 na 38. DIY.

Jak przerobić za dużą damską koszulę na elegancką bluzkę?

Jak przerobić męską koszulę na modną tunikę?

Ze starego swetra zrób komin, rękawiczki i czapkę! DIY

 Ku mojej uciesze doceniliście moje zeszłoroczne starania z ombre:

Moja przygoda z ombre hair. Czyli jak poradzić sobie z nieudanym ombre?

i kosmetyczne perypetie z szamponetką do włosów:

Szampon koloryzujący MARION 64 orzechowy brąz.

 a także paznokciowe kombinacje

Matowy lakier na paznokciach. DIY.

Chętnie czytaliście również nowy projekt:

Kobieta, która... chciała mieć bogatego męża.

Chcieliście też wiedzieć, czego sobie życzę za 10 lat...

List do samej siebie - przeczytam go za 10 lat.


Czego pragnę od 2106 roku?

Samodyscypliny. Większej motywacji i rozwijania swoich pasji. Chcę pisać jeszcze więcej, jeszcze więcej dzielić się z Wami moimi odczuciami i "wynalazkami" z dziedziny DIY. Mam jeszcze wiele innych planów, ale sądzę, że w trakcie ich realizacji sami je odkryjecie. Oby ten przyszły rok był jeszcze bardziej pozytywny od poprzedniego. Trzymajcie kciuki i bądźcie ze mną! :)

Życzę Wam wielu miłych zdarzeń w nadchodzącym roku. Samych przyjemności, zdrowia i realizacji wszystkich postanowień. Pamiętajcie o marzeniach - one się spełniają! Do siego roku! ;))

poniedziałek, 28 grudnia 2015

A Ty jakie masz plany na sylwestra? #sylwesterwedwoje


Już niebawem zapuka do nas dzień, w którym nie wypada być samemu. Nie wypada też kłaść się wcześniej spać, nie pić, ani nie imprezować. Nie wypada traktować go jak zwykły dzień w roku, tylko szaleć i bawić się, aż do utraty tchu. Tańczyć, śpiewać, pić, jeść i jeszcze raz pić. A o północy koniecznie odpalić, jak najwięcej petard i cieszyć się, bo każde nieznane to szansa na lepszy czas. O czym, albo o kim mowa? Sylwester proszę państwa. Dziś przedstawię Wam, jakie mamy plany... :)

We dwoje.

We dwoje będziemy aż do godziny około 22. Mamy cały dzień dla siebie. Po roku pełnym zawirowań nareszcie możemy odetchnąć. Wieczór będzie obfitował w pizzę domowej roboty, przepyszne sałatki, koreczki i zimne przekąski. A także limonkowe drinki, koniecznie z palmami i słomkami. W tle będą tliły się świece, a obok będzie grała muzyka. Stawiamy na pełen spontan. By tego dnia naprawdę odpocząć, zrelaksować się i być z dala od głośnych przygotowań, stresów, czy niepotrzebnych nerwów.

A później już tylko zabawa...

Później po wspólnym wieczorze dołączamy na Stary Rynek do grona znajomych, by bawić się wspólnie i odliczać minuty starego roku, który tak wiele pozmieniał w moim życiu. Będziemy mieć wszystko. I czas dla siebie, i czas dla znajomych. A później będą już tylko plany, na temat tego co zmienić i jak ulepszyć nowy nadchodzący rok... :)

A Wy jakie macie plany na nadchodzący Sylwester? Stawiacie na huczną zabawę, czy kameralną imprezę? :)
 

wtorek, 15 grudnia 2015

Everest (2015), czyli o tym, że "ostatnie słowo zawsze należy do góry".


Wiecie, że jestem miłośniczką gór. Wiecie, też za co kocham góry. Mont Everest to miejsce, które jest poza zasięgiem moich oczekiwań, czy nawet marzeń. Ale każdy widok gór chwyta mnie za serce. Szczególnie, jeśli owe góry to dach świata, a akcja toczy się na dużym ekranie. Nie mogłam tego nie zobaczyć. I tak samo nie mogę nie podzielić się z Wami swoimi odczuciami :)

Bohaterowie to różni ludzie, o różnych doświadczeniach i ambicjach. Łączy ich jedno, to wspólna pasja i miłość do gór. To chęć dotarcia tam, gdzie udaje się dotrzeć tylko nielicznym. To miłość do adrenaliny, pokora dla żywiołu i próba udowodnienia sobie i innym, że są i potrafią.

Nie ukrywam, że wybierając się na film - bardziej kierowała mną chęć napawania się pięknymi widokami, niż śledzenie historii bohaterów. Ale siłą rzeczy zostałam wplątana w ich trud podejścia na szczyt. Razem z nimi przeżywałam radość i wielki lęk o ich życie. Tym bardziej, że historia została oparta na faktach nie mogę wyjść z podziwu i uznania dla ich odwagi. Oczami widziałam piękno gór, a na ciele gęsia skórka pokazywała respekt przed potęgą i siłą natury.

W imię pasji ryzykują życiem.

To, co robią ludzie pokroju filmowych bohaterów to coś, co niejednokrotnie jest poparte wieloletnimi ćwiczeniami, przygotowaniami i determinacją. Niektórzy nie marzą o niczym innym, niż o tym, by stanąć na najwyższym szczycie świata. Ryzykują wszystkim co mają, w imię pasji, która sprawia, że żyją. Choroba wysokościowa niejednokrotnie odbiera śmiałkom rozum i zmusza do rezygnacji. Czasem przypłacają nie tylko niespełnionymi marzeniami, ale tak, jak i niektórzy bohaterzy filmu - swoim  życiem. Osierocają dzieci, zostawiają najbliższych. Ale umierają w miejscu, które kochają najbardziej. Góry pochłonęły już wielu (nie)winnych ludzi.



Góry nie wybaczają.

Nawet niższe pasma górskie śledzą każdy krok turystów i nie lekceważą żadnego popełnionego błędu. Szczególnie na wysokości kilku tysięcy metrów nie ma miejsca na żadną pomyłkę. Ludzkie słabości niejednokrotnie biorą górę... Czasem przez głupotę, a czasem przez chęć niesienia pomocy innym, zamiast jednego istnienia giną dwa lub więcej.

Film to mieszanka wybuchowa. Znajdziemy w nim cały wachlarz emocji. Akcja wciska w fotel, wyciska łzy i dusi w klatce piersiowej... A później śni się po nocach i nie pozwala o sobie zapomnieć. Zmusza do refleksji, pokazuje miejsca, o których nie mamy zielonego pojęcia i każde doceniać, i jeszcze raz doceniać.

Polecam każdemu, nawet temu, kto gór nie lubi...

Źródło zdjęć: filmweb.pl

sobota, 12 grudnia 2015

Jak skrócić spodnie? Jak skrócić jeansy zachowując oryginalny szew? DIY


Rzadko udawało mi się kupić spodnie idealnie dopasowane długością nogawek do mojego wzrostu. Najczęściej były po prostu zbyt długie. Tak samo było i w tym przypadku. Spodnie nabyte w sh za 5 zł. Kilka chwil fajnej zabawy i ze zbyt długich spodni, otrzymałam idealne jeansy :) Pokażę Wam krok po kroku pewną metodę. Pewnie przez niektórych z Was jest już doskonale znaną, bowiem to nie jest mój autorski pomysł. Sposób sprawdza się przy spodniach za długich o około 5-10 cm. Dzięki temu możemy zachować oryginalny szew, a spodnie nie różnią się zbyt wiele od tych ze sklepowej półki. Ciekawi?

Krok 1.
Sprawdzamy ile musimy skrócić nogawki. Najlepiej jest ubrać spodnie i na butach, w których najczęściej chodzimy ustalić o ile należy zmniejszyć długość. Chwytamy kawałek materiału i dopinamy do brzegów jeansów. Całość upinamy szpilkami.





Krok 2. 
Przewracamy spodnie na lewą stronę i staramy się by w obu nogawkach podwinięcie było takie samo.




Krok 3.
Szyjemy! Chciałam otrzymać dwa szwy - jeden oryginalny, drugi równoległy. W tym celu szyłam tuż przy samym brzegu podwiniętego materiału



Krok 4.
Cieszymy się nowymi spodniami! Tak wyglądają po skończonej pracy - prawa i lewa strona :)


 
I to by było na tyle. W końcu udało mi się znaleźć kącik do szybkiego uporania się ze zbyt długimi spodniami. Na zdjęciach różnice są subtelne, w rzeczywistości długość była zdecydowanie zbyt duża.



 Skorzystacie z przedstawionego pomysłu? :)

wtorek, 8 grudnia 2015

Jak bloggowanie zmieniło moje życie?


Blogguję od 2013 roku z małymi przerwami. Przestawałam, bo przyczyny były różne. Raz totalna dezorganizacja i wynikający z niej brak czasu, innym razem spadek motywacji, a czasami nawet charakter pracy, którą wykonywałam był przeszkodą. Ale cały czas sercem byłam przy blogu. Co mi dały te dwa lata? Jak zmieniły moje życie? Czy stałam się inną osobą, niż tą Networkerką, która zrodziła się w sieci?

Widzę, że lepiej piszę.
Porównując posty z moich początków bloggowych z aktualnymi, widzę u siebie spory postęp. I nie, nie rumienię się pisząc te słowa. Nie jestem też samochwałą. Tak, jak kiedyś wiedziałam, że czasem potrafię coś tam lepiej naskrobać, tak teraz o wiele łatwiej przychodzi mi wyrażanie własnych myśli. Pisząc, czuję, że żyję. Trening czyni mistrza. Co dla mnie najważniejsze, odkąd staram się, by publikować w miarę regularnie - pomysły na posty nasuwają mi się same. Czasem aż nie mogę wytrzymać, by jakiegoś wydarzenia nie ubrać w słowa i nie podzielić się z Wami. Dlatego też powstała zakładka FELIETONY i nowy cykl na blogu: Kobieta, która...

Mam coś swojego.
Nie ukrywam, że blog stał się elementarną częścią mojego życia. Chciałabym żeby stał się też moim sposobem na życie. Albo żeby chociaż wciąż pomagał mi rozwijać swoje pióro :) Fajnie jest pisać i widzieć odzew czytelników. Fajnie jest czuć Wasze uznanie, fajnie jest śledzić Wasze blogi. Fajnie jest być częścią tej społeczności! Niestety mimo moich ogromnych chęci, nigdy nie udało mi się wziąć udziału w spotkaniu bloggerów. Jeśli będziecie wiedzieć o organizacji takowego eventu w Poznaniu - dajcie znać!

Więcej tworzę.
Przy blogu mam większą motywację do twórczości własnej. Więcej piszę, więcej szyję (chociaż ostatnio z tym jest ciężko. Muszę zorganizować na stałe swój kącik do szycia. Bo ciuchy i pomysły na przeróbki piętrzą się w komodzie i notesie, a praca nie idzie na przód!). Chętniej też się pomysłami z Wami dzielę.

Blog to takie swoiste koło napędowe. Życzę sobie, by nigdy nie przestało się kręcić. #Bloggowanie jest fajne!

A Wam, co dało bloggowanie? :)

sobota, 5 grudnia 2015

List do samej siebie - przeczytam go za 10 lat.


Kilka dni temu obchodziłam 24 urodziny. Zwykła domówka, na którą zaproszeni byli znajomi przekształciła się ku mojej niewiedzy w imprezę urodzinową. Nigdy nie pisałam listu do samej siebie, ale w wieku 14 lat wiedziałam, gdzie powinnam być w wieku 24. Nigdy tego nie spisałam, a szkoda, bo tylko częściowo pamiętam to, co sobie zaplanowałam. Dziś nie popełniam tego błędu. A nawet więcej! Podzielę się z Wami takowym listem i zachęcam Was do sporządzenia własnego ;)

Droga Networkerko!
Piszę do Ciebie ja, dziewczyna, która kilka dni temu zdmuchiwała na torcie 24 świeczki. Wiem, że ten list przeczytasz dopiero za 10 lat i pewnie będziesz rumienić się na każde napisane tutaj słowo. Chciałabym ci dziś coś przekazać. Mam wobec ciebie wiele planów i nadziei, i mam nadzieje, że żadnego z nich nie zmarnowałaś!

Dzisiaj pewnie już jesteś 34-letnią kobietą z dwójką dzieci, z tym samym, od 9 lat wspaniałym mężem. Masz psa i włochatą świnkę morską. Mieszkasz w małym domku z ogródkiem na obrzeżach miasta. Jesteś nie tylko szczęśliwą matką na pełen etat, ale pisarką mającą na swoim koncie przynajmniej dwie powieści! I blogerką, mającą stałych czytelników. Od czasu do czasu zajmujesz się profesjonalną fotografią. Ciągle używasz maszyny do szycia i przerabiasz ubrania. Cieszysz się życiem. Wakacje spędziłaś nie tylko w słowackich Tatrach, szwajcarskich Alpach, ale i stąpałaś po norweskich Fiordach. Wiesz dokąd zmierzasz, masz ciągle nowe cele, nie brakuje ci optymizmu, ani radości z życia. Ciągle masz ten głupkowaty humor, którym czasami potrafisz rozbroić ludzi. Nie boisz się zmian, czekasz na nowe wyzwania. 34 to jeszcze nawet nie połowa Twojego życia! Pomyśl, ile jeszcze przed Tobą wspaniałych chwil, ile miejsc do zobaczenia. Zmarszczek nie licz, bo pewnie nie ma sensu. Mam nadzieję, że dbasz o siebie o tyle, by nie musieć być wiecznie na diecie cud! Pamiętaj! Jesteś silna i możesz wszystko!

 To taki swoisty plan na przyszłe 10 lat. Mam nadzieję, że będzie na mnie działał motywująco :)
Co sądzicie o takim pomyśle? :)

wtorek, 1 grudnia 2015

Kobieta, która... była tylko altetnatywą.


Anita poznała Tomasza w najmniej odpowiednim momencie swojego życia. Chociaż wtedy była pewna, że wreszcie los się do niej uśmiechnął. Bo jej małżeństwo z Darkiem przeżywało kryzys. Ich drogi rozbiegły się w totalnie różne strony. 27-latka pragnęła po prostu gorącego uczucia i męskich ramion, które będą jej opoką w trudne dni. 

Gdzieś zgubili swoją radość życia i nić porozumienia.

Nic nie było takie samo, jak sprzed trzech laty, kiedy to Darek oświadczył się 24-letniej wówczas Anicie. Była zakochana, szczęśliwa, z głową pełną marzeń i planów. A później wkradła się szara rzeczywistość. Wspólnie spędzane romantyczne wieczory ustąpiły miejsca cichym dniom. Wspólne wyjazdy, zamieniły się w samotne, służbowe delegacje. Mijanie w drzwiach, brak wspólnych tematów, różne plany, brak rozmów... Aż pewnego dnia do biura, w którym pracowała kobieta przyszedł Tomasz. Oboje byli w pracy. Ona była księgową, on naprawiał fax w jej gabinecie.

Zaczęło się całkiem banalnie. 

W życiu Anity, mimo kryzysu nie liczył się żaden inny facet, niż Darek. Było między nimi źle, ale chciała ratować ich małżeństwo. Tego felernego dnia od słowa do słowa przegadała z Tomkiem dwie godziny. Potraktowała go, jak po prostu fajnego faceta. Nigdy z nikim tak dobrze jej się nie rozmawiało. No, poza Darkiem, ale kiedy to było? Pytała samą siebie, co się stało z jej ukochanym... Tomek nie tylko sprawnie naprawił fax, umiał rozmawiać z nią jak stary przyjaciel, ale patrzył na nią nieco inaczej. Czasem miała wrażenie, że nikt nigdy tak na nią nie patrzył, jak on. Przyjemną pogawędkę przerwało kolejne zlecenie Tomasza. Nie zostawili do siebie żadnych kontaktów. Anita nie chciała kusić losu, przecież była mężatką. Na kawie z przyjaciółką kobieta wspomniała rozmowę z nowo poznanym mężczyzną z rumieńcem na twarzy. - Dziewczyno, w końcu rozkwitasz! - Komentowała zwierzenia Danka. Na co Anita odpowiedziała machnięciem ręką z lekkim uśmiechem mówiąc, że przecież nie zamierza rezygnować z Darka, a Tomek to tylko znajomy.

Tomek nie odpuścił.

Anita nie chciała wyjść z jego głowy. Obrączka na jej palcu początkowo wystraszyła mężczyznę, ale później postanowił zaryzykować. Na stronie firmy, w której pracowała dziewczyna znalazł jej maila. Naskrobał kilka zdań. W końcu przekonał ją, by umówili się razem na kawę. Jedną, drugą, trzecią, aż Anita poczuła, że ma przyjaciela. Nawet więcej, już prawie zaczęła wierzyć w przyjaźń damsko-męską, gdyby nie to spojrzenie Tomasza. Czasem wpatrywał się w nią, jak w obrazek, prawił komplementy, służył ramieniem i pocieszeniem. Był wtedy, kiedy Anita go potrzebowała. Znał doskonale sytuację jej małżeństwa. Nie był nachalny, stał cierpliwie obok i pozwolił, by los toczył się własnym torem. To Anita pierwsza go pocałowała. Facet wiedział, jak ją w sobie rozkochać. Słuchał jej problemów i wyciągał wnioski. 



Anita myślała, że złapała Boga za nogi.

Bała się rozwodu. Szczególnie wtedy, że gdy wdała się w romans z Tomkiem, Darek zaczął się zmieniać i troszczyć o nią nieco bardziej. Ale dziewczyna już nie chciała niczego naprawiać, chciała postawić całe swoje życie na jedną kartę i już miała wyprowadzać się do Tomka, gdy on nagle stwierdził, że jednak się pomylił i wrócił do swojej byłej narzeczonej. Zdumiona kobieta nie wiedziała, czy to koszmar, czy mało śmieszny żart. Tak z dnia na dzień zmienił zdanie. A właściwie tuż po tym, jak Anita miała być już tylko jego.

Szukał odskoczni.

Tomek tak naprawdę poznając Anitę był w tak samo patowej sytuacji, jak ona. Po wieloletnim związku wspólnie z Aśką uznali, że muszą się na jakiś czas rozstać. Mężczyzna początkowo chciał się z dziewczyną tylko przyjaźnić, bo poza wspaniałą urodą, Anita była całkiem fajną babeczką, ale z czasem postanowił ją uwieść. Wiedział co robi. Potem jednak przyzwyczajenia i tęsknota wygrały. Anita nie była Aśką z dawnych lat, której szukał Tomek. Zrozumiał to w dniu, w którym Anita była gotowa, by zostawić męża. W dodatku było jeszcze dziecko Tomka - przecież Aśka nie mogła wychowywać go sama.

Była tylko alternatywą.

- Było fajnie, zabawił się z inną, zatęsknił za byłą i wrócił do niej. - Szlochała w ramionach Danki, Anita. Chciała ukryć przed Darkiem zdradę. Żyła z nim przez kolejne pół roku, ale nie wszystko da się zatuszować. Ich wspólni znajomi wiedzieli o romansie kobiety. Podczas imprezy między jednym, a drugim kieliszkiem, kolega Darka wszystko mu opowiedział. Nie mógł znieść faktu, że przyjaciel wciąż jest okłamywany. Darek nie umiał wybaczyć zdrady, ich małżeństwo rozpadło się na dobre. A kobieta została sama. Dziś z goryczą w ustach wspomina swoje nieudane małżeństwo. I głupotę, że zamiast ratować związek wolała wciągnąć się w romans... A przecież nie wiedziała w co się pakuje.

Kobieta, która... to nowy cykl na blogu. Będę umieszczała historie wielu kobiet. Te zasłyszane, podsłuchane, wymyślone, podejrzane. Postaram się Was szokować, zaskakiwać, bawić i dziwić. Jeśli znasz historię kobiety, którą chciałabyś/łbyś się z nami, bloggerami podzielić koniecznie napisz na networkerka@gmail.com Czekam nie tylko na opowiadania, ale i kilku zdaniowe streszczenia, i inspiracje. :) 

wtorek, 24 listopada 2015

To nie cel jest tym, czego szukasz, to droga, którą podążasz ku celu...


Masz przed sobą cel, który oświeca ci drogę, niczym latarnia morska zbłąkanemu statkowi. Wiesz dokąd i po co zmierzasz. Pniesz się po schodkach swoich możliwości wyżej i wyżej. Czasem upadasz, jeszcze częściej się podnosisz i uczysz na swoich błędach. Z każdym krokiem jesteś coraz mądrzejszy, aż w końcu dochodzisz do celu. Dostajesz wszystko to, czego bardzo pragnąłeś, o co walczyłeś przez kilka ostatnich lat. Co czujesz? Powiedz to głośno.

Radość.
Bo wiesz, że wszystko co masz, jest Twoją zasługą. Bo masz wspomnienia z drogi, która nie zawsze była prosta. Skosy i zakosy, niczym na górskim szlaku nie raz wyciskały z ciebie pot i łzy. Teraz siedzisz i uśmiechasz się, bo wiesz, że było warto. Niezłomna wiara, wiedza i chęć ciągłego uczenia się zaprowadziły cię do TEGO miejsca. Wiesz, że nic nie dzieje się przez przypadek.

Niedosyt.
Przez pierwszych kilka, nawet dłuższych chwil czujesz się wspaniale. Rozpiera cię duma, niemal jakbyś odbierał złoty medal na olimpiadzie. Bo to medal wywalczony i zasłużony. Pokonałeś swoje słabości, siebie i dostałeś wszystko to, o co walczyłeś od lat. Marzenia się spełniają. Gdy emocje już opadły, pozostał niedosyt. Bo pięknie miało być zawsze. A nawet piękno czasem się nudzi. Rutyna wkradła się do twojego życia i to, o co kiedyś walczyłeś z krwią w ustach, dziś jest codziennością. Powoli przestajesz dostrzegać blaski swojego osiągnięcia. Czasem na spotkaniu u znajomych, ktoś przypomni ci, że osiągnąłeś wiele. Ale to wywoła tylko kilkuminutowy uśmiech, bardziej na wspomnienie twoich starań, niż tego, co masz.


Życie to ciągła droga. 
Cele są tylko przystankami. Nie możesz przestać gonić króliczka, bo życie traci smaczek. Złapiesz jedno, złap oddech i rzuć sobie nowe wyzwanie. Wiesz przecież, że dasz rade, że jesteś silny, że stać cię na wiele więcej. Możesz mieć wszystko to, co tylko zechcesz. 

Górscy turyści wiedzą, które chwile są najpiękniejsze. To nie widok ze szczytu góry, który zapiera dech w piersiach. Nie powiew wiatru i radości. Ale droga, którą przebyli, by wejść na skałkę, na której właśnie popijają herbatkę z termosu patrząc na kolegów ze szlaku, którzy dopiero się wspinają. Szczyt to tylko wisienka na torcie, która rozpływa się w ustach i sprawia, że całość ma tą kropę nad i. 

Nigdy się nie poddawaj i walcz, o to, co twoje. Rzucaj i podejmuj wyzwania. Weź się, w garść, bo nigdy nie będziesz wielki.

A Ty o co dziś walczysz? Na jakiej jesteś drodze? Dokąd zmierzasz? :)
 

poniedziałek, 16 listopada 2015

Skąd w ludziach tyle nienawiści? #PrayForParis


Po paryskich, tragicznych wydarzeniach z 13 listopada zawrzało. I w mediach, i w polityce, i w domu przeciętnego Kowalskiego, i na facebooku. Bo od razu pojawiła się propozycja ustawienia zdjęcia profilowego z flagą Francji, na znak współczucia i solidarności. Wiedziałam, że rozpęta się burza, ale nie sądziłam, że aż do tego stopnia...

Dajmy ludziom prawo wyboru.
Wiemy, że wielu z fejsbukowiczków ustawiło flagę Francji na profilowym, na pokaz. Bo taka jest moda. Bo niech znajomi widzą, że dotknął mnie los Francuzów. Są jednak tacy, którzy rzeczywiście współczują, łączą się w bólu i cierpią. Nie wtrącajmy się w sposób, w jaki okazują swoje uczucia. Każdy przechodzi żałobę na swój sposób. Ja wolałam oddać hołd kilkoma minutami ciszy, bez tej całej pokazówki, ale tutaj nie ma dobrych lub złych metod. Nie możemy oceniać, nie znając prawdziwych motywów.

Przeraziła mnie ludzka nienawiść.
Przyglądałam się bacznie temu, co dzieje się na fejsbuku. Wiedziałam, że lada chwila wybuchnie wojna. Że odezwie się w Polakach zazdrość, zawiść i chęć dokopania innym. Nie myliłam się, ale nie mogłam się nadziwić, że wszystko potoczy się w aż tak złym kierunku. Ktoś utworzył nawet wydarzenie, na którym zachęcał do ustawienia na profilowym flagi Polski.
Przeczytałam kilka komentarzy i nie wiedziałam, czy płakać, czy uciekać.
Użytkownicy, gdyby mogli - krzyczeliby i rzucali na wzajem kamieniami, blokował ich tylko wirtualny świat. Jedni wypominali Francuzom brak pomocy, po drugiej wojnie światowej, inni zastanawiali się oburzeni, czy Francuzi też ustawiliby polską flagę na profilowym, gdyby wydarzenia miały miejsce w naszej Warszawie, a nie w Paryżu.

Nikt nikogo do niczego nie zmusza.
Nikt nikomu nie karze ustawiać flag na profilowym, nikt nikomu nie karze solidaryzować się, czy współczuć. Ba! Nawet nikt nikogo nie zmusza do śledzenia informacji ze świata, więc po co jeden drugiemu wtrąca się w profil i jakim prawem mówi mu, jak ma żyć? Dlaczego ocenia innego, po jednym geście i po co gdyba, kracząc i plując jadem przy okazji?

Aż ciśnie się na usta i palce skaczące po klawiaturze stereotyp, że Polacy tak bardzo chcą się czuć pokrzywdzeni, niedocenieni i odrzuceni, że wykorzystują niemal każą okazję do narzekania...


piątek, 13 listopada 2015

Moje top 5 polskich seriali na jesienno-zimowe wieczory.

Coraz dłuższe wieczory zniechęcają do spacerów, zaganiają pod koc, zmuszają do wyciągnięcia z szuflady ulubionej książki lub... pilota od telewizora. Jestem zwolenniczką obu opcji, z tym, że co do tej drugiej - nie mam w domu telewizji... Za to dostęp do smart TV ułatwia korzystanie z bezpłatnych platform wideo. A co za tym idzie - ulubione seriale mam na wyciągnięcie ręki, laptopa lub pilota ;) Kocham polskie seriale, co najbardziej lubię oglądać?

1. M jak miłość.


Tasiemiec stary, jak świat. Oglądam go nieustanne od co najmniej 10 lat. Bohaterzy zmieniają się, wątki wiją, jak na gada przystało, a ja wciągam się coraz bardziej. Nie polecam zagłębiać się logicznie w postępowanie niektórych postaci, bo można nieźlę się wkurzyć, ale... jak na mentalność Polaków przystało - serial taki życiowy, taki rodzinny. I ma ten swój jesienny nastrój. Idealny na wieczory i nie tylko.


2. Na Wspólnej.


Kolejna polska produkcja, z którą mam do czynienia niemal od początku jej istnienia. Przez pewien czas (w latach, gdy platformy vod nie istniały) obrażona na zbyt dużą długość reklam w stosunki do trwania serialu, pożegnałam się z tasiemcem na kilka lat. Powróciłam jednakże i szybko połapałam się w wątkach. Serial trwający 20 minut idealnie wpasowuje się w wieczorną kolację lub spóźniony obiad.

3. Aż po sufit!


Nowość w TVN. Takiego serialu jeszcze nie było. Zabawny, rodzinny i jednocześnie chwilami dramatyczny. Przedstawia losy rodziny, ukazuje problemy, z którymi boryka się niemal każdy z nas lub ktoś z naszego otoczenia. W każdym odcinku poznajemy "od kuchni" historię innego bohatera. Aż chce się więcej i więcej tego typu produkcji! Można przekonać się, jak zmienia się punkt widzenia wraz ze zmianą punktu siedzenia.

4. Przyjaciółki.


Mega plus za sam fakt, że licealna przyjaźń bohaterek przetrwała kilkanaście lat. I mimo różnych, ciężkich sytuacji życiowych trwa nadal. Też chciałabym mieć oddaną paczkę takich przyjaciółek, które są w każdej chwili. A szczególnie wtedy, gdy najbardziej ich się potrzebuje. Oglądam z utęsknieniem, lekką nutką zazdrości i zaciekawieniem, bo producenci serwują bohaterom niezłą dawkę przygód!

5. Chłopaki do wzięcia.


Uwaga! Serial paradokumentalny dla ludzi tylko o mocnych nerwach. Przedstawia chłopaków szukających miłości. Bohaterzy mieszkający na polskich wsiach, reprezentują typowy obraz wieśniaka. Rzadko grzeszą inteligencją, najczęściej są po prostu... chorzy. Nie wiadomo ile z tych scen zgodnych jest z rzeczywistością, a ile pozorowanych. Mimo to serial czasem śmieszy, czasem smuci, a czasem bije po kolanach zażenowaniem. Tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć.

Kolejność seriali przypadkowa ;)

A Wy? Jakich macie swoich serialowych ulubieńców?

wtorek, 10 listopada 2015

Kobieta, która… chciała być kochana.


- Miłość, czym jest miłość? - Pytała samą siebie Danuta. Pocałunkiem od nieznajomego, uściskiem przyjaciela, czy może kasą za seks od biznesmena? Żadne ze stwierdzeń, nie określało tego, czego 25-latka potrzebowała najbardziej. Ona po prostu chciała być kochana. Nie przez jednego, bo jeden to za mało. 

Często imprezowała, często wiele ryzykowała.

Przypadkowy seks z nowo poznanym kolegą? Dlaczego nie? Nie gardziła nawet szybkim numerkiem z kierowcą taksówki. Ważne, by był młody, przystojny i chętnie dawał przyjemność. Reszta nie miała znaczenia. Brak skrupułów – to Danuty drugie imię. To nic, że barmanem był nowo poznany facet jej koleżanki. Był chętny – był jej. 

Lubiła być na czasie, lubiła być cool.

Tego uczyło ją towarzystwo, które poznała w ubiegłym roku. Żadne z nich nie chciało się wiązać na dłużej, każde preferowało niezobowiązujące układy. Z każdym i o każdej porze dnia. Reszta nie miała znaczenia. Taki tryb życia spodobał jej się na tyle, że nie chciała zamienić go na żadne inny. Porzuciła od kilku lat snute plany na założenie rodziny. Zerwała z narzeczonym, bo był zbyt nudny, nie lubił rozwiązłości, trójkątów, ani imprez. On chciał mieć dzieci, ona chciała imprezować, jak najdłużej. On chciał wybudować dom, ona wydać, jak najwięcej na alkohol. On myślał o karierze, ona co założyć na najbliższą imprezę w klubie.


Ich światy były różne.

Wreszcie trafiła na NIEGO. Faceta, o którym nigdy nie marzyła, ani nie śniła. Początkowo był jednym  z wielu. Ciasteczkiem do schrupania, jak sama określała go w rozmowach z przyjaciółkami. Nie czekała zbyt długo, skonsumowała związek już na drugiej randce. A później płakała w rękaw, każdemu kto chciał ją słuchać, że wyśniony chłopak odszedł. Przecież chciała być kochana, dała mu wszystko to, co miała najlepsze… A, że łatwa laska, to zbyt niskie progi dla Super Faceta. Danuta została sama. Z przylepką ku*ewki, którą próbowała zmywać z siebie każdego wieczoru. Dość nieumiejętnie, bo nadal twierdziła, że jest ekstra. Bo lubi seks i nie bierze za tę przyjemność kasy. – A to przecież nie prostytucja – jak sama mówiła. Każdy facet, z którym spała mówił jej, że jest zajebista i marzy o takiej kochance, jak ona. Tylko żaden nie chciał jej na stałe… A ona tylko chciała być kochana.

Kobieta, która... to nowy cykl na blogu. Będę umieszczała historie wielu kobiet. Te zasłyszane, podsłuchane, wymyślone, podejrzane. Postaram się Was szokować, zaskakiwać, bawić i dziwić. Jeśli znasz historię kobiety, którą chciałabyś/łbyś się z nami, bloggerami podzielić koniecznie napisz na networkerka@gmail.com Czekam nie tylko na opowiadania, ale i kilku zdaniowe streszczenia, i inspiracje. :)

wtorek, 3 listopada 2015

Jak szybko zrobić torebkę nerkę? DIY


 Wychodzisz na imprezę, na zakupy albo po prostu na ploty do koleżanki. Nie lubisz dużych torebek, bo wszystko w nich ginie, niemal jak w czarnej dziurze. Małe torebki są nieporęczne, no chyba że są zakładane przez ramię. W gruncie rzeczy wszystko co potrzebujesz to telefon, mały portfel, chusteczki, błyszczyk i klucze. Wypchane kieszenie wyglądają co najmniej dziwnie. Marzysz, by mieć wolne ręce, puste kieszenie i jednocześnie wszystko, co potrzebujesz przy sobie. I z pomocą przychodzi torebka nerka! Najczęściej jednak spotykasz torebki sportowe, które nijak pasują do Twojego outfitu... Jak żyć? Mam na to radę!

Stwórz samodzielnie, własną nerkę.
Co potrzebujemy?
                  *  pasek, który zapniesz na biodrach, najlepiej na gumie, choć niekoniecznie0;
                  *  małą torebkę;
                  * igłę; 
                  * nitkę;
                  * nożyczki;
                  * szpilki;  
                  * chwilkę wolnego czasu.



    Torebkę i pasek kupiłam w sh. Za całe 1 zł / sztuka. Na zdjęciu widać, że mini torebka ma jeszcze doczepioną metkę.

    Krok 1

    Odcinamy paski od torebki.


    Krok 2

    Naciągamy gumowy pasek i przymocowujemy do niego torebkę szpilkami. Najlepiej jest to zrobić mając pasek ubrany na sobie.




    Krok 3

    To, co zostało po odciętych paskach upinamy szpilkami i przyszywamy.



    Krok 4

    Przyszywamy pasek do torebki. Można ręcznie, można na maszynie. Szycie znajduje się wewnątrz torebki, zatem nie widać, żadnych niedoskonałości.


    Krok 5

    Cieszymy się z nowego uszytku DIY i nosimy dumnie nową torebkę! :)







    Prawda, że wykonanie jest szybkie, tanie i proste? A jakie efektowne :))


    środa, 28 października 2015

    5 powodów, dla których uwielbiam manicure hybrydowy. semilac 21 tourqoise.


    Manicure hybrydowy okazał się wybawieniem dla moich paznokci. Po długich i niezbyt przyjemnych historiach z lakiero-żelami i wszelkimi innymi podróbami hybryd, trafiłam na prawdziwą perełkę! Nareszcie! Wiodąca marka SEMILAC nie bez powodu zasługuje na pochwały. Dlaczego?

    1. Dostępność.
    Hybrydami zajmuję się sama. I nakładaniem i "ściąganiem". Nigdy nie sięgałam porad kosmetyczki, ani nie oddawałam swoich paznokci w ręce specjalistki. Jako na Zosie Samosie przystało, zakupiłam sprzęt i metodą prób i błędów nabywam doświadczeń w dziedzinie manicure hybrydowego. Co prawda nie zawsze wychodzi mi idealnie - co widać na zdjęciach, jednak efekt i tak mnie zadowala. Zmieniam kolor paznokci w dowolnym dla mnie momencie, miejscu i czasie. Bez umawiania się na wizyty, dostosowywania swojego planu dnia do terminów, dojeżdżania, czekania itd. Zestaw semilac - top, baza i kolor, kupuję w hurtowni kosmetycznej Diamond Cosmetics. Całość można zmówić również przez Internet.

    piątek, 23 października 2015

    Kobieta, która... chciała mieć bogatego męża.



    Basia była normalną 22-latką. Mieszkała z matką w małym miasteczku, pracowała w pobliskim supermarkecie. W weekendy wyjeżdżała do wielkiego miasta. Studiowała prawo nie dlatego, że jest to "przyszłościowy" kierunek, ale po to, by tam znaleźć męża.

    Nienawidziła swojej pracy.  

    Każdy kolejny dzień na kasie supermarketu był dla Basi upokorzeniem. Im dłużej pracowała, tym jej frustracja była większa. Baśka wiedziała, jak chce żyć. Matka od najmłodszych lat wpajała jej jeden ideał rodziny. Chłop musi dużo zarabiać, a kobieta leżeć i pachnieć. I do tego dążyła Basia. Dopóki żył ojciec dziewczyny, Jan, oby troje pławili się w luksusach. Ekskluzywne wakacje, luksusowe samochody, dom, jak pałac, świetnie prosperująca firma. Jej matka Elżbieta, nigdy w życiu nie podjęła się pracy.

    Aż do dnia, w którym zdarzył się tragiczny wypadek.

    Brawura i szybkość na drodze wygrały. Gazety i telewizja huczały o wypadku:
    - Zginął znany biznesmen. Jego żona i córka przebywają w szpitalu, ich życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.
    Firmą miała zarządzać żona zmarłego biznesmena, Elżbieta. Szło jej tak nieudolnie, że w ciągu dwóch lat od śmierci męża, firma zbankrutowała, a wszystkie zadłużenia spłacała dobytkiem męża. Musiała przeprowadzić się z willi do dwupokojowego mieszkania. Nie miała już samochodu, drogocenny sprzęt i biżuterię przejął komornik. Oszczędności dawno wyparowały, a 20-letnia wówczas Basia, została zmuszona do pójścia do pracy. Pamięta, jak dziś, gdy matka jej obiecywała, że wszystko jej wynagrodzi, jak tylko znajdzie sobie bogatego męża. Elżbieta zapominała jednak, że już nie była 19-stką, która rzuciła czar na 35-letniego Jana z wypasioną furą. 


    Basia niczego się nie nauczyła.

    Nie wyciągnęła żadnego morału z historii rodziców. On, zakochany po uszy z zielonymi w portfelu, kupował wszystko młodziutkiej Eli, spełniał każde jej zachcianki. Pełnił funkcje bankomatu, a ona nigdy go nie kochała. Kochała za to luksus, który jej zapewniał. I jego służbowe wyjazdy, w trakcie których małą Basie wysyłała do koleżanki na noc, a sama zapraszała młodych, przystojnych kochanków. Jej pracą był jej mąż. I tego samego uczyła od najmłodszych lat Basieńkę.

    Nie miała żadnych skrupułów.

    Mimo faktu, że Basia szczerze kochała Dawida, nie była z nim zbyt długo. Dla niej wystarczającym był fakt, że nie był bogaty. Jedna cecha, która skreślała wszystko. Jej wydatki były spore, a pensja kasjerki nie była w stanie zaspokoić potrzeb młodej dziewczyny. Przeglądając Internet natrafiła na portal, w którym ogłaszali się sponsorzy. Marek, Arek, Irek, Andrzej, Waldek... imion było sporo, spotkań i kasy jeszcze więcej. Spodobał jej się luksus. Matka była przeciwna, krzyczała, że nie wychowywała jej na ku*wę. Szybko jednak zmieniła zdanie, gdy Basia zaoferowała jej regularne i wysokie kieszonkowe.


    Co wydarzyło się dalej i kim jest dzisiaj Basia?

    W  wieku 23 lat rzuciła pracę w supermarkecie i wybrała jedną ze swoich ofiar. Szybko zażądała, by wówczas 38-letni Waldek rozwiódł się z żoną i zamieszkał tylko z nią. Ustawiła go sobie tak, jak chciała. Czuła, że już za kilka lat nie będzie tak atrakcyjnym 'towarem do wzięcia', więc robiła co mogła, by już teraz ustawić się na lepszym poziomie. Jeszcze przed ślubem z Waldkiem, odcięła się od mniej zamożnych sponsorów. Dziś ma 28 lat i jest panią życia. Wreszcie wiedzie życie takie, jak chciała. Bez pracy, bez stresu, bez dzieci i... bez miłości. Bo wciąż z łzą w oku wspomina Dawida, swoją dawną miłość. Ale wie, że Dawid nie zapewniłby jej życia na wymarzonym poziomie. Luksus ponad wszystko...

    Kobieta, która... to nowy cykl na blogu. Będę umieszczała historie wielu kobiet. Te zasłyszane, podsłuchane, wymyślone, podejrzane. Postaram się Was szokować, zaskakiwać, bawić i dziwić. Jeśli znasz historię kobiety, którą chciałabyś/łbyś się z nami, bloggerami podzielić koniecznie napisz na networkerka@gmail.com Czekam nie tylko na opowiadania, ale i kilku zdaniowe streszczenia, i inspiracje. :)

    O MNIE

    Moje zdjęcie
    Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

    Łączna liczba wyświetleń

    OBSERWATORZY

    INSTAGRAM

    Formularz kontaktowy

    Nazwa

    E-mail *

    Wiadomość *

    Tagi

    022semilac (1) 114semilac (1) 183 metry stachu (1) acerola (1) addidas (1) aerozol do gardła (1) Afryka (1) Ameryka Południowa (1) Ameryka Północna (1) ankieta (2) antyperspirant w kluce (1) asymetryczne szorty (1) azja (1) badanie (1) balsam do ciała (2) balsam do ust (1) Bałtyk (1) beta glukan z owsa (1) biedronka (1) bieganie (1) bioliq (1) bioton (1) bloker (1) blond (2) ból gardła (2) ból karku (1) ból pleców (1) brak objawów ciąży (1) bransloletka (4) bransoletka z zamka błyskawicznego (1) bransoletka z zawleczek (1) brokatowy lakier (3) Bukowy Las (1) Burda Publishing Polska (1) care&go (1) cera problemowa (2) ciało (29) ciąża (4) ciąża latem (1) cienie do powiek (1) cisza pod sercem (1) copywriter (1) copywriting (1) Czarny Staw Gąsienicowy (1) Czarny Staw pod Rysami (1) czas wolny (1) czasopisma (1) Czerwone Wierchy (1) cztery pory roku (1) czyszczenie (1) czytnik ebook (1) depilacja (1) depilacja woskiem (1) dezodorant (1) dieta bez pszenicy (1) DIY (51) długie rękawiczki (3) Dolina Kościeliska (1) Dolina Pięciu Stawów Polskich. (1) dom (3) domowe ombre (1) dowartościowywanie (1) dylematy (1) edukacja (1) efektima (4) efektywny czas dnia (2) essence (2) etui filcowe (1) etui na aparat (1) etui na inkbook (1) etui na tablet (1) etui na telefon (1) etui z filcu (1) Europa (1) everest (1) eyeliner (1) farbowanie włosów (4) felieton (84) feminizm (1) finuu (1) fit (1) FM Group (27) forum dla przyszłych mam (1) garnier (2) gdzie nosić obrączkę (1) GEHWOL med (1) Giewont (1) gorvita (9) handmade (3) head&shoulders (1) horoskopy (1) horror (1) Inkbook (1) isana (1) iwostin (1) jak działa psychika psa (1) jak pokonać bezsenność (1) jak przedłużyć (1) jak przerobić (27) jak przestać być śpiochem (1) jak ruszyć z miejsca (1) jak skrócić (1) jak skrócić spodnie (1) jak stać się pewnym siebie (1) jak uszyć (13) jak uszyć legowisko (1) jak wychować psa (1) jak zacerować spodnie (1) jak zaszyć dziure w spodniach (1) jak zaszyć dziurę w jeansach" (1) jak zdać egzamin (1) jak zmniejszyć biustonosz (1) jak zrobić legowisko dla psa (1) jedzenie (2) Jelenia Góra (1) joanna (1) jogurt naturalny z dodatkami (1) Kalatówki (1) Karb (1) Karkonosze (3) Kasprowy Wierch (1) keczup (1) kierunek studiów (2) kobieta która... (7) kokardka na włosy (1) kolczyki (1) kołnierzyk bebe (1) komin (2) komin ze swetra (3) Kondracka Przełęcz (1) Kopa Kondracka (2) korektor rozświetlający (1) koronkowa wstawka (2) korpo biurwa (1) kosmetyki do ciała (1) koszula damska (5) Kościelec (1) KPN (1) kredka do oczu (2) krem CC (1) krem do rąk (2) krem do stóp (2) krem do twarzy (3) krem pod oczy (2) krem przeciw blizom (1) krewniacy (1) książki (1) kuchnia (2) kulturalnie (1) kupujący (1) L'OREAL PARIS ELSEVE (1) lakier do paznokci (7) lakier do włosów (1) lampiony (1) legowisko dla psa (1) libster blog award (2) lifestyle (1) list do samej siebie (1) loreal (1) łagodzenie opuchnięć (1) łączenie kolorów hybryd (1) łupież (1) mahoń (1) malowanie paznokci (7) mała liczba gości na weselu (1) małe wesele (1) Małołączniak (1) Mały Kościelec (1) małżeństwo (1) manicure hybrydowy (5) marion (4) maseczka do stóp (1) maseczka do twarzy (3) maska do rąk (1) masło do ciała (1) masło fińskie (1) maść na bóle krzyżowe (1) maść na zakwasy (1) maść niedźwiedzi ząb (1) maść propolisowa (1) matowa pomadka (1) matowy lakier (1) maybelline (1) męska koszula (1) męska koszulka (1) męski sweter (1) mgiełka matująca (1) miasto 44 (1) mikroelemanty (1) million dollar lips (1) miłość od pierwszego wejrzenia (1) miodowy blond (1) mleczko do demakijażu (1) Morskie Oko (1) motywacja (1) na której dłoni nosić obrączkę (1) na którym palcu nosić obrączkę (1) naturalny złoty blond (1) nawilżanie stóp (1) neutorgena (1) niebieski french manicure (1) niedoskonałości skórne (2) niepełni (1) no-scar (1) noscar (1) nowe mieszkanie (1) obrączka (1) oceania aromatic (1) odkurzanie (1) odkurzanie dla leniwych (1) odżywka do włosów (4) olejek (1) olx (1) ombre (3) opalizujący blond (1) opowiadanie (6) Orla Perć (1) osuszacz do lakieru (1) pakowanie (1) palette (1) pantene (1) pastylki do ssania na gardło (1) paznokcie (21) pedi-spa (1) peeling do ciała (3) perfecta (1) pewność siebie (2) philips (1) piąta pora roku (1) pielęgnacja paznokci (3) pielęgnacja twarzy (1) pierwszy raz (1) pierwszy trymestr (1) planowana ciąża (1) planowanie (1) platforma wiertnicza (1) płyn do higieny intymnej (1) płyn micelarny (2) płytka do zdobienia paznokci (2) pneumovit sept (1) podgrzewacz do wosku (1) podrażnione gardło (1) podróże (15) podszywanie prześwitującego materiału (2) podświadomość (1) pomadka (2) poradniki (1) poszewka na jaśka (2) poszewki bez guzików (1) poszewki na poduszki (1) pośrednicy nieruchomości (1) powerpro aqua (1) pozytywnie (1) pozytywny egoista (1) praca (2) praca w korpo (1) prayforparis (1) projekt denko (1) przedłużanie (1) przełęcz ocalonych (1) Przełęcz pod Kopą Kondracką (2) przemoc (1) przepis (2) przepowiadanie przyszłości (1) przeróbka (18) przeróbka spódnicy (1) przeróbki (1) przesuszone dłonie (1) przyjaźń (3) przyjaźń damska (1) przyjaźń damsko męska (1) psychologia (16) puder CC (1) pumice (1) pupa (1) pytania (1) recenzja (1) recenzja filmu (24) recenzja kosmetyczna (2) recenzja książki (14) recenzje kosmetyków do ciała (1) recykling (30) relacje (1) relacje partnerskie (3) rękawiczki bez palcowe (2) rogowacenie skóry (3) rozdanie (2) rozjaśniacz w sprayu (1) rozjaśnianie (1) rozmyślenia (1) sakwa na biodra (1) Scholl (1) schwarzkopf (1) secondhand (8) sekret (1) semi hard white (1) semilac (9) seriale (1) skóra sucha (3) skóra szorstka (3) skóra tłusta (2) skóra wrażliwa (3) skromna sukienka ślubna (1) Smerczyński Staw (1) Smocza Jama (1) sny (1) sok (1) sok pomarańczowy (1) spinka do włosów (1) spodnie z dziurami (1) spodnie z koronką (1) spotkanie bloggerek (1) spódnica (1) spódnica maxi (2) spódniczka z paskiem (1) spray do gardła (1) sprzątanie (1) sprzątanie dla leniwych (1) stopy (2) streetcom (1) suche gardło (2) suche usta (3) suchy szampon do włosów (2) sweter (2) syoss (1) sypialnia (1) szampon (2) szampon koloryzujący (2) Szpiglasowa Przełęcz (1) Szrenica (1) szycie (16) ślub (4) ślub na głowie (1) Śnieżka (1) świeca zapachowa (1) świece (1) świecznik ze słoika (1) święta (1) tarka do stóp (1) Tatry (11) Tatry Wysokie (2) telewizja (1) top 5 (1) torebka (1) torebka na biodra (1) torebka nerka (1) TT hair (1) tunika (3) tusz do rzęs (2) tutorial (25) twarz (29) typy kupujących (1) urządzanie mieszkania (1) usta (1) utrata przyjaciela (1) uzależnienie od snu (1) venita (1) versatile blogger avard (1) vichy (1) walentynki (1) wax (1) wesele (1) wibo (1) wielkanoc (1) większa objętość (1) witamina C (1) witaminy (2) włosy (19) włosy wpadające (2) włosy zniszczone (3) Wodospad Kamieńczyka (1) Wrota Chałubińskiego (1) wróżbici (1) wygładzanie włosów (1) wykroje (1) wyniki (1) wzorki na paznokciach (1) z przymrużeniem oka (1) Zadni Granat (1) zaginięcia (1) zalotka do rzęs (1) Zamek Chojnik (1) zauroczenie (1) zbiór truskawek (1) Zbójeckie Skały (1) zdrowa dieta (1) zdrowie (2) ziaja (3) Zielony Staw (1) złote myśli (1) zmniejszanie żakietu (1) zmywacz do paznokci (1) zniszczone dłonie (1) zott (1) zrób to sam (1) zrób to sama (36) zwężanie spodni (1) żel do mycia twarzy (2) żel do stóp (1) żel do ust (1) żel mineralny (1) żel na opuchnięcia (1) żel na siniaki (1) żel pod prysznic (2) żona araba (1) żwyioł deepwather horizon (1) życzenia (1)