środa, 6 stycznia 2016

O moim wybawicielu: czyli farba do włosów MARION, opalizujący blond, 693.


Przedstawione zdjęcie mogłoby opowiedzieć całą historię, ale... pozwólcie, że poza ujęciem dorzucę kilka zdań od siebie. "Tlenioną" blondynką jestem ponad dobre pół roku. Ombre hair, które tak dobrze wyszukuje się w sieci i eksperymenty z rozjaśniaczem w sprayu, były tylko nieśmiałymi krokami ku bycia blond. Cóż mogę powiedzieć - dobrze się czuję w tym kolorze, ale przez swoje przekonania zapędziłam się w błędne koło. Na szczęście owa farba mi pomogła z niego wybrnąć :)

Bez rozjaśniacza się nie da!
Jako, że moje naturalne włosy są bardziej w kierunku mocno ciemnego blondu/jasnego brązu sądziłam, że farbowanie muszę zaczynać od rozjaśniacza. Byłam wręcz przekonana, że zwykła farba blond mi nie pomoże. Jaki to był straszny błąd! Rozjaśniacz nie tylko okropnie zniszczył mi włosy, wysuszył, ale też sprawił, że niejednokrotnie zmuszona byłam sięgać po inne farby, bo miałam na głowie po prostu... kurczaka albo gorzej. Farbowaniem zajmuję się sama i tylko sama. Wierzcie mi, że bałabym się oddać moje włosy ręce kogoś innego... (w końcu jestem Zosią-Samosią ;) Uczyłam się z TEGO filmiku. Zaczynałam od tyłu głowy i nim przeszłam do przodu, te tylne pasma włosów były już żółte. A gdy nadszedł czas spłukiwania rozjaśniacza, włosy z tyłu głowy były niejednokrotnie platynowe :( I tak tym sposobem miałam nierówny koloryt włosów i musiałam eksperymentować dalej.



Aż w końcu trafiłam na ideał.
Szukałam u wujka Google porad, trafiłam na blog Very, gdzie prezentowała wspomnianą farbę. Byłam w szoku, nie wierzyłam i musiałam przekonać się na własnej skórze, czy rzeczywiście farba może rozjaśnić włosy. Pobiegłam do sklepu i kupiłam ;)

Farba MARION 693, kosztuje całe 4,99 zł (w porywach do 6 zł, w zależności od miejsca zakupu). W opakowaniu znajdziemy jednorazowe rękawiczki, farbę w saszetce, którą "wlewamy" do buteleczki z utrwalaczem. Całość mieszamy, otwieramy aplikator i jedziemy z tym koksem :D Instrukcję możemy znaleźć na TEJ stronie. Mimo, że jest to totalnie inna firma, metoda jest identyczna.


Osobiście wolę miksturę z farbą wymieszać w porcelanowej miseczce i nakładać na włosy pędzelkiem. Mam wówczas większą kontrolę nad tym ile jeszcze farby mi zostało i jak ją rozplanować na całą głowę. Tak - jedno opakowanie wystarczyło mi na pokrycie powstałych odrostów. A jak widać, były całkiem spore. Nie odświeżałam koloru na całej długości włosów - zwyczajnie nie widziałam takiej potrzeby.

Efekty?
Świetny kolor (taki - jaki chciałam), niezniszczone włosy, lśniące, miękkie. Po farbę sięgnęłam już po raz drugi, tylko w celu pokrycia odrostów, wciąż bez konieczności odświeżania koloru. ;) Za mną 3 miesiące świetnej znajomości xD. Zapach jest chemiczny, ale nie drażni nozdrza tak samo mocno, jak inne farby. Jestem w 100% zadowolona, szczególnie za tą cenę! :) Teraz to mój faworyt nr 1, czy cokolwiek będzie w stanie go pokonać?


 
A jak jest u Was? Jakie farby do włosów polecacie? :)

P.S. Tak, włosy na zdjęciach są tłuste, szczególnie te, których zdjęcia robiłam tuż przed farbowaniem. Takie fryzjerskie tricki ;))

10 komentarzy:

  1. kolor wyszedł śliczny tak ciepło:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co ważne - taki sam jest w rzeczywistości :D

      Usuń
  2. Ładny kolor :) Jeżeli już decyduję się na farbowanie w domu to wybieram farby w piance lub w musie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta farba ma dość rzadką konsystencje. A nawet wręcz się pieni po aplikacji. Co naprawdę ułatwia rozprowadzenie farby :)

      Usuń
  3. Rzeczywiście kolor Ci wyszedł super!
    Ciekawe jak rude chwyta;)
    Ja się przejechałam na Revlon! Szczerze odradzam! Spaliła mi włosy z półtora roku temu i wciąż nie mogą dojść do formy..
    Zwykle farbuję Loreal albo Joanną. Choć Joanna chyba ciut przesusza;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Pewnie wyszedł by jakiś ciepły rudy, chociaż może dałby zrobić z rudego blond? :D

      Usuń
  4. Nie farbuję włosów, chyba nawet nie miałabym do tego cierpliwości ;)

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *