czwartek, 1 stycznia 2015

Nie bądź dla siebie tyranem!

Jest godzina 17.00 za oknem ciemno, zimno, szaro i nieciekawie. Drepczesz do swojego pokoju i zajmujesz swoją ulubioną pozycję. Leżysz wygodnie w swoim mięciutkim łóżeczku, przykryta kołderką, w tle leci twoja ulubiona muzyka. W pokoju panuje delikatny pół mrok, który zawdzięczasz klimatycznej lampie. Główną atrakcją wieczoru jest laptop, który trzymasz tuż nad przykryciem na specjalnym stoliku. Jest cieplutko, mięciutko, jest fajnie i tak nieziemsko zaczynasz się rozleniwiać... Jeden odcinek serialu na vod.tvp, drugi na tvnplayer, trzeci na iplatv... Nim się spostrzegasz wybija godzina 20.00. Zgłodniałaś, idziesz coś zjeść. Wracasz, logujesz się na facebooka. Przeglądasz zdjęcia znajomych z imprezy. Rzygasz na widok słitaśnie udawanych miłości. Odpisujesz na wiadomości. Ziewasz... Jak to?! Już 23.00? A przecież był projekt do zrobienia, tyle planów i znów wszystko diabli wzięli! Shit!!



Czy takie wieczory i odczucia są Wam bliskie? Mi bardzo. Nawet jeśli są dni, w których teoretycznie nie mam nic ważnego do zrobienia, w których nie gonią mnie żadne terminy, ani projekty, ani zaliczenia, ani żadne inne nie cierpiące zwłoki sprawy, mam wrażenie, że taki dzień należy zaliczyć do tych zmarnowanych.

Należałam swego czasu do grupy, w której celem było nauczenie się wyznaczania celów, realizacji postanowień, ciężkiej pracy i wzajemnego motywowania się. Było fajnie. Powiem więcej, to był taki power, że aż bił z uczestników na kilometr. Wszystko byłoby ok, gdyby nie nacisk, że każdą wolną chwilę trzeba wypełnić na coś pożytecznego. Coś, co powoli się rozwinąć. Grupa z różnych powodów się rozpadła, nawyki i niesmak pozostał... Jeśli poświęciło się czas na oglądanie filmu, zamiast kontakt z klientem pojawiało się poczucie winy. Bo przecież ten czas można byłoby spędzić bardziej efektownie.

Jest to cena, jaką płaci się za "szefowanie" samemu sobie. Jeśli rozplanuje się czas i nie znajdzie się dla siebie dnia i konkretnej godziny, w której niezależnie od okoliczności ma się permanentnie WOLNE i można grać, "marnować" czas na głupoty, przeglądać facebooka, i odmóżdżać się na mało inteligentnych stronach, nie ma szans na efektywną pracę.


To takie trudne, trzymać się swojego ustalonego planu.
Ale przecież to my jesteśmy dla siebie najważniejsi. Pracujemy? To mamy prawo do odpoczynku. Do totalnego resetu i docenieniu nawet tych błahych chwil. I nie tylko ciało powinno się zregenerować, jeszcze ważniejszy jest stan psychiczny. A tak często się o tym zapomina.

Jeśli odkłada się ważne zadanie myśląc "obejrzę jeden odcinek serialu i biorę się do roboty", po napisach końcowych pojawi się inna wymówka. Mózg podsunie rozwiązanie w stylu: "jesteś zbyt zmęczony, by nad tym myśleć. Zajmij się tym jutro."

To takie straszne, że musimy sami nad sobą ostrzyć bata.
Bo jeśli nie my, to kto?

A jak to jest z Wami? I Waszym czasem wolnym? Umiecie go docenić i wykorzystać do cna?

Zdjęcia pochodzą ze strony www.tapetus.pl

10 komentarzy:

  1. Nie ma co planować. Z reguły 80% to tylko plany. Oczywiście ważne rzeczy, daty, spotkania jak najbardziej, a reszta niech się dzieje co chce. Przecież mamy tylko jedno życie!!!!
    www.antymarka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgadzam się. Jeśli nie zaplanujemy - prawdopodobnie większości rzeczy nie zrealizujemy, albo tak je odwleczemy, że aż uciekną. Można sobie pozwolić na totalne dni bez żadnego planu - żeby działo się to, co los przyniesie. To odstresuje, czasami ;)

      Usuń
  2. Jestem osobą, która uwielbia planować i zazwyczaj się tego planu trzyma ;) Ostatnio jednak troszkę się zmieniło, nie stosowałam się do tego i jednocześnie pogubiłam się we własnym życiu. Postanowiłam wrócić do planowania! Tak jest wygodniej i lepiej :D
    Pozdrawiam, CapelliSani.

    OdpowiedzUsuń
  3. ooj ja bywam mistrzem tzw prokrastynacji. Niestety zwykle to, co pozostaje po takim odwlekaniu to niezadowolenie z siebie, już nie wspominając o poczuciu winy. Staram się aktywnie z tym walczyć i nawet mi się to udaje

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niestety zbyt dużo sobie folguję. W tym roku chcę się zabrać trochę za siebie :). I w kwestii cielesnej i umysłowej :D Ale nie znaczy to, że całkowicie odpuszczę sobie te małe przyjemności, jak np. oglądanie ulubionych seriali. Życie ma być przyjemnością, a nie katorgą. Żebyśmy nie obudzili się w wieku 70 lat, gdy nie będziemy mieli na nic siły a zarobione w młodości pieniądze nie będą nas cieszyć... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie obarczam się za chwile lenistwa. Nikt nie jest maszyną :) Żeby móc lepiej pracować, potrzeba chwilkę odpocząć. Nie zadręczam się, jeśli w jeden wieczór odstawię pracę a zajmę się serialem ;)
    Kiedyś usłyszałam takie stwierdzenie od lekarza: "Lenistwo jest stanem fizjologicznie niezbędnym dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu."- i tego się trzymam! :D W granicach zdrowego rozsądku, oczywiście ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czasami lubię sobie posiedzieć i pomarnować czas, chyba jak każdy. Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego, każdemu należy się chwila wolnego, byle nie za długa. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój czas wolny zazwyczaj jest bardzo dobrze wykorzystywany :) Czasami mam dni nieróbstwa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzeba jeszcze zaplanować czas na czynności nieplanowane! To jest ważne. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja osobiście raczej nie planuję. zresztą jest takie powiedzenie, że żeby rozśmieszyć Pana Boga, trzeba mu powiedzieć o swoich planach.
    czasem i mnie pojawia się wyrzut sumienia, że straciłam wiele czasu właśnie najczęściej w sieci, ale... przecież nie można się wiecznie katować...

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *