wtorek, 2 lutego 2016

Relacja wprost spod samiuśki Tatr! Czyli Wrota Chałubińskiego i Szpiglasowa Przełęcz.


Co roku mam to samo. Wraca do mnie to samo uczucie, jak bumerang. Tęsknię za wakacjami. Nie tylko za ciepłymi dniami, czy wieczorami, ale za prawdziwym urlopem, tym tatrzańskim urlopem. W trakcie którego się zmęczę, zobaczę te wszystkie wspaniałe miejsca, poczuję klimat, smak i zapach gór. Brakuje mi tych chwil. Lubię wtedy odpalić folder ze zdjęciami lub wziąć album do rąk i oglądać. Widzieć moją zmęczoną, ale szczęśliwą twarz. Wtedy wracają wspomnienia, te najpiękniejsze. Dziś zabiorę Wam w taką podróż i pokażę kilka wspaniałych miejsc w Tatrach. Będzie dużo zdjęć i jeszcze więcej wspomnień :)

Kiedy? Co? Jak i Gdzie?
Wyprawa miała miejsce w drugiej połowie sierpnia 2015 roku. Był to urlop we dwoje. Nocowaliśmy w Zakopanem, do Palenicy i wszystkich innych wypadowych miejsc dojeżdżaliśmy busami. A później już tylko na własnych nogach. I tego dnia nie było inaczej.

Co jest zabawne? Że do Wrót Chałubińskiego robiliśmy dwa podejścia. Nie ze względu na kondycję, brak sił, czy jedzenia, ale przez pogodę! Zapowiadało się naprawdę pięknie, zobaczcie sami. Morskie Oko przywitało nas wspaniałym słońcem, wskazało wręcz puste kamienie, na których z przyjemnością zjadaliśmy śniadanie i napawaliśmy się wspaniałymi widokami.









Piękna pogoda, dość ciepło (około 17 stopni), godzina około 9:00.




Wszystko było wspaniale. Droga nawet nie męcząca! Po kamiennych schodkach wspinaliśmy się coraz to wyżej i wyżej. Aż w końcu zza Mnicha wyszły chmury...


No cóż. W ubiegłe lato w sierpniu pogoda niekoniecznie sprzyjała tatrzańskim turystom. Wiedzieliśmy, że chmury będą, ale myśleliśmy, że tak szybko, jak przyszły, tak szybko sobie pójdą. I ruszyliśmy dalej.



Rysy tonęły w chmurach i coraz bardziej schodziły do Czarnego Stawu pod Rysami.
Byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że do chmur dołączyły błyskawice, uderzenia i deszcz. A nawet pokuszę się o bardziej trafne słowo - ulewa. Co nam przyszło? Ucieczka do schroniska nad Morskim Okiem.




Przeczekaliśmy ulewę w okropnym ścisku i tłoku w schronisku. Mimo płaszczy przeciwdeszczowych nasze tyłki były okropnie przemoczone, rzeczy na zamianę również. Pogoda nad Mnichem ani śmiała się zmienić. Ruszyliśmy zatem z powrotem do Zakopanego. Kilka dni później powtórzyliśmy wyprawę. Dzień zapowiadał się nieco inaczej.


Koło południa, gdy dotarliśmy już do szlaku prowadzącego do Wrót Chałubińskiego zabrakło słońca. Znów pojawiły się chmury. Tym razem bez deszczu i burz. Za to temperatura powietrza wahała się w okolicach 11 stopni. Moja mina mówi sama za siebie - nie było źle :)


Po monotonnym podejściu i lekkiej wspinacze po kamieniach w końcu szczyt. Nieoznaczony, niepodpisany. A na nim zaledwie kilka osób. Każda celebrowała głuchą ciszę, wspaniały widok i fakt, że to miejsce nie zdegradował człowiek. Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć. W żadnym miejscu w Tarach nie znalazłam takiej ciszy, jak na Wrotach... Ktoś przez przypadek kopnął kamień, który spadał w przepaść i dawał o sobie znać echem długo, długo po tym zdarzeniu.







Wokół nas krążyły zawzięcie ciężkie chmury. Nawet myśleliśmy, czy nie wracać znów Morskim Okiem, ale po lekkiej kalkulacji drogi na mapie stwierdziliśmy, ze damy radę uderzyć w Szpiglasową Przełęcz i wrócić Doliną Pięciu Stawów Polskich. Powtórzę się, ale naprawdę było pięknie...

W oddali Dolina Pięciu Stawów biła po oczach. Orlą Perć przykryły chmury.







Później zejść po łańcuchach w dół i w głąb Doliny :)




Na koniec zdjęcie, które myślę, że powie wiele. Styrana byłam jak wół. Z ośrodka noclegowego wyszliśmy o godz 6 rano, wróciliśmy po 20. Naprawdę było warto :)


POLECAM :)

4 komentarze:

  1. Fajne zdjęcia:)
    Mój ostatni post jest o Pieninach, a kolejny (już napisany) będzie właśnie o polskich Tatrach.
    Ja też przez cały rok marzę o górach. W tym roku chciałbym wybrać się wreszcie w Sudety, bo nigdy tam nie byłem.
    Dolina Pięciu Stawów oferuje kapitalne widoki. Najbardziej w Tatrach lubię właśnie stawy otoczone przez wysokie góry.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za chwilę biegnę przeczytać :D miłość do Tatr odkrywam jeszcze bardziej, szczególnie w chwilach tęsknoty. Tam niemal każde miejsce ma swój urok ;))

      Usuń
  2. Piękne widoki. Tatry urzekają zawsze. Obojętnie czy to lato, czy to zima. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Góry zdecydowanie wygrywają z morzem. Pewnie przez to, że ich zobaczenie wymaga wysiłku chodzenia i wspinania się, ludzie wybierają wylegiwanie się na plaży. Zdjęcia pokazują wiele z tego piękna i dzikości :)

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *