wtorek, 19 lipca 2016

5 historii o pośrednikach nieruchomości.


Szukacie swojego mieszkania lub domu? A może chcecie wynająć mieszkanie lub sprzedać swój dom? Uważajcie na pośredników i wybierzcie rozsądnie.

Doświadczył nas spory zaszczyt. Kupiliśmy swoje własne M! Ale nim to nastąpiło, czekała nas długa droga przez mękę. Męka dotyczyła weryfikacji swoich pragnień, niuansów, zderzenia z rzeczywistością, jakimi są pośrednicy i właściciele nieruchomości. Przedstawię Wam 5 historii, mało i średnio zabawnych. Wszystkie wydarzyły się naprawdę. Zapraszam do lektury ;)

1. Pośrednik kasownik.
Typ człowieka, który nie ma czasu na zbędne pierdzielenie. To klienci do niego przychodzą, bo on nie zajmuje się poszukiwaniem ich. Nie ma na to czasu. A gdy już się zjawi, sprawnie umawia na wizytę w mieszkaniu. Nim się obejrzeliśmy wcisnął nam do podpisania umowę o wyłączność, z jakże piękną prowizją 4%! Szybko przeliczasz czytelniku i już wiesz, że w razie zakupu przyjemność kupna mieszkania kosztowała by nas co najmniej 10 000 zł więcej. Zastanawiałeś już się jakie wakacje lub marzenia spełnimy pośrednikowi ofiarując mu tą kwotę? A może wiesz, co za ten hajs dokupilibyśmy lub wyremontowali w kupowanym mieszkaniu? Oburzyliśmy się i próbujemy negocjować. Pośrednik coś tam przebąkuje, że później z szefową ustalimy szczegóły, a teraz szybko podpisujcie, bo za chwilę ma kolejne spotkanie. Podpisujemy i dopiero w domu doczytaliśmy drobnym druczkiem uwagę, że wyrażamy zgodę na NIEnegocjowanie podpisanej kwoty prowizji. A takie było piękne mieszkanie!


2. Pośrednik dręczyciel.
Byliśmy już po kilku wizytach w przeróżnych mieszkaniach. Wiedzieliśmy już, że pośrednicy będą chcieli zedrzeć z nas każdy grosz tylko za sam fakt, że to my SAMI znaleźliśmy ich ofertę mieszkania i wykonaliśmy do nich telefon. Bogaci w nowe doświadczenia z dużym sceptycyzmem oglądaliśmy mieszkanie. Musieliśmy wypytywać o każdy szczegół, bo pośrednik nie dawał z siebie nic więcej, poza faktem włożeniem klucza w zamek drzwi wejściowych. Zażenowani zaangażowaniem pośrednika i wyglądem mieszkania rzuciliśmy, że jeśli się zdecydujemy to sami (z naciskiem na słowo sami) zadzwonimy. Przez kolejne kilka dni nękał nas telefonami. Nie odbieraliśmy, bo pracowaliśmy. Po tygodniu wydzwaniania trafił na mój wolny dzień. On tylko chciał się grzecznie dowiedzieć, czy już się zdecydowaliśmy... Nasza decyzja była oczywista.


3. Pośrednik maruda.
- 3 piętro. Kto w ogóle mieszka na 3 piętrze? - Dyszał pod nosem pan po 50tce maszerując po schodach. - A te okna? Czemu takie brudne? - Kontynuował w mieszkaniu. - No ale spójrzcie Państwo na tą świetną panoramę miasta! Już niebawem wyremontują Wam balkon. - Stwierdził z grymasem na twarzy. Bo okno wychodziło na zajezdnię tramwajową, a na balkon baliśmy się wyjść, w obawie czy się nie zarwie. Pan pośrednik był na tyle autentyczny, że od razu odebraliśmy w jasny sposób jego emocje i opinię o mieszkaniu. Dziękujemy mu za niezmarnowany czas ;)

4. Pośrednik żartowniś.
Myślicie, że opowiedziałam już o wszystkich typach pośrednika? Otóż nie, zdarzają się i żartownisie. Godzina przed spotkaniem - sms, czy wizyta aktualna? Tak, odpowiadamy. Na pół godz przed spotkaniem, gdy jesteśmy już w drodze do mieszkania, dostajemy smsa, czy możemy przełożyć wizytę. Oczywiście, że nie! W odpowiedzi otrzymujemy informację, że ok, widzimy się na miejscu. Na miejscu dzwoni telefon, że nasza biedna pani pośrednik zaginęła w korkach i nie dotrze, ale rozchichotana informuje, że właściciel mieszkania już jedzie i pokaże nam gniazdko. Na właściciela też trzeba było trochę poczekać. Do śmiechu nam po prostu nie było, profesjonalizm przeszedł wszystko. Tym bardziej, że pośredniczka już pół godz wcześniej wiedziała, że nie dotrze w porę. Mieszkanie odrzuciło nas przede wszystkim ceną i niemiłym właścicielem.

5. Wścibski pośrednik.
Zmęczeni po pracy chcieliśmy TYLKO zobaczyć fajne z pozoru mieszkanie. Nie chcieliśmy rozmawiać o tym co jemy na obiad, gdzie mieszkają nasi rodzice, ani czy jesteśmy wierzący. Domyślaliśmy się, że owy Pan próbował z nami nawiązać miłe relacje. Dla nas był po prostu wścibski. Chciał wiedzieć za dużo i mówił o wszystkim, tylko nie o mieszkaniu. Kilkukrotnie zwracaliśmy mu uwagę, po czym zniecierpliwieni pożegnaliśmy się. Przyszliśmy o godz 20 do mieszkania nie na pogawędkę, tylko w konkretnym celu.

O zakupie decyduje przede wszystkim wygląd mieszkania, ale to w jaki sposób zostało zaprezentowane to klucz do sedna sprawy. Tak spartolić sprawę, potrafią tylko niektórzy. Inna sprawa, że gdyby na maksa zależało nam na którymś z mieszkań, pewnie nawet pośrednik - zmora, by nas nie wystraszył. Niestety gra nie była warta świeczki ;)

A Wy jak wspominacie pośredników nieruchomości? :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *