poniedziałek, 21 listopada 2016

5 powodów, dla których pokochałam czytnik E-Book InkBOOK Classic - recenzja po kilku miesiącach użytkowania.


Gdy mol książkowy wkracza do świata, a raczej e-świata, gdzie życie płynie szybciej niż komukolwiek się wydaje, dostrzega wagę i rozmiar książek. Niestety lżejsze są te w formacie epub lub mobi... I w dodatku można ich mieć z kilkanaście tysięcy na raz w mini torebce. To straszne, ale tak właśnie się stało! Odpuściłam szeleszczącym i pachnącym kartom, na rzecz InkBooka. I z przerażeniem stwierdzam, że dzięki temu dużo więcej czytam i jestem szczęśliwsza. 

Dziś przedstawię Wam wady i zalety tegoż wynalazku po kilku miesiącach użytkowania. Zainteresowani? :)

 Nie zaprzeczę, do kupna czytnika e-book przymierzałam się od kilku lat. Ciągle jednak się wzbraniałam wmawiając sobie, że czytanie na laptopie lub telefonie jest porównywalnie komfortowe, co na owym czytniku. I nie muszę chyba wspominać, w jak wielkim byłam błędzie...



Suma summarum czytnik zakupiłam poprzez stronę internetową avans  tutaj też macie całą specyfikację sprzętu, w którą nie będę się zagłębiać, a skupię się na tym co najważniejsze, czyli moich odczuciach. Obsługa InkBooka jest mega intuicyjna, do wszystkich detali urządzenia dotrzemy w ciągu kilku minut, a oto powody, dla których pokochałam InkBook.

1. Fantastyczne powiększanie tekstu.
Z reguły za czytanie drukowanych książek zabierałam się, gdy miałam dużo więcej czasu. Nie lubiłam przerywać po kilku, kilkunastu zdaniach, bo później przy kolejnej wolnej krótkiej chwili i tak wracałam do początku strony, i jak się okazywało czytałam tekst po kilka razy nim dotarłam do momentu, w którym kończyłam ostatnio. Było tego mega frustrujące. Tutaj problem znika, fantastycznie powiększona czcionka sprawia, że mogę czytać nawet w minutowym oczekiwaniu na tramwaj i nie powielam wcześniej wspomnianego błędu. Oczywiście jeśli ktoś nie jest miłośnikiem tak wielkich literek, może czcionkę dowolnie konfigurować. Ponadto można zmieniać odstęp między wersami, marginesy, a nawet orientację poziomą lub pionową tekstu.



2. Wytrzymała bateria.
Z czytnika korzystam niemal codziennie po około 1-2 godziny. W czasie trzech miesięcy, ładowałam go tylko raz. To zdecydowanie ułatwia sprawę.

3. Wygoda.
O tym, że mogę zmieścić nawet w najmniejszej torebce kilka lub kilkanaście tysięcy książek na raz już wiecie. W tym punkcie chciałam jednak ująć funkcjonalność. Po pierwsze to klawisze znajdujące się po obu stronach InkBooka, dzięki którym można przełączać strony niezależnie od tego w której dłoni trzymam akurat czytnik. Po drugie dzięki swoim niewielkim rozmiarom niezwykle wygodnie leży w ręce i nie zajmuje zbyt wiele miejsca. Ponadto jest o niebo lepszy dla oczu niż telefon czy komputer. Główne menu przedstawia m. in. procentowo w jakim stopniu przeczytaliśmy daną książkę. To świetna informacja dla tych, którzy lubią kontrolować ile zostało im do końca lektury.


4. Dużo więcej czytam.
Nie ukrywajmy. Jestem zabiegana. Nie mam czasu jeździć do biblioteki, pilnować oddawania książek w terminie, nie mam czasu na codzienne czytanie bez przerw. InkBook rozwiązał wszystkie moje problemy. Niestety coraz więcej książek dostępnych jest w wersjach jedynie elektronicznych. Na nowo odkrywam radość z czytania, jadąc autobusem, stojąc w kolejce do kasy, czy nawet czekając na tramwaj na przystanku. Żałuję jedynie, że tak późno po czytnik zasięgłam.

5. Nie muszę mieć zakładek.
Przy klasycznych książkach zakładki często gubiłam, nigdy nie pamiętałam na której stronie kończyłam czytać, więc jeśli wędrowałam z książką dalej niż poza sypialnię, doznawałam frustracji. Tutaj problem znika. Gdy kończę czytać po prostu wyłączam urządzenie nie martwiąc się, że muszę cokolwiek zapisać, założyć zakładkę czy cokolwiek innego. Czytnik sam zapamiętuje, na której stronie skończyłam czytać i to niezależnie od liczby aktualnie czytanych książek. Ekstra rozwiązanie!

Jakie ma wady?
Czasami się lekko zawiesza w przerzucaniu stron, pół sekundy to czasami standard nim zareaguje. Długo się uruchamia, musimy dać mu przynajmniej minute na rozruch. Nie podświetla matrycy, ale wystarczy zakupić lampkę led do czytników. I szybko rysuje się ekran, ale na to znalazłam radę tworząc swoje własne etui KLIK. Ponadto nie pachnie jak książka, nie szeleści, nie ma w sobie tego "czegoś", co może skutecznie odstraszać klasycznych moli książkowych ;)


Jestem ciekawa czy stawiacie na zwykłe książki czy też wolicie czytniki e-booków, a jeśli tak, to które są Waszymi faworytami? :)

5 komentarzy:

  1. No i jest post! Ja używam Trekstora, ale to już trochę zabytek i myślę nad zmianą, najchętniej na kindle pw, ale to poki co nie w najblizszym czasie:D Czytalam duzo o inkbooku classic, ale martwi mnie, ze ludzie pisali czesto, ze nie ma opcji zapamietywania czytanej strony. Serio tak jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! I przypomniałaś mi, że zapomniałam o jeszcze jednym punkcie (zaraz edytuje post :D ). U mnie nie ma problemu z zapamiętywaniem strony. Nawet nie muszę niczego klikać żeby urządzenie zapamiętało, po prostu wyłączam inkbooka, czy nawet wychodzę do menu głównego, a gdy chcę wrócić do danej książki to niezależnie od ilości rozpoczętych plików, każdy otwiera mi się na ostatnio czytanej stronie. Nie wiem skąd u ludzi opinie, o których piszesz ;)

      Usuń
    2. No to luz, u mnie tak samo robi mój czytnik i nie mogłam zrozumieć sensu czytnika bez opcji zapisania strony, ale ludzie wiadomo... Cytując klasyka, ludzie są ludzcy:D

      Usuń
  2. Jak dotąd korzystam z tableta, ale syn ma czytnik i przyznaję - wygodniej się czyta. Nie pamiętam jakiej marki jest jego czytnik, ale ma on funkcję papierowej strony, czyli nie bije po oczach.

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *