wtorek, 15 grudnia 2015

Everest (2015), czyli o tym, że "ostatnie słowo zawsze należy do góry".


Wiecie, że jestem miłośniczką gór. Wiecie, też za co kocham góry. Mont Everest to miejsce, które jest poza zasięgiem moich oczekiwań, czy nawet marzeń. Ale każdy widok gór chwyta mnie za serce. Szczególnie, jeśli owe góry to dach świata, a akcja toczy się na dużym ekranie. Nie mogłam tego nie zobaczyć. I tak samo nie mogę nie podzielić się z Wami swoimi odczuciami :)

Bohaterowie to różni ludzie, o różnych doświadczeniach i ambicjach. Łączy ich jedno, to wspólna pasja i miłość do gór. To chęć dotarcia tam, gdzie udaje się dotrzeć tylko nielicznym. To miłość do adrenaliny, pokora dla żywiołu i próba udowodnienia sobie i innym, że są i potrafią.

Nie ukrywam, że wybierając się na film - bardziej kierowała mną chęć napawania się pięknymi widokami, niż śledzenie historii bohaterów. Ale siłą rzeczy zostałam wplątana w ich trud podejścia na szczyt. Razem z nimi przeżywałam radość i wielki lęk o ich życie. Tym bardziej, że historia została oparta na faktach nie mogę wyjść z podziwu i uznania dla ich odwagi. Oczami widziałam piękno gór, a na ciele gęsia skórka pokazywała respekt przed potęgą i siłą natury.

W imię pasji ryzykują życiem.

To, co robią ludzie pokroju filmowych bohaterów to coś, co niejednokrotnie jest poparte wieloletnimi ćwiczeniami, przygotowaniami i determinacją. Niektórzy nie marzą o niczym innym, niż o tym, by stanąć na najwyższym szczycie świata. Ryzykują wszystkim co mają, w imię pasji, która sprawia, że żyją. Choroba wysokościowa niejednokrotnie odbiera śmiałkom rozum i zmusza do rezygnacji. Czasem przypłacają nie tylko niespełnionymi marzeniami, ale tak, jak i niektórzy bohaterzy filmu - swoim  życiem. Osierocają dzieci, zostawiają najbliższych. Ale umierają w miejscu, które kochają najbardziej. Góry pochłonęły już wielu (nie)winnych ludzi.



Góry nie wybaczają.

Nawet niższe pasma górskie śledzą każdy krok turystów i nie lekceważą żadnego popełnionego błędu. Szczególnie na wysokości kilku tysięcy metrów nie ma miejsca na żadną pomyłkę. Ludzkie słabości niejednokrotnie biorą górę... Czasem przez głupotę, a czasem przez chęć niesienia pomocy innym, zamiast jednego istnienia giną dwa lub więcej.

Film to mieszanka wybuchowa. Znajdziemy w nim cały wachlarz emocji. Akcja wciska w fotel, wyciska łzy i dusi w klatce piersiowej... A później śni się po nocach i nie pozwala o sobie zapomnieć. Zmusza do refleksji, pokazuje miejsca, o których nie mamy zielonego pojęcia i każde doceniać, i jeszcze raz doceniać.

Polecam każdemu, nawet temu, kto gór nie lubi...

Źródło zdjęć: filmweb.pl

3 komentarze:

  1. Bardzo lubię chodzić po górach. Przeczytałem tę książkę i oglądałem ten film, który rzeczywiście jest poruszający i widowiskowy.
    Co do tych, którzy giną w górach, to często robią to na własne życzenie. Niektórzy z premedytacją idą w góry, by umrzeć.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. też uwielbiam góry i wszystko co z nimi związane! właśnie mam ochotę zobaczyć ten film <3

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *