niedziela, 16 sierpnia 2015

Wakacyjny czas - relacja prosto spod Tatr :)

Jest pięknie. Jest fantastycznie, jest wspaniale!! Za mną drugi dzień w Zakopanem. Co prawda pogoda nas nie ugościła zbyt dobrze, ale przed nami jeszcze kilka dni - oby bardziej słonecznych.

Nie jestem w stanie raczyć Was wartościowymi wpisami, dlatego też zapraszam na mojego fanpage, na którym relacjonuje każdy dzień   Zapraszam!! :)

Klik

środa, 12 sierpnia 2015

Skromna czy ekstrawagancka - a Ty jaką suknię ślubną wybierzesz?

Sezon ślubny w pełni. Internet i portale społecznościowe wręcz kipią od zdjęć nowożeńców. A ja patrzę i oczom nie wierzę. Panny młode wyglądają najczęściej przecudownie - cały sztab wykwalifikowanych osób czuwa nad ich nienagannym wyglądem. Wyróżniają się na kilometr. Biją po oczach nie tylko wspaniałą fryzurom i eleganckim makijażem, ale i powalają wyborem sukni ślubnej. Jeśli czują się w nich dobrze - brawo im za to. Są w centrum uwagi, są gwiazdami dnia, wieczoru i nocy. Wszyscy wiedzą na kogo patrzeć. O to przecież chodzi. A i tradycja nie pozwala inaczej. Wszystko super, tylko, ja na ich miejscu czułabym się, jak w przebraniu na co najmniej Halloween... Dlaczego?

Suknia przepiękna, ale NIE dla mnie. Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.lillien.pl

Bo jestem inna.
Bo nigdy, przenigdy nie widziałam siebie w długiej, rozkloszowanej sukni ślubnej. Znajome wyglądają fantastycznie, ale ja czułabym się, jak pośmiewisko?

Bo nic mi do tego!
I chwała temu za to, którzy krzyknie mi w twarz (lub w komentarzu), że to nie moja sprawa. Niech każdy ubiera się, jak chce, nawet na własny ślub. Nie zabronię nikomu niczego, nie wyśmiewam, nie szydzę, przedstawiam tylko swoje zdanie.

Bo to jedyny taki dzień w życiu.
Tak przynajmniej głoszą legendy. Mimo to, w chwili, gdy przysięga się drugiej osobie miłość, chce się z nią naprawdę być przez długie lata, do końca życia. I nawet nie śni się o rozwodach. Z uwagi na ten fakt chciałabym się czuć komfortowo. Na ślub i wesele zaproszę tych, którzy będą wiedzieć, że to ja jestem Panną Młodą i nie będą musieli wyszukiwać dwumetrowego welonu, by wiedzieć gdzie skierować wzrok.

Bo chcę się w tym dniu czuć przede wszystkim sobą.
Nie chcę udawać księżniczki, którą nigdy nie będę, nie chcę by oglądało się za mną pół miasta, nie chcę obawiać się, czy nie zaplączę się w welon, czy nie podrę kilometrów otaczającego mnie tiulu...

Bo mam gdzieś tradycje.
Wiem, że tak wypada, że taki mamy klimat, że każda mała dziewczynka marzy o tym, by wyglądać tak, jak Pani na zdjęciu powyżej. Ale nie ja. Nigdy o tym nie marzyłam i prawdopodobnie nigdy takiej sukni nie włożę :)

Bo o gustach się nie dyskutuje.
A teraz spójrzcie, jakie typy są moje. Któryś z nich, pewnie założę za rok  ♥♥♥♥

czwartek, 6 sierpnia 2015

Jak poradzić sobie z brzydką pogodą w Tatrach? Czerwone Wierchy.

Tytułowe pytanie pojawiało się w głowach miłośników tatrzańskiej turystyki w ubiegłym roku bardzo często. I my stanęliśmy przed owym dylematem. Dzień miał być pochmurny, deszczowy, burzowy, a nawet wręcz jesienny, jak na sierpień NIE przystało. Słonecznych dni było jak na lekarstwo. Nocleg opłacony, podróż też. Za nami dzień zmarnowany przez burze. I wtedy mieliśmy do wyboru - znów pozostać w pensjonacie i oglądać tv/czytać książki, i patrzeć jak chmury przysłaniają Giewont (widoczny z naszego pokoju), a krople deszczu spływają po szybie lub nie dać się frustracji i wyruszyć w góry. Opcja była niekwestionowana. Odpowiadając na pytanie: zaakceptować owy fakt. Co z tego wyszło? Najlepiej ukarzą to zdjęcia - zapraszam do oglądania :)


niedziela, 2 sierpnia 2015

Dlaczego kiedyś chciałam wiząć udział w przystanku Woodstock?

Będąc nastolatką słuchałam rockowej muzyki. Niepełnoletność nie pozwoliła mi jednak wziąć udział w tym kultowym festiwalu (o ile mogę go tak nazwać?). Z utęsknieniem oglądałam relacje na żywo z koncertu. Słuchałam muzyki i tak bardzo zazdrościłam woodstockowiczom. Sentyment do rockowych i cięższych brzmień pozostał. Ale na Woodstocku nigdy nie byłam i być nie chcę. Dlaczego?

Źródło
Przeraża mnie dzisiejsza młodzież.
Nie chcę nikogo obrażać i głęboko wierzę, że na Woodstock jadą fantastyczni ludzie, którzy chcą posłuchać świetniej muzyki, dobrze się pobawić, poznać nowych ludzi. Którzy przyjeżdżają i bawią się świetnie nie robiąc nikomu przy tym krzywdy. Ale są też inni. Ci, którzy jadą naćpać się, zrobić "rozpierduche", zaliczyć jak najwięcej panien/facetów, zgwałcić, okraść ... nawet nie chcę dalej brnąć w ten temat.

 Boję się ich luźnego podejścia do narkotyków, przypadkowego seksu, czy też zbyt lekko myślnego podejścia do życia.

Ale chętnie słucham opowieści tych, którzy na Woodstocku byli.
Nie interesuje mnie jednak liczba zaliczonych obiektów, nowych romansów, ilości wypitego alkoholu, czy też wstrzykniętych w siebie substancji. Chętnie słucham, kto był, kto śpiewał. Czy generalnie było fajne.

Bo lubię koncerty. Ale boję się tego, co dzieje się za ich "kulisami".

Może ktoś z Was właśnie wraca z Kostrzyna nad Odrą i chciałby zdać mi relację? Czekam! :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *