wtorek, 14 lipca 2015

Recenzja książki - "Trzy dziewczyny, trzy randki, trzy łóżka" - Ewa Rajter.

Byłam molem książkowym. Wielkim, przeogromnym. Książki pochłaniałam kilogramami, wszystkie poza lekturami szkolnymi ;) Do dzisiaj z łzą w oku wspominam pozycje, które spędzały mi sen z powiek. Zatęskniłam za tymi czasami i... zaatakowałam książkę. Pochłonęłam ją niemal jednym tchem. Niestety mój głód rośnie w miarę jedzenia. Chcę więcej! 

"Trzy dziewczyny, trzy randki, trzy łóżka" opowiada historie nieco na przekór moim ideałom. Młode, pięknie, bogate i niezależne. Takie są główne bohaterki. Pozycja nie wyróżniałaby się od innych, gdyby...
...gdyby nie zbyt lekkie podejście do seksu dziewczyn. Miały kogo chciały, gdzie chciały i jak chciały. Ba! Nawet potrafiły się wymieniać między sobą nie tylko doświadczeniami, ale i facetami. Na co dzień brzydzi mnie tego typu podejście. Nawet więcej - gardzę takim postępowaniem. Tutaj - los bohaterek nie odpychał mnie, wręcz przeciwnie z każdą kolejną stroną intrygował coraz bardziej. Ale suma summarum - nie zmienił mojego podejścia. Zabawy na jedną noc - to nie dla mnie.

Tak, to w pełni erotyczna książka. Możecie spodziewać się nie tylko szczegółowych opisów łóżkowych sytuacji, ale również pełne humoru i zaskoczenia chwile. Nie ma tutaj miejsca na przesłodzonych, ani infantylnych tekstów z Grey'a rodem. To, co uderza najsilniej to prawdziwa przyjaźń dziewczyn. Są niczym jedność, gdy brakuje którejkolwiek z nich, już nic nie jest takie samo.

Sielanka trwa i wydawać by się mogło nie będzie miała końca. Aż do chwili, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli. Gdy zasada jeden facet na maksymalnie trzy razy, przestaje być skuteczna. Wszystko się kotłuje i zmienia, niczym w cygańskim taborze. Napięcie rośnie, z każdym kolejnym zdaniem miałam wrażenie, że bomba wybuchnie i skończy się tragicznie.

I nic więcej już Wam nie powiem, poza tym, że pozycja jak najbardziej na mega PLUS! Idealna by zabrać ją w podróż, umilić czas i odstresować się. Zakończenie w jakimś stopniu zaskakuje, może nawet daje do myślenia. Aż chciałoby się wiedzieć, jak dalej potoczyły się losy przyjaciółek. Uwielbiam tego typu pozycje! POLECAM! :)

Czytaliście? Możecie mi polecić coś podobnego? :)

5 komentarzy:

  1. Widzę, że chyba nastała moda na książki o Greyu, a w związku z tym na inne książki o seksie.
    O gustach nie dyskutuję, bo uważam, że fajnie, gdy ktoś w ogóle czyta książki. A jaki mają poziom, to już inna sprawa.
    W tym roku przeczytałem już kilkadziesiąt książek, od wielu lat sporo czytam, ale nigdy w życiu nie przeczytałem żadnej książki stricte o seksie. Oglądałem tylko Kamasutrę;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaintrygowałaś mnie tą książką o wiele bardziej, niż tabuny reklam trąbiących o Greyu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. skoro polecasz, muszę przeczytać:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie skończyłam czytać. Nie przepadam za takimi książkami, ale w sumie lepsza od Greya :) Taka o bajeczka..

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *