wtorek, 21 lipca 2015

Zadni Granat. Tatry Wysokie. Tatry dla początkujących. Dużo zdjęć!

Wakacyjną porą, mam dla Was propozycję wakacyjnej wędrówki. Dla wprawionych taterników będzie to rozgrzewka, a dla początkujących czas na sprawdzenie własnych możliwości. Na Zadni Granat miałam przyjemność wybrać się rok temu. Kto był w Tatrach, ten wie, że ubiegłoroczne wakacje ubogie były w słoneczne dni. Za to deszcz i burze były niemal na porządku dziennym. W sierpniowy dzień łapaliśmy promienie słońca i mimo upału z uporem kroczyliśmy do celu...


wtorek, 14 lipca 2015

Recenzja książki - "Trzy dziewczyny, trzy randki, trzy łóżka" - Ewa Rajter.

Byłam molem książkowym. Wielkim, przeogromnym. Książki pochłaniałam kilogramami, wszystkie poza lekturami szkolnymi ;) Do dzisiaj z łzą w oku wspominam pozycje, które spędzały mi sen z powiek. Zatęskniłam za tymi czasami i... zaatakowałam książkę. Pochłonęłam ją niemal jednym tchem. Niestety mój głód rośnie w miarę jedzenia. Chcę więcej! 

piątek, 10 lipca 2015

W pół roku możesz zmienić wszystko, albo nic.

Wyobraź sobie, że zaczynasz wyścig. Ustawiasz się ze swoimi znajomymi na polu z napisem START. Słyszysz strzał. Wszyscy startujecie z takich samych pozycji, w takim samym czasie. Wszyscy macie przed sobą dokładnie 6 miesięcy. Tylko i wyłącznie od Was zależy, jak je wykorzystacie. Spotkacie się z dokładnie za pół roku. Odpowiedz sobie na pytanie, co się przez ten okres u Ciebie zmieni i jakim wtedy będziesz człowiekiem?

A teraz opowiem Ci historię trójki przyjaciół z liceum - Kasi, Moniki i Dawida. Ich drogi rozeszły się wraz z odebraniem świadectwa dojrzałości. Studia pokierowały ich w różne części Polski. Zaznaczę, że żadne z nich nie miało na siebie wzajemnie wpływu - kontakty się pourywały. Sprawdźmy jednak, co zmieniło się u nich na przełomie miesięcy luty-lipiec.

Kasia zaliczyła kolejny semestr studiów, poznała na mocno zakrapianych imprezach wielu fajnych ludzi. Jej fejsbuk pęka w szwach od nowych znajomych, wydarzeń, wpisów i wiadomości. Przez ubiegłe sześć miesięcy świetnie się bawiła. Zdarzały jej się gorsze dni, typu leczenie kaca w salach wykładowych uczelni, czy też niepewność, czy nie wpadła. Kilka razy zdarzyło jej się pokłócić o chłopaka, czy też zaliczyć noc nie w swoim łóżku.

Jak sama podsumowuje owy okres:

Było nieźle, strat nie liczę, bo wyszalałam się. Już się obawiam co się wydarzy po kolejnych wakacjach, gdy wrócę do akademika - Mówiąc te słowa dziewczyna zakrywa w uśmiechu usta. W jej oczach widać beztroskę i dumę, ze swoich wspomnień.



poniedziałek, 6 lipca 2015

Trzeba coś stracić, by to docenić...

Przestałam pisać. Zamilkłam. Mimo, że miałam rozplanowany cały miesiąc, krok po kroku, każdy post, po prostu odstawiłam blog na drugi plan. Z czasem nawet przestałam sprawdzać pocztę, mimo, że telefon ciągle przypominał mi o nowych wiadomościach. Czas biegł inaczej. Zbyt szybko, brakowało mi oddechu. Usprawiedliwiałam samą siebie. Bo przecież pracowałam i nie miałam czasu. Aż w końcu zmieniłam pracę i wtedy prowadzenie bloga stało się totalnie niemożliwe. Wtedy jeszcze bardziej wiedziałam, że chcę wrócić. Moje serce krzyczało, ale palce już nie skakały po klawiaturze. Czułam pustkę. Jakby ktoś zabrał mi coś najcenniejszego, w pewien sposób sens życia.



Dziś tutaj jestem i przyznaję się bez bicia. Dałam ciała po całej linii. Zrobiłam krzywdę przede wszystkim samej sobie. I zrobiłam krzywdę Wam, stałym czytelnikom, którzy chyba wierzyli we mnie, bardziej niż ja sama w siebie. Pomysł na ten blog powstał już kilka lat temu. Zbyt długo zbierałam się by zacząć pisać. Później, gdy wszystko wydawać by się mogło , że powoli dopinałam, okazało się, że sama wpędziłam się w dziwne reguły, które do mnie nie pasowały. Gdy wreszcie uwolniłam z siebie zew wyrażania myśli, przez felietony, które mieliście większą lub mniejszą przyjemność czytać, gdy czułam inspirację na rogu każdej ulicy, o każdej porze dnia i godzinie, niezależnie od pogody, stanu emocjonalnego, czy napotkanych ludzi, nagle... poświęciłam się pracy, która odebrała mi pasje.

Dlaczego wracam?
Bo tęsknię. Bo nie chcę sama siebie ograniczać. Bo chcę znów pisać i budzić się z kolejnym nowym pomysłem na post. Bo ujęło mnie za serce, że mimo mojej trzymiesięcznej nieobecności na blogu, cały czas ktoś tutaj zagląda! Bo jesteście, bo czekacie na mnie. Bo jeśli nawet wpadacie tylko raz, po poradę "jak przerobić", to moje serce się raduje, gdy widzę, że kogoś zainspirowałam! Średnio przez ten okres mojej nieobecności odwiedziło mnie prawie 5000 unikalnych użytkowników, co średnio pokazuje dziennie wchodziło na blog około 66 różnych osób. I co ciekawe, mimo, że mnie nie było, statystki niemal niezauważalnie drgnęły w dół. Liczby nie powalają, ale dla bloga, który był uśpiony, te cyfry są magiczne.

Dzięki, że jesteście, że zaglądacie, to daje kopa do działania!

Jaki jest plan?
Będę pisać nie częściej niż 2 razy w tygodniu. Obiecuję sobie i Wam, że nie pozostawię choćby jednego tygodnia bez wpisu. Moja głowa i kalendarz są pełne pomysłów. A ja czuję w sobie siłę do działania. Nim odważyłam się by napisać ten post, zrobiłam skrupulatny plan. Powracam i tym razem zrobię wszystko, by się nie poddać :)

Postaram się też aktywować mojego fanpage, chcę by odżył tak samo, jak ten blog. Będę wrzucała nie tylko przypomnienia o nowych postach, ale również inspiracje, czy też zdarzenia z życia codziennego ;)


Zdjęcia pochodzą ze stron www.tapeciarnia.pl i www.temysli.pl

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *