czwartek, 20 października 2016

183 metry strachu - recenzja filmu (2016).


Kto z Was lubi lazurową wodę, przepiękne, piaszczyste plaże, klify, spokój i ciepło? I dodam fantastyczne fale, idealnie dla surferów. Nasza główna bohaterka Nancy na każde z pytań odpowiedziała tak i wybrała się na kilka chwil relaksu do Meksyku.

Posurfować, pomyśleć, odpocząć i poukładać kilka spraw. Poleciała w miejsce, w którym kiedyś już była, ale jako nieświadoma niczego istota w brzuchu matki, która zmarła na raka. Owa plaża ma dla Nancy ogromne znaczenie. Wszystko zapowiada się na pozór pięknie, ale co dalej?

Film wciąga od pierwszych minut. Może to za sprawą jednej z moich ulubionych aktorek - Blake Lively (pokochałam ją dzięki "Stowarzyszeniu wędrujących dżinsów"). A może za sprawą widoków, które nie było dane mi widzieć, a dotyk wiatru, fal i słońca w filmie jest tak realistycznie przedstawiony, że jest niemal wyczuwalny na ciele widza. Zapierające dech w piersiach panoramy, strach  i sekundowanie bohaterce w trudnych chwilach, dodają pikanterii fabule.


Z pozoru nic nie zapowiada tragedii, nie słyszano bowiem od dawna o rekinach, atakujących ludzi. I tutaj zaczyna się dramat naszej bohaterki... Pojawiający się na horyzoncie ludzie, którzy wzbudzają w Nancy odrobinę nadziei giną ze szczęk rekina... Wydawać by się mogło, że patowa sytuacja skazana jest na niepowodzenie, nawet mewa ze złamanym skrzydłem, która towarzyszy bohaterce w trudnych chwilach wydaje się być bez nadziei...

Historia jednak kończy się banalnie. Nie chcąc jednak zdradzać zakończenia powiem tylko tyle, że nie liczą się ostatnie minuty filmu, ale cała historia, walka. Ukazane symbole, wspomnienia i determinacja bohaterki niemal skazanej na śmierć pochłaniają do cna. I nie pozwalają o sobie zapomnieć na długi, długi czas.

Polecam wszystkim, którzy chcą poczuć nutkę adrenaliny i zagłębiać się w panoramy, niczym z turystycznych folderów.

Zdjęcia pochodzą z filmweb.pl

poniedziałek, 3 października 2016

# czarnyprotest


Nie mam słów, by opisać to, co dzieje się w Polsce... Kościół i jego racje, to temat rzeka, a chcąc wyrazić własne zdanie, łatwo narazić się na krytykę. Jedno jest pewne - niech kościół zajmie się sobą i swoimi wiernymi, bez ingerencji w tych, którzy nie szkodzą im - nie wierząc.

Nie bez powodu jestem daleka od wszystkiego, co głosi kościół. Nie bez powodu nie pobraliśmy się w kościele, nie bez powodu już dawno przestałam słuchać księży i ich wiedzy o życiu. To, co się dzieje... przechodzi wszelkie słowa krytyki. Dlaczego ja, jako młoda kobieta nie mam prawa do przerwania ciąży, jeśli zagraża mojemu życiu lub życiu dziecka?

Dlaczego ciemnogród i średniowiecze powraca?

Może rozpalmy stosy i zacznijmy na nich palić... księży. Owe ustawy i mądrości mam nadzieję, że sprawi, by od kościoła odwróciło się jeszcze więcej ludzi. Co znaczyć będzie tylko tyle, że przejrzeli na oczy. Niech sekta głosząc swe herezje, nie wychodzi poza kościół...

Niechaj ten post będzie znakiem solidarności z kobietami, które tak samo jak ja, chcą mieć wolność wyboru!!

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *