sobota, 25 lutego 2017

Kobieta, która... zemstą krzywdziła dziecko.

W domu Asi nie było najgorzej, ale rodzice żałowali jej każdego grosza. Jako młoda dziewczyna (w sumie to nawet jako dziecko !) chciała na wakacje dorobić parę gorszy i zaczęła chodzić na zbiór truskawek u miejscowych "bogaczy". Ludzie wyciągali tam około 50 zł dziennie, tyrali jak dziki... Wtedy to były dla niej kolosalne pieniądze i tak samo niemożliwe do osiągnięcia. Miała 11-12 lat, chciała dorobić. Wstawała o 4 rano i wsiadając na rower jechała daleko za wieś na miejscową plantację.

Czas start!
Krew Asi zawsze kochały komary. I tamtego dnia nie pomogły ani offy, ani cokolwiek innego. Pracowała mniej więcej od 4:30 do 8-9 rano. Na tyłku, udach i plecach miała bąbel przy bąblu od ukąszeń komarów. Zarobiła ledwo 20 zł... dlaczego? Właścicielką była mama koleżanki z klasy Asi. Owa dziewczyna o imieniu Weronika, dość popularna, nieszczególnie sprawiała wrażenie, że lubi Asię. Była wręcz zazdrosna o jej oceny, o uznanie od nauczycieli, o to, że po prostu nie musiała się przykładać do nauki, a szło Aśce o stokroć lepiej niż Weronice. A przecież nie robiła tego specjalnie. Weronika po prostu nie znosiła, gdy ktoś był od niej lepszy...

A matka szczególnie przypatrywała się każdemu koszykowi truskawek, który przynosiła Asia. Czepiała się najmniejszych szczegółów. Potrafiła odrzucić cały lub pół koszyka. Łaziła za dziewczyną i krzycząc wytykała, że nie tak zrywa, że niszczy krzaczki. A przecież rodzice dziewczyny też mieli truskawki, nie na sprzedaż, ale takie do domowych przetworów. Co prawda było ich dużo mniej niż na plantacji, ale pielęgnacja i zbiory zajmowały naprawdę dużo czasu. I nigdy od rodziców nie usłyszała, ze robi coś nie tak. Łzy ciskały jej się do oczu, ale zagryzała wargi i chciała pokazać, że potrafi.

Gorzkie słowa.
W końcu przy rozliczeniu przy wszystkich owa mama powiedziała słowa: "Nie jesteś we wszystkim najlepsza, zastanów się, czy się w ogóle nadajesz do takiej pracy. Koszmarnie ci idzie, nie odróżniasz truskawek gotowych do zbioru". Płakać jej się chciało jeszcze bardziej. Szczególnie, że były tam inne dzieci i dorośli ludzie, którzy oddawali truskawki w jeszcze gorszym stanie, mniej dojrzałe lub wręcz spleśniałe. Niszczyli krzaki tysiąc razy bardziej niż Asia. Ale ich się nie czepiała. Bo byli stałymi bywalcami? Bo byli tanią siłą roboczą? Tego nie wiadomo. Miejscowe pijaczki i typowi wieśniacy szyderczo i głośno śmiali się z dziewczynki, nazywając ją paniusią, która ma dwie lewe ręce... Za mamą stała jej córeczka, Weronika. Jakoś dziwnie się uśmiechała, ale Asia nie potrafiła rozszyfrować tego uśmiechu. Dla dziewczynki to był cios poniżej pasa.


Bonus.
Tamtego dnia na koniec zbiorów każdy dostał bonus - jeden koszyczek truskawek. Należy przypomnieć, że płacili wtedy za taki zbiór 2 zł. Owa truskawkowa mama twierdziła, że Asia nie zapracowałam na bonus. Wybronił ją jej mąż, wręczając koszyczek dziecku i mówiąc do swojej żony, że nie powinna wyróżniać, bo każdy pracuje jak najlepiej potrafi. Aśka chwyciła koszyk, marne 20 zł i dosłownie uciekła stamtąd. Wypłakała się po drodze i do końca wakacji nie mogłam patrzeć na truskawki. Te, które przywiozła nawet nie jadła. Oddała rodzicom, wzięła prysznic i przespała resztę przedpołudnia. Była strasznie zmieszana i nie rozumiała dlaczego w tak banalnej pracy się nie sprawdziła. Wtedy nie rozumiała usłyszanych słów matki koleżanki. Oczywiście w obawie przed jeszcze większym potępieniem nikomu o tym nie powiedziała.
- Bałam się, że słowa dorosłych są najważniejsze, ważniejsze od prawdy i że ja naprawdę do niczego się nie nadaję... - wspomina ze łzami w oczach. Bała się, że rodzice jeszcze bardziej ją skrytykują. A wiedziała, że są do tego zdolni. Dusiła swój ból, który jeszcze bardziej zniszczył jej wątłą pewność siebie.

Gdy prawda wyszła na jaw. 
Dopiero później przy którejś z jesiennych wywiadówek, mama Asia przyniosła wieści, w których owa truskawkowa matka opowiadała, jak jej maleńka córeczka - Weronika przychodzi się wypłakiwać, bo jest nieakceptowana w klasie i są dziewczyny, które za wszelką cenę próbują jej pokazać, że nie jest najlepsza... Nieakceptowana? Przecież była uważana, za najlepszą, najładniejszą, najfajniejszą i najbardziej popularną dziewczynę w szkole. I wtedy dopiero wszystko ułożyło się w jedną całość...

Historia, którą przedstawiam wydarzyła się naprawdę. Za jej zaprezentowanie dziękuję Asi. A oto kilka słów od naszej bohaterki:

"I tak oto, gdy chciałam pokazać, że potrafię dostawałam kopa w du*ę, by znów stoczyć się na dno i zrozumieć, że do niczego się nie nadaję. Jakbym zbyt rzadko słyszała to w rodzinnym domu... Wtedy nawet nie potrafiłam się obronić przed truskawkową mamą. Żałuję, że wtedy nie było przy mnie kogoś, kto by mnie naprawdę wysłuchał i uświadomił, że to babsko robi wszystko z zawiści i zemsty... Żałuję, że pozwoliłam w dalszym ciągu niszczyć swoją pewność siebie. Może nie byłam najlepszą z możliwych zbieraczek, może nie szło mi idealnie, ale nie musiała krzyczeć na mnie i upokarzać mnie przy wszystkich ludziach. Dziś jestem silna i mimo, że rozumiem sytuację wspominam historię ze łzami w oczach... To taka rana, która niby jest zagojona, ale jedno wspomnienie wystarczy, by móc je rozdrapać na nowo."

 Kobieta, która... to nowy cykl na blogu. Będę umieszczała historie wielu kobiet. Te zasłyszane, podsłuchane, wymyślone, podejrzane. Postaram się Was szokować, zaskakiwać, bawić i dziwić. Jeśli znasz historię kobiety, którą chciałabyś/łbyś się z nami, bloggerami podzielić koniecznie napisz na networkerka@gmail.com Czekam nie tylko na opowiadania, ale i kilku zdaniowe streszczenia, i inspiracje. :)

2 komentarze:

  1. Ciekawy wpis. Ludzie, który się znęcają nad dziećmi są podli, wiadomo, że taka osoba nie jest w stanie się bronić.

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Postaram się jak najszybciej odwdzięczyć :)
Mam jednak do Ciebie prośbę - nie pozostawiaj linków, nie spamuj i nie obrażaj.
Komentarze nie spełniające powyższych kryteriów będą USUWANE lub po prostu ignorowane!


Nie pytaj mnie o to czy będę obserwowała Twój blog - jeśli zachęcisz mnie tematyką z przyjemnością dodam go do obserwowanych. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Ty postąpisz tak samo :)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *