czwartek, 12 marca 2015

Rodzice płacą za studia, a ja baluję!

Skończyłaś 19 lat, z maturą w zębach starasz się o przyjęcie na studia. Pakujesz w pośpiechu walizki, bo już niebawem październik, bo już czeka wynajęte mieszkanie z psiapsółką, bo wielkie miasto stoi otworem, bo imprezy, bo faceci, bo cały ten najwspanialszy okres w życiu właśnie się zaczyna! Rodzic potulnie głaszcze Cię po głowie mówiąc: "idź dziecko i ucz się. Korzystaj z życia. Ja stawiam!". Balujesz od przelewu do przelewu. A czasem zdarza się, że musisz prosić rodziców ponownie o kasę. Bo ostatnia impreza w klubie, była tak gruba, że zostawiłaś w niej swój tygodniowy budżet na wyżywienie. Czujesz ten nierozsądek, zarwane noce, przysypianie na ćwiczeniach (bo przecież, jak na studenta przystało - na wykłady nie chodzisz), zmęczona wątroba wołające o chwilę przerwy. A co najlepsze - patrzysz z litością na innych studentów, którzy sami muszą zarobić na swoje studia! I przez myśl Ci nie przejdzie, by iść do pracy... W końcu tata twierdzi, że "w życiu się jeszcze napracujesz".



Czy takiej młodzieży potrzebuje nasz kraj?
Odpowiedź brzmi: TAK! Polska potrzebuje zjadaczy chleba, którzy będą żyć od 1 do 1. I niezbędnym jest ich towarzyszące każdego dnia marudzenie pod nosem, jak mało mają kasy. W końcu po studiach czeka ich to samo. Życie od wypłaty do wypłaty, albo... z pożyczką za pan brat. Polska potrzebuje zaślepionych ludzi, którzy NIE potrafią oszczędzać. Którzy wydają każdy grosz, którzy żyją, by przeżyć, a nie się dorobić. Polski rząd nie chce bogaczy, ludzi przedsiębiorczych (gdyby było inaczej nie podcinałby skrzydeł wchodzącym na rynek przedsiębiorcom) lub kreatywnych.

O ile można przymknąć oko na fakt życia studenta podczas pierwszego semestru (a nawet roku), za forsę rodzica w wielkim mieście (w końcu jakoś musi się ogarnąć i przyzwyczaić), o tyle szokujące jest, że rodzice pozwalają, by ich dzieci ssały kasę do samego końca magisterki! Nie chcąc przy tym zarobić samodzielnie ani grosza!

Oczywiście należy gratulować rodzicom, których stać na to, by zapewnić dzieciom godne życie na studiach. A nawet więcej! Należy przekazać im wyrazy szczerego uznania, że taką pomoc oferują, że wspierają, że są, że kochają!

Granica się kończy w momencie, gdy dziecko nie szanuje otrzymanych pieniędzy.
Wydaje doszczętnie każdy grosz. I nie dlatego, że ledwo starcza mu na przeżycie, ale dlatego, że jest rozrzutne. Nie potrafi oszczędzać, nie myśli o swojej przyszłości. Lekceważy starania i poświęcenie rodziców. A jeszcze gorzej, gdy rodzic go w takich działaniach popiera....


Sprawa robi się coraz poważniejsza wraz z upływającym wiekiem. Czy naprawdę student mający 24-25 lat nie może chociaż częściowo samodzielnie się utrzymać?
Nie może, w przypadku studiowania ciężkich i absorbujących kierunków (medycyna, prawo, etc). W każdym innym liczą się chęci, albo zwyczajna umiejętność oszczędzania.

Przerażają mnie osoby studiujące w moim wieku mające TAKIE podejście do życia. Czy nie czują piętna czasu? Czy nie mają marzeń, celów? Czy nie chcą mieć własnego mieszkania? Nie chcą wyjechać na wakacje do ciepłych krajów? Ach... no tak, chcą, kupią i pojadą. W końcu mają bogatych rodziców. Takim to dobrze, co nie? Tylko co się stanie w momencie, gdy nagle ta pomoc rodziców zniknie. Bo choroba, bo śmierć, bo losowe zdarzenie, bo kasa znika... To co? Rzucą studia, bo rodzic już ich nie sfinansuje? Jak sobie poradzą z wypłatą? Kto ich nauczy oszczędzania? Kto ich wesprze w trudnych chwilach?

Taki okres totalnej rozpusty jest potrzebny.
Dziecko musi się wyszaleć. Ale czy nie jest to czas w wieku 16-17, a nawet 18 lat? Czy to nie wtedy właśnie dziecko powinno beztrosko (poza szkołą i maturą) funkcjonować? Cieszyć się spotkaniami z przyjaciółmi, wakacjami i nie powinno nawet zastanawiać się nad podjęciem pracy? Czy to właśnie nie jest TEN okres?

A Wy, co sądzicie o takim postępowaniu?

Zdjęcia pochodzą ze strony www.tapeciarnia.pl

10 komentarzy:

  1. Osobiście zgadzam się z każdym słowem. Nigdy nie studiowałam - nie będę pisać dlaczego ale wyszalałam się właśnie w wieku 16-19 lat i wtedy to było moim świętym prawem. Teraz radzę sobie sama, bez dodatkowego wsparcia od rodziców w postaci pieniążków - samodzielność to podstawa! Nie rozumiem ludzi, którzy liczą tylko na rodziców a sami nie myślą o skutkach swojego postępowania... Rodzice żyć wiecznie nie będą a brak nauki dysponowania w rozsądny sposób pieniędzmi jest katastrofalne w skutkach, w przyszłości... Taki owy student ani trochę nie jest przygotowany do samodzielnego życia a rodzice, którzy sponsorują każde zachcianki robią po prostu krzywdę własnemu dziecku. I jak tu później liczyć na takiego człowieka, któremu w życiu wszystko łatwo przyszło i nie potrafi on sam o siebie zadbać?
    Można by było dużo pisać na ten temat - będę obserwować jak się potoczy dyskusja na ten temat :)
    Dziękuje za interesujący post :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja po maturze od razu określiłam się, że ide na studia zaoczne i do pracy. I tak zrobiłam. Sama płaciłam za edukację i dojazdy, za swoje przyjemności. Mieszkałam z rodzicami dokładałam się do rachunków i gotowałam. Rodzice mi nie dawali na ciuchy czy na kino. Nie wyobrażam sobie ciągnąć od nich mimo, że mogłam zarobić sama. W końcu własny ciężko zarobiony grosz wydaje się zupełnie inaczej. Dziś mam własne mieszkanie i żyje na własny rachunek i wręcz pomagam rodzicom a nie od nich ciągne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli człowiek za młodu, chociaż na elementarnym poziomie, nie zostanie nauczony szacunku do pieniądza, to niestety będzie taką pijawką wysysającą kasę od innych, rozwijając swoje przekonanie, że mu się należy.
    Podpisuję się więc pod Twoimi słowami wszystkimi kończynami.

    OdpowiedzUsuń
  4. szaleństwo szaleństwem ale szacunek do pieniędzy w dodatku nie zarobionych samodzielnie musi być!

    OdpowiedzUsuń
  5. Od października nie byłam na ani jednej imprezie, niby jestem na "łatwym" kierunku, ale na nic nie mam czasu, bo o dziwo mam dużo zajęć :D Przychodzę wieczorami, trzeba się pouczyć, ugotować obiad, posprzątać, wyprać ubrania i spać.. oczywiście dzielę się z moim wszystkimi obowiązkami na pół, ale i tak doba jest za krótka by wszystko jakoś ogarnąć. Wiele razy wybieraliśmy się na imprezę, ale szczerze mówiąc jak przychodzi się o 18 czy 19 z zajęć to ma się to w 4 literach i marzy się tylko o łóżku. Co do pracy to też uważam, że młodzież powinna pracować, zarobić na swoje zachcianki... no ale nie zawsze jest na to czas, ale od czego są wakacje? ;)
    Pozdrawiam, CapelliSani.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z tym, co napisałaś. Niektórzy pracują podczas studiów, ale wielu tylko imprezuje. Mam znajomego, który studiował dziennie, a jednocześnie pracował na cały etat, i tak przez kilka lat:) Ale wiele osób przez kilka lat nie przepracowało nawet dnia.
    Wydaje mi się, że takie osoby nie wiedzą, że życie jest brutalne, a rynek pracy do dupy albo wolą zagłuszać takie myśli alkoholem..
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kwestia wychowania.... Mi w wieku do 18 lat nie wolno było się wyszaleć, bo szkoła i rodzice.... (przecież nieletnia :/..)....
    Za to później, kiedy rodzice postanowili mi wszystko ułatwić, postanowiłam być niezależną.... W końcu to moje życie a nie sponsoring ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko zależy tak jak mówisz - od dobrego wychowania ;) Ja jestem również nauczony, że jak sam do niczego nie dojdziesz to nic za darmo nie dostaniesz :) Mi rodzice pomogli podczas moich studiów, ale teraz kontynuuję naukę robiąc studia podyplomowe i już sam za nie płacę :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi rodzice płacą za studia, jednakże sama pracuję w wolnych chwilach i chodzę na kurs języka angielskiego za który już sama sobie płacę :) Sama również nie rozumiem osób, które studiują i tylko się bawią. Wszystko z umiarem i jest świetnie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Według mnie najważniejsza powinna być edukacja, oczywiście rozrywka również jest ważna ale w granicach rozsądku :)

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *