środa, 14 czerwca 2017

Poradnik dla leniwych - jak szybko posprzątać mieszkanie?

Jestem typem leniwca, który lubi mieć czysto w domu, ale nie lubi sprzątać. Uwielbiam, gdy panele lśnią, w kątach nie ma ani grama kurzu, dywan perfekcyjnie pozbawiony jest wszelkich roztoczy i włosków. I jak to wszystko ogarnąć, gdy ma się w domu psa?

Psa, którego sierść nie należy do najkrótszych. Psa, który na przełomie marca, gubił tonę sierści!! Nie pomagało wyczesywanie, a ja zrozpaczona nie wiedziałam, jak żyć!! Wiecie, jaki jest problem przy panelach? Widać niemal każdą smugę i tak naprawdę najlepiej byłoby myć je na kolanach. Ale jestem w ciąży, wiec no way!

Jak wyglądało to w praktyce?
Mieszkanie należało zamieść, a następnie umyć mopem. Chyba nie muszę mówić, że zmiotka nie była w stanie zamieść całej sierści, za to mop perfekcyjnie ją znajdował i pozostawiał kłęby kłaków. Po mopowaniu nadszedł czas na czekanie, aż podłoga wyschnie i kolejne zamiatanie. W sumie z czekaniem 2-3 h, 2-3 razy w tygodniu. Czyli od 4 do 9 godzin tygodniowo. Ileż można?! Na szczęście z ratunkiem przyszedł Philips PowerPro Aqua 3w1. I od razu zaznaczę, że nie jest to żaden wpis sponsorowany. Z firmą Philips nie miałam przyjemności współpracować.


Opinie.
Zanim kupiłam owy odkurzacz bezprzewodowy naczytałam się masy opinii. Ile ludzi - tyle wniosków. Spore grono osób było na nie, pisząc, że z odkurzacza wysypuje się to i owo, i że nie jest w stanie równać się z klasycznym odkurzaczem. Pozwólcie, że od razu zweryfikuję informacje na podstawie swoich doświadczeń. W odkurzaczu Philips FC6405/01 PowerPro Aqua 3w1 mamy bardzo mały zbiorniczek na kurz. W zależności, jak bardzo mamy zapuszczone mieszkanie, tak często należy zbiorniczek w trakcie jednego sprzątania opróżniać. Jeżeli ktoś po odkurzaniu nie wyczyści urządzenia, tylko wstawi go w kąt - to nie ma się co dziwić, że z przepełnionego zbiornika coś się wysypie.
Ludzie burzyli się również na fakt, iż nie radzi sobie w kątach i przy listwach. I tutaj mają w 100% racje. Na szczęście zakupiony Philips PowerPro Aqua 3w1 został wyposażony w odkurzacz ręczny, który rozwiązuje problem z niedostępnymi miejscami do zera. Świetnie radzi sobie z odkurzaniem kanapy, czy też materaca.

Przejdźmy zatem do szczegółów!



PLUSY:
+ mega lekki i poręczny. Nawet dla mnie, ciężarnej sprzątanie nie stanowi problemu.
+ odkurzam i jednocześnie myję podłogę. Perfekcyjnie! Usuwa nawet zaschnięte plamy. I urządzenie zużywa tyle wody, że podłoga wysycha w ciągu kilku minut.
+ dba o podłogę. Mało zużytej wody = mało wody, którą panele mogą wpić = większa troska!
+ bezprzewodowy, nie trzeba ciągnąć za sobą kabla.
+ łatwy w czyszczeniu. Sam zbiorniczek na kurz, jak i zarówno filtr możemy umyć i pozbyć się roztoczy, dzięki czemu odkurzacz wciąż wygląda jak nowy. Ale uwaga, trzeba czyścić za każdym razem!
+ turboszczotka perfekcyjnie zbiera moje i psie włosy wygrzebując je z najgłębszych warstw dywanu.
+ tryb MAX pozwala dosadnie przyssać się do czyszczonej powierzchni, ssanie jest tak duże, że kurz i sierść na dywanie nie mają szans!
+ oszczędność czasu - sprzątnięcie całego mieszkania zajmuje pół godziny, a nie tak jak wcześniej 2-3 h. Tygodniowo oszczędzam od 2 do 7,5 h !!!
+ jedno ładowanie wystarczy mi na przynajmniej 2 razy dokładnego odkurzania z zaglądaniem w każdy kąt.
+ łatwo można przejść z mycia podłogi do odkurzania dywanu i na odwrót. Końcówka z mopem na magnes to rarytas!
+ brak smug na panelach, po myciu. Brak konieczności powtarzania czynności.
+ końcówka do odkurzacza ręcznego świetnie wymiata każdy kurz niezależnie od odkurzanej powierzchni.
+ odkurzacz bezworkowy, wystarczy umyć zbiorniczek i voilà!
+ ładnie się prezentuje, nowocześnie i z klasą. Wystarczy go umyć i nawet nie trzeba się go wstydzić. Stoi samodzielnie, nie musi opierać się o żadne meble, czy też ścianę.
+ mop z mikrowłókna można prać i wymieniać - w zależności od potrzeb oczywiście. Mocowany jest na rzep, perfekcyjnie trwały.
+ dobre materiały. Większość zbudowana jest z plastiku. Przy czyszczeniu obawiałam się, że łatwo się połamie, bo wygląda na takie kruche... Na szczęście plastik jest na tyle mocny, że ma mowy o jakimkolwiek połamaniu, wgnieceniu czy uszkodzeniu, gdy czyścimy bez przesady, z normalnym naciskiem, bez wkładania dużej ilości siły.

Ręczny odkurzacz.
Ręczny odkurzacz z końcówką.

MINUSY:
- cena, kwota 1200-1300 zł to nie dla każdego przystępna cena!
- nie radzi sobie z dużą ilością piasku. Tzn. wciągnie go, ale jakaś część zatrzyma się w okolicy turboszczotki i przy podniesieniu odkurzacza do góry wszystko wyleci na zewnątrz... Dlatego gdy napotkany dużą ilość piasku należy nie dopuścić do wysypania się piachu, zanim nie dotrzemy do kosza na śmieci! Albo po prostu najpierw zamieść tradycyjną miotłą i poprawić niedociągnięcia odkurzaczem.
- ładowanie 5 h. Niby mało, ale gdy odkurzacz potrzebny jest na szybko, to czas ciągnie się i ciągnie.
- przy domach powyżej 60 m2 odkurzacz się nie sprawdzi. Moc baterii jest za mała na taki metraż i przy jednej pełnej baterii nie będzie się w stanie odkurzyć dokładnie całego domu.
- działanie odkurzacza tylko w trybie MAX i/lub przy odkurzaczu ręcznym = energia zżarta w 20 minut :(

Turboszczotka.

Mop z wymienną wkładką z mikrofibry.

Mop z wymienną wkładką z mikrofibry.
Nie wyobrażam sobie wersji, w której nie ma ręcznego odkurzacza. Wtedy naprawdę musiałabym zaopatrzyć się dodatkowo w klasyczny odkurzacz, a przecież nie o to chodzi!

Spójrzmy prawdzie w oczy odkurzacz PHILIPS FC6405/01 PowerPro Aqua 3w1 nadaje się do codziennego użytku, zbierania kurzu, sierści i mycia podłóg (i po to go kupiłam!!). Nie sprawdzi się, gdy zbiornik nie będzie na bieżąco czyszczony, gdy będzie masa dużych paprochów, to nie jest przemysłowy odkurzacz. Jeżeli jesteś leniwcem do tego stopnia, że nie masz już nawet ochoty czyścić zbiornika, lepiej kup zwykły odkurzacz... 

Jeśli masz zwierzaka, który gubi nagminnie sierść, jeśli jesteś leniwcem (ale znajdziesz czas na regularne oczyszczanie zbiornika, które zajmie minutę lub dwie) i nie chcesz tracić życia aby posprzątać dom, albo rozsypała ci się mąka i nie chce Ci się schylać by zamieść drobinki, sięgnij po PHILIPS PowerPro Aqua 3w1. Naprawdę warto ;)



sobota, 10 czerwca 2017

Dlaczego porzuciłam pracę copywritera?

Wiecie, że moim marzeniem jest zarabiać na pisaniu. I nawet to marzenie zaczęło się iścić... Były zlecenia, pierwsza kasa, kolejne zlecenia, ciut więcej kasy i kolejne zamówienia na moje artykuły. Było to tak naprawdę w czasie, gdy walczyłam sama ze sobą. Motałam się w studiach magisterskich, które i tak ostatecznie porzuciłam, szukałam jakiejś pracy i chciałam za wszelką cenę robić to, co lubię.

Coś jednak poszło nie tak.
Nie oszukujmy się. Kokosów z pisania nie miałam! Ale pal licho hajs... Przecież sprawiało mi to ogromną satysfakcję. Pisałam na ustalone tematy. Deadline i kolejne zlecenia zapełniały mój kalendarz. Oczywiście, że w tym czasie odpuściłam sobie wykłady i większość ćwiczeń na studiach, ale to nie dlatego, że znalazłam zajęcie (w dodatku zdalne!), które mi się podobało. Już kiedyś pisałam dlaczego rzuciłam studia i żeby nie zbaczać z tematu zainteresowanych odsyłam do tego artykułu. Dostałam jedno poważne zlecenie. Wiecie, takie dużo poważniejsze, od znanej firmy. Moich zachwytów nie było końca. Ustaliliśmy zasady i do dzieła!

Kubeł zimnej wody.
Nie będę ukrywać, że to była to maksymalnie wymagająca firma. Treści podesłałam na czas, włożyłam w nie całą siebie, niemal jak w każde zlecenie. Po czym otrzymałam odpowiedź, że teksty muszą iść do poprawki i jeżeli tak ma wyglądać nasza współpraca, to słabo to widzą. Szczerze? Siedziałam przed laptonem i niemal wydłubywałam sobie oczy ze zdziwienia... Nie będę sobie schlebiać, bo nie jestem ideałem. Sami przecież widzicie, że robię masę błędów. Oczywiście firma podobno coś tam zmieniła, zapłacili mi, rozliczyliśmy się, jak ludzie. Tekstów jeszcze nie było w sieci, więc nie widziałam zmian. Ale ten kubeł zimnej wody wstrząsnął mną na tyle, że zawiesiłam przyjmowanie zleceń na bity miesiąc.

Zwątpiłam.
Niby jedna firma. Ale ta jedna współpraca i ten jeden mail dał mi głęboko do myślenia, czy to wszystko aby na pewno powinno iść w tę stronę. To nie koniec historii. Morał jest totalni inny. Po miesiącu przerwy nabrałam sił i stwierdziłam, że jestem gotowa by ujrzeć owe poprawki. Wygooglowałam swoje teksty, usiadałam i niemal płakałam... Wiecie, jak wyglądały poprawki? Dodali raptem dwa przecinki!! Oczywiście była to współpraca oparta na oddaniu praw autorskich, więc nikogo nie dziwiło, że tekst podpisany nie był ani moim pseudonimem, ani nazwiskiem. Owa dziennikarka zbierała wszystkie możliwe komentarze z zachwytami. Żeby było śmiesznej owa firma odezwała się do mnie z propozycją kolejnej współpracy, dwa tygodnie po odkryciu przeze mnie tekstów. Gdy przeliczyłam ile na tym zarobiłam i ile warte były poświęcone minuty, by czytać swój tekst podpisany cudzym nazwiskiem, zaproponowałam im takie warunki, że podziękowali za współpracę, mając jeszcze czelność wypominać mi, że przecież teksty były do poprawki!

Nie zrezygnowałam do końca.
Jeśli mam się zrzec praw do tekstu chcę widzieć i poczuć, że naprawdę mi się to opłaca. Jeśli mam za marne kwoty budować czyjeś portfolio, to ja po prostu pasuję... Za bardzo boli, gdy ktoś inny zbiera brawa i uznanie, za moją pracę. Teraz już po prostu znam swoją cenę, a za wcześniejszy brak jej znajomości zapłaciłam zbyt boleśnie.

wtorek, 6 czerwca 2017

Kobieta, która... chiała mieć męża Araba. Prawdziwa historia.

Daria jakiś czas temu szukała pocieszenia w Internecie. Może i nawet równie dołujących historii co jej. Chciała wierzyć, że nie jest aż tak beznadziejnym przypadkiem, że może jakaś kobieta ma gorzej. Trafiła na serię postów kobieta, która... Jak sama mówi - chciała wreszcie zrzucić z siebie ten okropny balast. Może gdy więcej osób przeczyta jej historię, poczuje się lżej. Wszelkie kamienie za słowo "Arab" zostawcie dla siebie. Wczytajcie się w historię Darii, tak jak ja to zrobiłam. I choć spróbujcie ją zrozumieć, może pozostawcie słowa otuchy i wsparcia...

Zaczęło się pięknie i romantycznie.

Niemal, jak w Pamiętnikach z wakacji. Wystarczył jeden wyjazd do Tunezji. Gorąca plaża, cudowne widoki, wyśmienita pogoda. Na jednej z imprez poznała jego. Habib, bo tak miał na imię to chłopak o typowo arabskiej urodzie. Oczarował Darię, ale nie na tyle, aby mogła pozwolić mu zostać w swym sercu na dłużej. W  Niemczech, w których mieszkała na stałe, czekał na nią jej chłopak, Bartek. Od paru miesięcy nie było między nimi najlepiej. Nawet na od dawna planowany wyjazd do wymarzonej Tunezji spoglądał krytycznym okiem. Zrobił wszystko co mógł, by nie wyjechać. Na szczęście Daria nie pojechała sama, zabrała ze sobą Elizkę. Imprezowiczkę, szaloną, ale przemiłą dziewczynę.

Każde wakacje kiedyś się kończą.

Opalone dziewczyny wypoczęte i gotowe do powrotu chichotały w hotelowym pokoju pakując walizki. To właśnie wtedy Daria wyznała Elizie, że jakoś nie może przestać myśleć o Habibi. Że tak bardzo ją intryguje. Wie, że to nie jest miłość, nawet nie zauroczenie. Może zwykła ciekawość? W końcu tyle złego słyszała o Muzułmanach. A ten... wydawał się kimś zupełnie innym. Zaliczyli kilka randek o zachodzie i wschodzie słońca. Nie zabrakło wspólnych kolacji i pocałunków. Między jednym, a drugim pożegnalnym uściskiem wymienili się numerami telefonów. Dla Darii ten intrygujący chłopak był tylko powodem do zadumy, rozmyślań i wakacyjnym czasu-umilaczem. Nie miała zamiaru mówić Bartkowi o swoim wakacyjnym romansie, ani tym bardziej nawiązywać z Bibi jakiegokolwiek kontaktu.


Wszystko potoczyło się jednak inaczej...

Wróciła do pustego mieszkania. Na stole leżał list od Bartka. Napisał, że dostał MMSa od Elizy, że on już wszystko zrozumiał i nie chce żadnych wyjaśnień. Że życzy jej szczęścia z Habibi. Totalnie odebrało jej mowę. Parę miesięcy później dowiedziała się, że Bartek znalazł pocieszenie w ramionach Elizki. Tej samej podłej żmijki. Daria nie była fair, ale Eliza odebrała jej szansę na jakikolwiek ruch... Zniesmaczona dziewczyna odpowiedziała na wiadomość Habibi. Co prawda opóźnienie było co najmniej miesięczne, ale postanowiła kontynuować swoją znajomość.

"Trwaj chwilo, jakże jesteś piękna!"

Nigdy nie czuła, że może połączyć ją z kimś tak silna więź. Rozmawiali ze sobą codziennie na skype, pisali setki smsów. Byli niemal nierozłączni, a ich perfekcyjny angielski tylko ułatwiał znajomość. Dokładnie trzy miesiące później Daria znów była w Tunezji. Tym razem wybrała się sama. Mimo wielu przeciwności losu i okrutnie długiej drogi naszpikowanej zastraszającymi informacjami o atakach w państwach islamskich. Nic nie miało znaczenia... Te dwa tygodnie z Habibi były dla dziewczyny najważniejsze. Jak sama wspomina, to był czas, jak z bajki. W życiu nie spotkała tak cudownego, romantycznego i nonszalanckiego mężczyzny. Miała wrażenie, że te wszystkie historie o Muzułmanach, to jakieś brednie wymyślone przez rasistów. Bo jej Habibi totalnie był osobą niewierzącą, nie wyznawał tych wszystkich okrutnych zasad religii.

Zakochała się.

Bez pamięci, do cna. Na dwa dni przed wylotem, Habibi oświadczył się jej! Zrobił to, na co Bartek nie był w stanie się zebrać przez 5 lat mieszkania z Darią. A, że dobijała do 30stki, jej zegar coraz głośniej tykał. Miała wrażenie, że złapała Pana Boga za nogi. Poczuła się, jak nastolatka. Jednak musiała wrócić do swojej rzeczywistości. Kraju, w którym Habibi nie mógł legalnie pozostać. Rozpoczęli długą i monotonną walkę z urzędnikami.




Miał być ślub.

Termin niestety przekładany był pięciokrotnie! Wszystko przez skomplikowane procedury, okrutnych urzędników, nienormalne, jak Darii się wtedy wydawało przepisy. Trwali w tej walce 1,5 roku. W tym czasie widzieli się raptem raz... Tak naprawdę ich związek trzymał tylko fakt, że może już teraz, za miesiąc, za pięć tygodni zostaną mężem i żoną, i że nikt i nic już ich nie rozdzieli. Nie muszę wspominać, jak reagowało na tą wieść otoczenie Darii. Rodzice totalnie się na nią obrazili, przyjaciele gardzili mówiąc, że Niemcy nie potrzebują kolejnego zamachowca w swoim kraju. Wszyscy na swój sposób próbowali przekonać Darię, że nie warto ufać Arabowi, że na świecie jest wystarczająca ilość oszukanych Polek. Że po prostu chcą dla niej, jak najlepiej, chcą uchronić ją przed zagładą. Daria nie słuchała rad. A gdy kolejny termin ślubu został przełożony, nie mogła już dłużej wytrzymać i postanowiła zrobić niespodziankę swojemu narzeczonemu.

Rozczarowanie do granic możliwości.

Trudno jest napisać to, co się stało. Ale winne jesteśmy Wam przedstawić to smutne zakończenie historii. Habib miał już swoją arabską żonę i dzieci. Wierzył w Koran i przestrzegał wszystkich zasad Muzułmanina. Chciał legalnie dostać się do Niemiec, a potem ściągnąć tam swoją rodzinę. Daria miała być tylko przynętą. Nigdy nie dowiedziałaby się o tym, gdyby na własne oczy nie ujrzała Salwy. Przez czas walki na całe szczęście Daria nauczyła się na tyle arabskiego, by móc porozmawiać z kobietą, którą zastała w mieszkaniu Habibi. 

I na koniec kilka słów od Darii:
Czy byłam naiwna? Może trochę. Ja po prostu, jak wiele z bohaterek z Twoich historii chciałam wierzyć w miłość i być kochana. Z wzajemnością. Na szczęście zdążyłam uciec z mieszkania przed powrotem Habibi. Szybko wróciłam do Niemiec, zmieniłam numer telefonu i miejsce zamieszkania. Nawet nie miałam ochoty tłumaczyć temu człowiekowi zmian, które nadeszły. Zniknęłam z jego pola widzenia w porę, bo kilka dni później przyszło pismo z ambasady z przeprosinami, że poprzednie pismo było nieporozumieniem i potwierdzają datę ślubu. Jak dobrze, że w porę zdołałam wszystko odkręcić! Nawet nie chcę myśleć, co by było gdybym przed ślubem się nie dowiedziała... Nigdy więcej tego typu miłości na odległość, nigdy więcej arabskiej miłości... Niech moja historia będzie ostrzeżeniem dla wielu kobiet.
 Kobieta, która... to cykl na blogu. Będę umieszczała historie wielu kobiet. Te zasłyszane, podsłuchane, wymyślone, podejrzane. Postaram się Was szokować, zaskakiwać, bawić i dziwić. Jeśli znasz historię kobiety, którą chciałabyś/łbyś się z nami, bloggerami podzielić koniecznie napisz na networkerka@gmail.com Czekam nie tylko na opowiadania, ale i kilku zdaniowe streszczenia, i inspiracje. :)

piątek, 2 czerwca 2017

A gdyby tak usunąć ciążę?

6 miesiąc ciąży daje we znaki! A za oknem nastało prawdziwe lato. Ludzie grillują, piwkują, imprezują, wygrzewają się na plaży. Odważniejsi już pływają, czy to w morzu, czy w jeziorze. Inni zdobywają nowe miasta i szczyty. Żyją na 110%. A ja?

Jedyna komfortowa pozycja to - leżenie!
Z dnia na dzień coraz mocniej odczuwam przybywające kilogramy. Boli mnie kręgosłup, nie mogę zbyt długo siedzieć, nie mówiąc o spacerach! Przy chodzeniu puchną mi stopy, przy siedzeniu mrowi całe ciało. Przy leżeniu, mam wrażenie, że za chwilę obok coraz bardziej widocznego brzuszka pojawią się odleżyny. Tak źle i tak niedobrze.

Na domiar złego ci piwkujący ludzie!
Też chciałabym bezkarnie napić się piwa, wypić winko, iść na imprezę. Wskoczyć do wody i poskakać na trampolinie. Do tego albumy ze wspomnieniami letnich podbojów niszczą moje serce... Bo już nigdy beztrosko nie wyjadę na wakacje. Już nigdy nie wyjdę na imprezę bez świadomości, że wciąż jestem za kogoś odpowiedzialna. Już nigdy przenigdy nie będę miała stanu w którym ciągle o kimś myślę i ciągle o kogoś się martwię... Podczas gdy moi znajomi odhaczają na swojej liście miejsca, które odwiedzili, ja jestem uziemiona.

I gdy jestem już u kresu wytrzymałości, bo znów nie wiem, czy to aby na pewno już teraz jest ten odpowiedni czas na dziecko, czuję kolejne kopnięcie. I przypominam sobie miliony powodów, dla których tak bardzo pragnęłam dziecka. I wiem, że jestem gotów poświęcić wszystko, by urodziło się zdrowe i było ze mną. I już przestają mieć znaczenie litry alkoholu, wakacje w Tajlandii, słowackie szczyty, bo wiem, że to wszystko na mnie zaczeka. A teraz jest czas jedyny i niepowtarzalny. Liczy się tu i teraz. I nieważne ile jeszcze przytyje, i nieważne jak bardzo dziecko mnie jeszcze skopie, i jak bardzo będę czuć się zmęczona. Najważniejsze są te piękne, prawdziwe chwile, które przysłaniają wszelkie niedogodności... ♥


P.S. Ci, którzy przeczytają cały post będą wiedzieć, że tytuł to istna podpucha. Chcę sprawdzić, ilu z Was naprawdę czyta posty, a ilu przyciągnie tylko i wyłącznie kontrowersyjny tytuł, a pierwsze dwa akapity tekstu pozwolą ocenić mnie, jako najgorszą przyszłą mamę na świecie ;)

O MNIE

Moje zdjęcie
Kobieta pracująca. Żona. Zakochana w mężu i podróżach. W wolnych chwilach przerabia ubrania i grzebie w DIY. Lubi pisać, od zawsze. Zdarza jej się czytać bardziej lub mniej ambitne pozycje. A tutaj dzieli się z Wami swoimi przemyśleniami. Zapraszam do zakładki O MNIE. Przedstawiam genezę i cel prowadzonego przeze mnie bloga ;)

Łączna liczba wyświetleń

OBSERWATORZY

INSTAGRAM

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Tagi

022semilac (1) 114semilac (1) 183 metry stachu (1) acerola (1) addidas (1) aerozol do gardła (1) Afryka (1) Ameryka Południowa (1) Ameryka Północna (1) ankieta (2) antyperspirant w kluce (1) asymetryczne szorty (1) azja (1) badanie (1) balsam do ciała (2) balsam do ust (1) Bałtyk (1) beta glukan z owsa (1) biedronka (1) bieganie (1) bioliq (1) bioton (1) bloker (1) blond (2) ból gardła (2) ból karku (1) ból pleców (1) brak objawów ciąży (1) bransloletka (4) bransoletka z zamka błyskawicznego (1) bransoletka z zawleczek (1) braun (1) brokatowy lakier (3) Bukowy Las (1) Burda Publishing Polska (1) care&go (1) cera problemowa (2) ciało (30) ciąża (4) ciąża latem (1) cienie do powiek (1) cisza pod sercem (1) copywriter (1) copywriting (1) Czarny Staw Gąsienicowy (1) Czarny Staw pod Rysami (1) czas wolny (1) czasopisma (1) Czerwone Wierchy (1) cztery pory roku (1) czyszczenie (1) czyszczenie zębów (1) czytnik ebook (1) depilacja (1) depilacja woskiem (1) dezodorant (1) dieta bez pszenicy (1) DIY (52) długie rękawiczki (3) Dolina Kościeliska (1) Dolina Pięciu Stawów Polskich. (1) dom (4) domowe ombre (1) dowartościowywanie (1) dylematy (1) edukacja (1) efektima (4) efektywny czas dnia (2) essence (2) etui filcowe (1) etui na aparat (1) etui na inkbook (1) etui na tablet (1) etui na telefon (1) etui z filcu (1) Europa (1) everest (1) eyeliner (1) farbowanie włosów (4) felieton (86) feminizm (1) finuu (1) fit (1) FM Group (27) forum dla przyszłych mam (1) garnier (2) gdzie nosić obrączkę (1) GEHWOL med (1) Giewont (1) gorvita (9) handmade (3) head&shoulders (1) horoskopy (1) horror (1) Inkbook (1) isana (1) iwostin (1) jak działa psychika psa (1) jak pokonać bezsenność (1) jak przedłużyć (1) jak przerobić (27) jak przestać być śpiochem (1) jak ruszyć z miejsca (1) jak skrócić (1) jak skrócić spodnie (1) jak stać się pewnym siebie (1) jak uszyć (13) jak uszyć legowisko (1) jak wychować psa (1) jak zacerować spodnie (1) jak zaszyć dziure w spodniach (1) jak zaszyć dziurę w jeansach" (1) jak zdać egzamin (1) jak zmniejszyć biustonosz (1) jak zrobić legowisko dla psa (1) jedzenie (2) Jelenia Góra (1) joanna (1) jogurt naturalny z dodatkami (1) Kalatówki (1) Karb (1) Karkonosze (3) Kasprowy Wierch (1) keczup (1) kierunek studiów (2) kobieta która... (7) kokardka na włosy (1) kolczyki (1) kołnierzyk bebe (1) komin (2) komin ze swetra (3) Kondracka Przełęcz (1) Kopa Kondracka (2) korektor rozświetlający (1) koronkowa wstawka (2) korpo biurwa (1) kosmetyki (1) kosmetyki do ciała (1) koszula damska (5) Kościelec (1) KPN (1) kredka do oczu (2) krem CC (1) krem do rąk (2) krem do stóp (2) krem do twarzy (3) krem pod oczy (2) krem przeciw blizom (1) krewniacy (1) książki (1) kuchnia (2) kulturalnie (1) kupujący (1) L'OREAL PARIS ELSEVE (1) lakier do paznokci (7) lakier do włosów (1) lampiony (1) legowisko dla psa (1) libster blog award (2) lifestyle (1) list do samej siebie (1) loreal (1) łagodzenie opuchnięć (1) łączenie kolorów hybryd (1) łupież (1) mahoń (1) malowanie paznokci (7) mała liczba gości na weselu (1) małe wesele (1) Małołączniak (1) Mały Kościelec (1) małżeństwo (1) manicure hybrydowy (5) marion (4) maseczka do stóp (1) maseczka do twarzy (3) maska do rąk (1) masło do ciała (1) masło fińskie (1) maść na bóle krzyżowe (1) maść na zakwasy (1) maść niedźwiedzi ząb (1) maść propolisowa (1) matowa pomadka (1) matowy lakier (1) maybelline (1) męska koszula (1) męska koszulka (1) męski sweter (1) mgiełka matująca (1) miasto 44 (1) mikroelemanty (1) million dollar lips (1) miłość od pierwszego wejrzenia (1) miodowy blond (1) mleczko do demakijażu (1) Morskie Oko (1) motywacja (1) na której dłoni nosić obrączkę (1) na którym palcu nosić obrączkę (1) naturalny złoty blond (1) nawilżanie stóp (1) neutorgena (1) niebieski french manicure (1) niedoskonałości skórne (2) niepełni (1) no-scar (1) noscar (1) nowe mieszkanie (1) obrączka (1) oceania aromatic (1) odkurzanie (1) odkurzanie dla leniwych (1) odżywka do włosów (4) olejek (1) olx (1) ombre (3) opalizujący blond (1) opowiadanie (7) oral-b (1) Orla Perć (1) osuszacz do lakieru (1) pakowanie (1) palette (1) pantene (1) pastylki do ssania na gardło (1) paznokcie (21) pedi-spa (1) peeling do ciała (3) perfecta (1) perfumy (1) pewność siebie (2) philips (1) piąta pora roku (1) pielęgnacja paznokci (3) pielęgnacja twarzy (1) pierwszy raz (1) pierwszy trymestr (1) planowana ciąża (1) planowanie (1) platforma wiertnicza (1) płyn do higieny intymnej (1) płyn micelarny (2) płytka do zdobienia paznokci (2) pneumovit sept (1) podgrzewacz do wosku (1) podrażnione gardło (1) podróże (15) podszywanie prześwitującego materiału (2) podświadomość (1) pomadka (2) poradniki (1) poszewka na jaśka (2) poszewki bez guzików (1) poszewki na poduszki (1) pośrednicy nieruchomości (1) powerpro aqua (1) pozytywnie (1) pozytywny egoista (1) praca (2) praca w korpo (1) prayforparis (1) projekt denko (1) przedłużanie (1) przełęcz ocalonych (1) Przełęcz pod Kopą Kondracką (2) przemoc (1) przepis (2) przepowiadanie przyszłości (1) przeróbka (19) przeróbka spódnicy (1) przeróbki (2) przesuszone dłonie (1) przyjaźń (3) przyjaźń damska (1) przyjaźń damsko męska (1) psychologia (16) puder CC (1) pumice (1) pupa (1) pytania (1) recenzja (2) recenzja filmu (24) recenzja kosmetyczna (2) recenzja książki (14) recenzje kosmetyków do ciała (1) recykling (30) relacje (1) relacje partnerskie (3) rękawiczki bez palcowe (2) rogowacenie skóry (3) rozdanie (2) rozjaśniacz w sprayu (1) rozjaśnianie (1) rozmyślenia (1) sakwa na biodra (1) Scholl (1) schwarzkopf (1) secondhand (8) sekret (1) semi hard white (1) semilac (9) seriale (1) skóra sucha (3) skóra szorstka (3) skóra tłusta (2) skóra wrażliwa (3) skromna sukienka ślubna (1) Smerczyński Staw (1) Smocza Jama (1) sny (1) sok (1) sok pomarańczowy (1) spinka do włosów (1) spodnie ciążowe (1) spodnie z dziurami (1) spodnie z koronką (1) spotkanie bloggerek (1) spódnica (1) spódnica maxi (2) spódniczka z paskiem (1) spray do gardła (1) sprzątanie (1) sprzątanie dla leniwych (1) stopy (2) streetcom (1) suche gardło (2) suche usta (3) suchy szampon do włosów (2) sweter (2) syoss (1) sypialnia (1) szampon (2) szampon koloryzujący (2) szczoteczka elektryczna (1) Szpiglasowa Przełęcz (1) Szrenica (1) szycie (17) ślub (4) ślub na głowie (1) Śnieżka (1) świeca zapachowa (1) świece (1) świecznik ze słoika (1) święta (1) tarka do stóp (1) Tatry (11) Tatry Wysokie (2) telewizja (1) top 5 (1) torebka (1) torebka na biodra (1) torebka nerka (1) TT hair (1) tunika (3) tusz do rzęs (2) tutorial (25) twarz (29) typy kupujących (1) urządzanie mieszkania (1) usta (1) utrata przyjaciela (1) uzależnienie od snu (1) venita (1) versatile blogger avard (1) vichy (1) walentynki (1) wax (1) wesele (1) wibo (1) wielkanoc (1) większa objętość (1) witamina C (1) witaminy (2) włosy (19) włosy wpadające (2) włosy zniszczone (3) Wodospad Kamieńczyka (1) Wrota Chałubińskiego (1) wróżbici (1) wygładzanie włosów (1) wykroje (1) wyniki (1) wzorki na paznokciach (1) z przymrużeniem oka (1) Zadni Granat (1) zaginięcia (1) zalotka do rzęs (1) Zamek Chojnik (1) zauroczenie (1) zbiór truskawek (1) Zbójeckie Skały (1) zdrowa dieta (1) zdrowie (2) ziaja (3) Zielony Staw (1) złote myśli (1) zmniejszanie żakietu (1) zmywacz do paznokci (1) zniszczone dłonie (1) zott (1) zrób to sam (1) zrób to sama (36) zwężanie spodni (1) żel do mycia twarzy (2) żel do stóp (1) żel do ust (1) żel mineralny (1) żel na opuchnięcia (1) żel na siniaki (1) żel pod prysznic (2) żona araba (1) żwyioł deepwather horizon (1) życzenia (1)