środa, 27 stycznia 2016

"Zaginiona dziewczyna" - czyli o tym, jak łatwo wpaść w pułapkę własnych pragnień.


Trudno opisać ból i uczucia bliskich, którym zaginęła ukochana osoba (pisałam o tym już w TYM poście). Jak ma zatem czuć się Nick, któremu nagle z dnia na dzień, a właściwie w ciągu jednej chwili znika żona - Amy? Kobietę, którą kocha cała Ameryka. Szukają jej wszyscy. Rodzina, policja, sąsiedzi, fani i antyfani. Media węszą, a wszystkie tropy prowadzą ku... Nickowi. Czy Nick naprawdę mógł się posunąć do morderstwa?


Wydawać by się mogło, że to banalna historia.
Nic bardziej mylnego! Amy, znana i ceniona pisarka, mogłaby zginąć z wielu rąk. Szalonego fana, niepoczytalnego ex faceta lub własnego męża. A może ktoś porwał ją dla okupu? Albo kochanka męża nie wytrzymała presji i niezdecydowania mężczyzny, i podjęła decyzję za niego? W trakcie filmu każda scena daje do myślenia i bombarduje umysł tysiącami pytań. W końcu oprócz tej całej medialnej nagonki dochodzi do głosu historia Amy i jej pamiętnik.

Sekunda po sekundzie, napięcie rośnie.
Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. To niebanalna historia, jakich mało. Do połowy czasu trwania filmu poddajemy wątpliwościom fakt - czy naprawdę Nick zabił? A później dostajemy kopniaka w twarz, że daliśmy się tak samo podpuścić, jak inni drugo i dalszoplanowi bohaterowie. Im dalej ku końca historii, tym coraz bardziej byłam zaciekawiona, tym coraz bardziej nie wiedziałam, czego się spodziewać.


Czy istnieje zbrodnia doskonała?
Tak, jeśli ludzie wierzą, we wszystkie twoje słowa. Kwintesencją filmu jest umysł Amy. Jej chore pragnienia i marzenia, które z niszczycielską siłą zabijają to, co najpiękniejsze. Rozejrzymy się wokół siebie. Ile jest takich par, jak filmowy Nick i Amy? Jak ciężko jest im żyć ze sobą, bo coś poszło nie po ich myśli? Bo zabrakło rozmów i wspólnych planów, może marzeń.

Końcówka filmu budzi niesmak.
Ale zaskakuje. Potrójnie. Pozostawia widza bez satysfakcji w stylu "wiedziałem, że tak będzie". Daje kopa w twarz i mówi: "co? nie spodziewałeś się takiego zakończenia?". I za to filmy uwielbiam najbardziej. Gdy w czasie trwania kradną moje serce, umysł i myśli. A potem zostają na dłużej i wraz z całym szokiem schodzą powoli, analizując historię kawałek po kawałku.

Polecam na maksa. Tego filmu nie da się opowiedzieć, go trzeba zobaczyć!

Widzieliście? Jak oceniacie? :)

3 komentarze:

  1. Widziałam ten film - naprawdę jeden z lepszych, jakie zdarzyło mi się oglądać. Lubię w thrillerach, (ksiażkach, filmach), kiedy jestem perfekcyjnie zwodzona co do osoby mordercy :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ten film! Uważam go za równie dobry jak książkę. Bardzo podobała mi się inna metoda przedstawienia widzom prawdy- można ją zobaczyć z dwóch, diametralnie różnych perspektyw. ;)

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *