wtorek, 12 stycznia 2016

"Praktykant" - czyli opowieść o tym, jak nie dać się starości.

Nancy Meyers (reżyserka i scenarzystka), wiedziała dokąd zabrać nas w zimny, styczniowy wieczór. Pozwoliła poznać Bena, 70-latka, wdowca. Mężczyznę na emeryturze, za którym 40 lat pracy. Po tylu latach spędzonych na etacie, Ben nie za bardzo wie, co może ze swoim życiem zrobić. Wydawać by się mogło, że ogłoszenie o pracę - "poszukujemy praktykanta na emeryturze" jest dla niego szansą, której nie może zaprzepaścić.

Zakasa rękawy i bierze się do pracy.

Pokonuje rywali, nie straszny mu postęp techniki i dorównuje kroku młodym współpracownikom. Mimo wieku, szybko się uczy. Niestety mimo starań nie wszystko idzie tak, jakby tego chciał... Walczy ze stereotypem starego człowieka, który... nadaje się tylko do tego, by siedzieć na emeryturze.

Aż chciałoby się, by film był prawdą.

By miał odzwierciedlenie w polskiej rzeczywistości. Wielu z nas na tą chwilę nawet nie wie, czy dożyje emerytury. A jeszcze bardziej smutne jest to, że nawet jeśli dotrwamy do owego wieku to od ZUS-u prawdopodobnie nie dostaniemy, ani grosza. Mimo, że nasze składki teoretycznie powinny "gwarantować" nam emeryturę. I znów pojawia się hasło: jeśli nie zadbasz o siebie sam, państwo nie zapewni ci godnego życia. Wracając do tematu - ilu z nas, przechodząc na emeryturę będzie nadal chciało pracować? Pomijam tzw. 'szczęściarzy', których praca cieszy, którzy robią to, co kochają i robić zamierzają do końca swoich dni. Ilu z nas dopisze zdrowie i hart ducha, by powrócić na etat?


A ilu z nas będzie Benem?

Dżentelmenem, takim z prawdziwego zdarzenia. Mężczyzną nie tylko z zasadami i doświadczeniem, ale staruszkiem - przyjacielem. Nie wywyższającym się, że z racji wieku, na pewno wie więcej. Nie zrzędzącym, nie marudzącym, nie wtykającym nos w nie swoje sprawy, nie mówiącym innym, jak mają żyć, nie patrzącym na młodzież z góry... I wymieniać bym mogła jeszcze dłużej. Ilu z nas pozostanie lub stanie się miłym człowiekiem, z którym chce się spędzać czas zawsze i wszędzie?

Film przesyła pozytywną energię i umila wieczór.

Chwil do uśmiechu nie brakuje. Fabuła przewidywalna od niemal początku. Ale co z tego? Skoro główny bohater od pierwszych minut wzbudza prawdziwą sympatię i kibicuje mi się niemal na każdym jego kroku. Kto nie chciałby mieć takiego rodzica, dziadka, w takim wieku? Kto nie chciałby być pełnym energii i pozytywów Benem? Lekki, przyjemny, mający to "coś". Mimo prostoty, zapada w pamięć na długo. I co ważne - nie ziewa się przy nim, odliczając minuty.

Chce się po prostu więcej tego typu, pozytywnych produkcji! :)

A Wy? Widzieliście film? :))


0 komentarze:

Prześlij komentarz

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *